Dowcipy
Mąż wpada do mieszkania i krzyczy:
-Kochanie, wygrałem milion w lotka, pakuj się!
Żona szybko zaczyna się pakować, mówiąc:
-To fantastycznie, a gdzie wyjeżdzamy?
Na co mąż:
-Nigdzie! Ty wypierdalasz!
Dowcip nr. 194 Ocena: 4.6/6 (44 razy oceniono)
Jasio wysłał list do swoich dziadków. Dziadek czyta list babci na głos:
"Kochani dziadkowie, wczorej poszedłem pierwszy raz do szkoły i miałem godzine wychowawczą.
Wychowawczyni powiedziała, że musimy zawsze mówić prawdę więc się Wam do czegoś przyznam. W te wakacje jak byłem u was to zszedłem do piwnicy nasrałem do słoja z kompotem i odstawiłem z powrotem na półke. Jasio"
Dziadek skończyl czytać, jebnął babkę w ryj i mówi:
- A mówiłem ci "Gówno"! Ale ty "zcukrzyło sie, zcukrzyło sie"!!!
Dowcip nr. 193 Ocena: 4.1/6 (31 razy oceniono)
W pubie o bardzo ciemnym wnętrzu siedzi przy barze znudzony facet i popija drinka.. Czuje, że obok też ktoś siedzi, więc zagaduje:
- Eee, opowiedzieć ci dowcip o blondynce?
Na to głos (kobiecy):
- No możesz. Ale musisz wiedzieć, że jestem blondynką 1,80 wzrostu i 70 kg wagi i jestem naprawdę silna. A obok mnie siedzi też blondynka, 1,90 wzrostu, 80 kg wagi i podnosi na codzień ciężary. A jeszcze dalej przy barze siedzi też blondynka, 2 metry wzrostu. To mistrzyni w kick-boxingu.
Dalej facet chcesz opowiedzieć ten dowcip?
- Facet pociąga powoli ze szklanki, myśli i mówi:
- Nie, już nie... Pierdolę, nie będę go trzy razy tłumaczył...
Dowcip nr. 192 Ocena: 4.0/6 (24 razy oceniono)
Przychodzi facet do lekarza, wyjmuje interes, kładzie lekarzowi na stole i milczy.
Lekarz: Co, boli?
Facet: Nie, nie boli...
Lekarz: Za mały?
Facet: Nie, nie za mały...
Lekarz: Za duży?
Facet: Nie, nie za duży...
Lekarz: No to o co Panu chodzi?
Facet: Fajny, nie?
Dowcip nr. 191 Ocena: 3.7/6 (36 razy oceniono)
Baca kocha się w nocy z bacową. W pewnym momencie psydusił jej warkocz i bacowa krzyczy:
- Warkoc Jędruś, warkoc!
A Jędruś na to:
- Wrrrrr...
Dowcip nr. 190 Ocena: 3.8/6 (29 razy oceniono)
Ogłoszenie w gazecie: "Sprzedam encyklopedie Britanica. 40 tomów. Stan bardzo dobry.> Nie będzie mi już potrzebna. Ożeniłem się tydzień temu. Żona wie, kur.., wszystko najlepiej".
Dowcip nr. 189 Ocena: 3.1/6 (33 razy oceniono)
Po upojnej nocy pełnej uniesień nadchodzi ranek:
- Dzień dobry kwiatuszku...
- Dzień dobry słoneczko.
- Posłuchaj myszko...
- Tak, kotku?
- Zrobisz śniadanie, rybko?
- Oczywiście, skarbeńku.
- Jajeczniczke, złotko?
- Ze szczypiorkiem, pieseczku.
- Ale na masełku, żabciu?
- Nie może być inaczej, misiu.
- Kurwa... przyznaj sie! Ty też nie pamiętasz, jak mam na imię.
Dowcip nr. 188 Ocena: 4.6/6 (35 razy oceniono)
Kobieta na porodówce. Krzyk jej niesamowity. Łapie męża za rękę.
- Wyciągnijcie to ze mnie Dajcie mi jakieś leki - spogląda na męża. - TO TY MI TO ZROBIŁEŚ TY TU POWINIENEŚ LEŻEĆ
- O ile dobrze pamiętam - odrzekł spokojnie mąż - chciałem ci go wsadzić w dupę, ale powiedziałaś, że to będzie zbyt bolesne.
Dowcip nr. 187 Ocena: 3.5/6 (29 razy oceniono)
"Siedziałam w poczekalni u swojego nowego dentysty i rozglądałam się.
Zauważyłam na ścianie dyplom ukończenia studiów, na którym figurowało jego pełne imię i nazwisko.
Znienacka przypomniał mi się wysoki, przystojny, ciemnowłosy chłopak o tym samym nazwisku chodził ze mną do liceum jakieś 30 lat temu.
Czyżby mój nowy dentysta był tym chłopakiem, w którym się nawet trochę podkochiwałam?
Jak go zobaczyłam, szybko porzuciłam te myśli. Ten prawie łysy facet z siwiejącymi włosami, brzuszkiem i twarzą pełną zmarszczek był zbyt stary, by mógł być moim kolegą ze szkoły
A może jednak? Po tym, jak mi przejrzał zęby, zapytałam go, czy nie chodził przypadkiem do XXVI LO.?
Tak. Owszem, chodziłem i byłem nawet jednym z najlepszych uczniów, zarumienił się.
A w którym roku Pan zdawał maturę? zapytałam
On odpowiedział: W siedemdziesiątym szóstym. Dlaczego Pani pyta?
To Pan był w mojej klasie! - powiedziałam zachwycona.
Zaczął mi się uważnie przyglądać...
I następnie ten wstrętny, pomarszczony staruch zapytał:
A czego Pani uczyła?..."
Dowcip nr. 186 Ocena: 3.7/6 (24 razy oceniono)
Wchodzi facet do domu i widzi, jak pakuje się jego dziewczyna.
- Co robisz, kochanie?
- Odchodzę od ciebie...
- Ale dlaczego?
- Bo jesteś pedofilem.
- Mocne słowa jak na dziewięciolatkę.
Dowcip nr. 185 Ocena: 4.5/6 (34 razy oceniono)
Samolot wystartował z lotniska. Po osiągnięciu wymaganego pułapu, kapitan odzywa się przez interkom:
- Panie i Panowie, witam na pokładzie samolotu. Pogodę mamy dobrą, niebo czyste, więc zapowiada nam się przyjemny lot. Proszę usiąść zrelaksować się i... o k***a!!!...
Po chwili ciszy intercom odzywa się znowu:
- Panie i Panowie, najmocniej przepraszam jeśli przed chwilą państwa wystraszyłem, ale w trakcie mojej wypowiedzi drugi pilot wylał na mnie filiżankę gorącej kawy.
Powinniście państwo zobaczyć przód moich spodni.
Na to odzywa się jeden z pasażerów:
- To pewnie nic, w porównaniu z tyłem moich.
Dowcip nr. 184 Ocena: 4.2/6 (35 razy oceniono)
Do apteki wchodzi młody człowiek i pyta "Mógłby mi pan magister sprzedać
prezerwatywę. Moja narzeczona zaprosiła mnie na kolację do domu. Chodzimy ze
sobą już trzy miesiące i robi się coraz goręcej. Myślę, że dzisiaj wieczorem
dam jej spróbować ciasteczko". Farmaceuta daje mu prezerwatywę i młody
człowiek wychodzi. Po chwili wraca i mówi "Niech mi pan da jeszcze jedną.
Siostra narzeczonej to niezła pupcia. Nieraz rozchylała przede mną nogi,
czasem widziałem nawet majteczki. Wydaje mi się, że i ona coś chce,
a idę do nich do domu dzisiaj wieczorem ... no wie pan..." Farmaceuta
wydaje mu drugą prezerwatywę. Po chwili młodzieniec wraca ponownie.
"A może jeszcze jedną, bo matka narzeczonej też niczego sobie. Ociera
się o mnie kiedy przechodzę, a że idę do niech wieczorem do domu, no to
wie pan."
Wieczorem przy kolacji chłopak siedzi za stołem obok narzeczonej, a po
drugiej stronie stołu usiadły siostra i matka narzeczonej. Wchodzi ojciec
narzeczonej i zasiada za stołem. Chłopak opuszcza natychmiast głowę,
składa ręce do modlitwy i zaczyna się modlić "dziękujemy Ci Boże za to
jedzenie... dziękujemy Ci Boże za to jedzenie..." Mija pięć minut a on
dalej się modli. Rodzina wymienia zdziwione spojrzenia, a narzeczona
mówi:
"nie wiedziałam, kochanie, że jesteś taki wierzący!
"A ja nie wiedziałem, że twój ojciec jest farmaceutą!"
Dowcip nr. 183 Ocena: 4.1/6 (29 razy oceniono)
Małżenstwo w restauracji.
Zona zamawia:
- Krwisty stek, pieczone ziemniaki i lampke czerwonego wina...
- A warzywo? - pyta kelner
- Och, dla niego to samo co dla mnie...
Dowcip nr. 182 Ocena: 3.7/6 (34 razy oceniono)
W warsztacie samochodowym klient siedzi w fotelu i czyta gazetę, a na kanale stoi samochód.
Przychodzi mechanik i zabiera się za auto. Po chwili mówi do klienta:
- Przydałoby się wymienić świece.
- To wymieniaj pan, tylko szybko.
Mechanik czuje, że złapał frajera i nawija dalej:
- Pasek rozrządu też do wymiany. Klocki i tarcze też. I płyn hamulcowy, i w chłodnicy, i wycieraczki...
- Wymieniaj pan, tylko szybciej, bo nie mam czasu.
Mechanik skończył, odstawił samochód i mówi:
- No, gotowe.
- No to teraz- mówi klient pokazując palcem samochód przed warsztatem- bierz się pan za mój!
Dowcip nr. 181 Ocena: 3.9/6 (29 razy oceniono)
Wchodzi nauczyciel do klasy i mówi:
-Kto uważa że jest idiotą, niech wstanie.
Wstał Jasiu. Nauczyciel pyta Jasia:
-Jasiu, czemu wstałeś?
-Bo nie chciałem, żeby pan tak sam stał na środku...
Dowcip nr. 180 Ocena: 5.2/6 (45 razy oceniono)
W windzie jedzie ogromny Murzyn. Dosiada się do niego mizerny, chuderlawy biały człowieczek.
Po paru sekundach Murzyn odzywa się:
- Mam 2 metry wzrostu. Ważę 100 kilogramów. Mój penis ma 50 centymetrów długości, moje lewe jądro waży 1 kilogram, moje prawe jądro waży 1 kilogram. Nazywam się Turner Brown.
Nagle a niespodziewanie mały biały człowieczek padł zemdlony. Murzyn szybko go ocucił, a ten poprosił go:
- Możesz powtórzyć?
- Oczywiście. Mam 2 metry wzrostu. Ważę 100 kilogramów. Mój penis ma 50 centymetrów długości, moje lewe jądro waży 1 kilogram, moje prawe jądro waży 1 kilogram. Nazywam się Turner Brown.
- Aaa, to mi ulżyło. Zrozumiałem 'turn around'.
Dowcip nr. 179 Ocena: 4.0/6 (26 razy oceniono)
Przychodzi facet do studia tatuażu:
- Chciałbym wytatuować sobie ferrari na penisie.
Tatuażysta uśmiecha się pod nosem:
- Dla dziewczyny?
- Nie, dla chłopaka - odpowiada klient.
- Hmm
to w takim wypadku dorzucę panu gratis dwa traktory na jądrach
- A po cholerę mi tatuaż z traktorami na jajach? - pyta zdziwiony klient.
- Na wypadek gdyby ferrari utknęło w błocie
Dowcip nr. 178 Ocena: 4.4/6 (32 razy oceniono)
Politechnika. Egzamin z fizyki. Profesor, który wstał lewą nogą zaczyna pytać pierwszego delikwenta.
- Jedzie pan autobusem i jest straszliwie gorąco. Co pan zrobi?
- Otworzę okno.
- Bardzo dobrze - mówi profesor - A teraz proszę wyliczyć jakie zmiany w aerodynamice autobusu zajdą po otwarciu okna ?
- ?
- Dziękuję panu. Dwója. Następny proszę.
Wchodzi drugi student. Dostaje to samo pytanie, ten sam stopień i wychodzi.
Po godzinie wynik meczu profesor vs studenci brzmi 9 : 0. Jako 10 wchodzi śliczna studentka. Profesor pyta :
- Jedzie pani autobusem i jest straszliwie gorąco. Co pani robi ?
- Zdejmuje bluzkę. - odpowiada studentka
- Pani mnie nie zrozumiała. Jest naprawdę bardzo gorąco.
- To jeszcze zdejmuje spódnicę.
- Ale żar jest nie do zniesienia - dalej utrudnia profesor.
- To zdejmuje stanik.
Profesor aż oniemiał z wrażenia a studentka mówi :
- Panie profesorze mogę jeszcze zdjąć majtki ale nawet jakby mnie mieli wyruchać wszyscy faceci w autobusie to okna nie otworze!!
Dowcip nr. 177 Ocena: 4.6/6 (29 razy oceniono)
Mlody chlopak dostal wreszcie ukochane prawo jazdy. Poprosil wiec swojego ojca, pastora, o pozyczenie samochodu. Ten powiedzial mu:
- "Sluchaj, zawrzyjmy uklad. Poprawisz troche oceny w szkole, bedziesz czesciej czytal biblie i zetniesz wlosy to o tym pogadamy"
Po jakims miesiacu chlopak przyszedl do ojca z ta sama sprawa i tym razem uslyszal:
- "Synku jestem z ciebie naprawde dumny. Poprawiles stopnie, dokladnie studiowales pismo, tylko wiesz, zetnij jeszcze te wlosy"
- "Ale tato" odpowiedzial syn "czytam ta biblie i wiesz, kazda wieksza postac jak Samson, Mojzesz, Noe, ba, nawet Jezus miala dlugie wlosy..."
- "No widzisz synku ... i zapierdalali na piechote!"
Dowcip nr. 176 Ocena: 3.7/6 (31 razy oceniono)
Facet wrócił z nocnego lokalu ze striptizem tak naładowany, że już w przedpokoju wyskoczył z ciuchów, wpadł do sypialni, szczupakiem do łóżka... Gdy skończył, pić mu się naturalną koleją rzeczy z wyczerpania zachciało, idzie do kuchni, a tam żona czyta Przyjaciółkę...
Facet z obłędem w oczach w tył zwrot, wpada do sypialni, zapala światło, a tam teściowa w łóżku...
- To ja przed chwilą tu z mamusią?! - jąka się facet.
- Owszem - odpowiada mamuśka z zadowoloną miną poprawiając fryzurę.
- TO DLACZEGO MAMA NIC NIE MÓWIŁA?!
- Przecież ze sobą nie rozmawiamy.
Dowcip nr. 175 Ocena: 3.7/6 (26 razy oceniono)
Jasio pisze wypracowanie.
Pani podchodzi do niego i czyta: słoń w Himalajach powiesił się na jajach.
Pani mówi: zmień to.
Gdy już to zmienił pani podchodzi do niego i czyta: słoń w Himalajach powiesił się na trąbie i jajami w skałę rąbie.
Dowcip nr. 174 Ocena: 4.3/6 (31 razy oceniono)
Był sobie ojciec co miał 3 synów. Ojciec był stary i zniedołężniały.
- Synu daj mi szklankę wody!
- Nie mam teraz czasu! - odpowiedział syn.
- Synu przynieś mi szklankę wody - spytał drugiego.
- Nie widzisz co robię ojciec? - odkrzyknął drugi.
Trzeci syn na to: Widzisz ojciec co za sukinsyny? Nie chcą nawet szklanki wody przynieść, zaś skoro idziesz po wodę to i mi przynieś.
Dowcip nr. 173 Ocena: 4.1/6 (32 razy oceniono)
Już nigdy nie dam mojej żonie siedzieć na kompie - żali się Nowak Kowalskiemu
- A co obudowe powgniatała?
Dowcip nr. 172 Ocena: 3.7/6 (32 razy oceniono)
Wchodzi do marynarskiej knajpy 90-letnia babcia z papugą na ramieniu i mówi:
- Kto zgadnie co to za zwierzę... - i wskazuje na papugę ... będzie mógł kochać się ze mną całą noc.
Cisza. Nagle z końca sali odzywa się zapijaczony głos:
- Aligator.
Na to babcia:
- Skłonna jestem uznać.
Dowcip nr. 171 Ocena: 4.8/6 (33 razy oceniono)
Umarł stary, zapalony Quake´owiec. Idzie do nieba, a tam św. Piotr zatrzymuje go i mówi:
- Choć byłeś dobry przez całe życie, byłeś dobrym ojcem i mężem, to nie mogę cię wpuścić do nieba.
- A dlaczego?
- Bo kiedy zasiadałeś za kompem, stawałeś się bezlitosnym mordercą. Zabijałeś, paliłeś, burzyłeś co się dało.
- No to co mam zrobić?
- Niestety muszę wysłać cię do piekła, ale za to, że byłeś dobry, to spełnię twoje 3 życzenia, zanim tam pójdziesz.
Quake'owiec zgodził się. I wyraził dwa swoje życzenia:
1. God Mode.
2. Give All.
- A trzecie życzenie?
- Nie trzeba. Zrzucaj mnie na dół.
Dowcip nr. 170 Ocena: 3.7/6 (27 razy oceniono)
Starsze małżeństwo położyło się wieczorem do łóżka. Po kilku minutach facetowi wyrwał sie głośny pierd...
- Siedem punktów - mówi
Żona sie odwraca i pyta:
- Co to miało znaczyć?
- To pierdowy football! Prowadzę 7-0!
Po kilku minutach żona puszcza głośnego bąka.
- Przyłożenie!!! Mamy remis!!!
Po kolejnych kilku minutach koleś znowu głośno wydalił gazy.
- Ha! Przyłożenie!!! 14-7!!!
Żona od razu prrrrrrrryk!
- I znowu remis!
Po 5 sekundach kobieta puściła cichacza.
- strzał z pola! prowadzę 17-14!
Gościu pod dużym napięciem, nie chce przegrać z żoną! Skupia się ale rezultatów brak... Czas upływa, porażka coraz blizej, ostatnie spięcie, pot na twarzy i nagle... niestety... puściły mu zwieracze i do łóżka zamiast bąka wyskoczyło małe, rzadkie gówno...
Żona patrzy na niego i pyta:
- Co to kurwa było???
A dziadek na to:
- Koniec pierwszej połowy! Zmiana stron!!!
Dowcip nr. 169 Ocena: 4.6/6 (33 razy oceniono)
Bandyta wchodzi do banku, kradnie pieniądze z kasy po czym podchodzi do jednego z klientów i pyta:
- Widziałeś co zrobiłem?
- Tak i mam zamiar zadzwonić na policję.
Złodziej przyłożył mu pistolet do głowy i go zastrzelił. Podszedł do następnego klienta z tym samym pytaniem na co ten odpowiada:
- Nic nie widziałem i nic nie słyszałem, ale moja żona widziała.
Dowcip nr. 168 Ocena: 4.2/6 (34 razy oceniono)
Okolice Lublina. Zapadła wiocha. Ławka przed spożywczo-monopolowym "U Hanki". Miejscowa elita odbija owocowe-mocne. Wszyscy ciągną z gwinta - jeden nie pije.
- Dlaczego nie pijesz? - pytają zdziwieni.
- Nie mogę. Hipnoza i kodowanie... - wyjaśnia abstynent.
Następnego dnia - na wielkim kacu - jeden z uczestników libacji przychodzi do abstynenta:
- Słuchaj! Chciałbym się także zahipnotyzować i zakodować... Już nie mogę tak dalej... Daj mi adres tego lekarza...
- Jakiego lekarza? To nasz kowal.
Facio podziękował i udał się do kowala:
- Chciałbym przestać pić... Podobno pomaga hipnoza i kodowanie... proszę...
- Zdejmuj spodnie i wypnij się - odpowiada kowal.
Facio zdziwił się, ale zdejmuje spodnie i wypina się w stronę kowala. Ten przyciąga chłopa do siebie i w żelaznym uścisku dyma go przez pół godziny. Wreszcie kończy, podciąga spodnie i mówi:
- Wypijesz - całej wsi opowiem....
Dowcip nr. 167 Ocena: 4.3/6 (26 razy oceniono)
Był sobie człowiek imieniem... nieważne. Miał on biuro turystyczne, które kochał nad życie. Jednak lata płynęły, a obroty spadały.
Aż tu nagle - eureka! Przyszedł pomysł na hit totalny: Sezon narciarski w Alpach! Pozostało tylko nakręcić reklamę.
Facet wynajął więc (za ciężkie pieniądze) znaną agencję i czekał na efekty.
Po tygodniu dostał taśmę z gotowym spotem: Szeroki plan z ogromną górą piasku. Z wierzchołka zbiega biały gość w garniturze i w goglach. Przyspiesza, pędzi, wreszcie skacze i... przypieprza głową w ceglany mur u podnóża góry. Odjazd kamery - wokół dziesiątki Murzynów uchachanych do granic możliwości. Koniec filmu. Facet nie zastanawiał się długo - łap za telefon i dzwoni do twórcy "dzieła":
- Co to k*rwa ma być?!
- Jak to co? Narty w Afryce!
- A gdzie tu do chuja ciężkiego są narty?!
- Tu jest taka...metafora...
- Jaka znowu metafora!?!
- No... "białe szaleństwo"...
Dowcip nr. 166 Ocena: 3.9/6 (27 razy oceniono)
Mały Jasiu przeczytał w gazecie, że w mieście otwarto agencję towarzyską.
Po chwili pyta ojca:
- Tato, a co właściwie robi się w takiej agencji?
Zakłopotany ojciec odpowiada:
- No, ogólnie rzecz biorąc można powiedzieć, że robi się tam człowiekowi dobrze.
Nazajutrz Jasiu dostał od ojca pieniądze na kino, ale zamiast na film, biegnie do agencji towarzyskiej. Dzwoni do drzwi i otwiera mu nieco zdziwiona panienka.
- Co tu chłopczyku chciałeś?
- No chciałem, żeby mi zrobić dobrze. Mam nawet pieniądze!
Panienka zaprosiła Jasia do środka, zaprowadziła go do kuchni, ukroiła trzy duże pajdy chlebka, posmarowała je masłem oraz miodem i podała Jasiowi.
Po godzinie Jasi wpada do domu i krzyczy:
- Mamo, tato! Byłem w agencji towarzyskiej!
Ojciec o mało nie spadł z krzesła, mamie oczy na wierzch wyszły.
- I co? - pytają Jasia po chwili.
- Dwie zmogłem, ale trzecią już tylko wylizałem.
Dowcip nr. 165 Ocena: 4.6/6 (32 razy oceniono)
Wyłowił wędkarz starą butelkę. Patrzy, a w środku siedzi Dżinn.
Zaczyna więc pocierać szkło. Trze, trze i nic.
Nagle słyszy przytłumiony głos:
- Korek wyciągnij, debilu!
Dowcip nr. 164 Ocena: 4.5/6 (32 razy oceniono)
Pani Stasia była organistką w kościele, miała już prawie 70 lat na karku i była starą panną. Była podziwiana przez wszystkich parafian za swą dobroć i oddanie sprawom kościoła. Pewnego razu wpadł do niej ksiądz omówić szczegóły jakiejś kościelnej uroczystości. Pani Stasia zaprosiła duchownego do pokoju gościnnego i zaoferowała mu herbatkę. Ksiądz usiadł sobie wygodnie w stylowym fotelu, tak, że przed nim stały stare organy Pani Stasi. Ku wielkiemu zdziwieniu księdza, na organach tych stała szklanka wypełniona wodą, a co jeszcze bardziej zaniepokoiło księdza to fakt, że w szklance tej pływała prezerwatywa. Jak Pani Stasia wróciła z herbatką zaczęła się rozmowa. Ksiądz chciał jakoś delikatnie zacząć rozmowę o szklance wody i kondomie w niej pływającym, ale mu się nie udawało, więc postanowił zapytać wprost:
- Pani Stasiu, bardzo bym był rad, gdyby mi pani to wytłumaczyła - tu wskazał na nieszczęsną szklankę.
- Ooo tak, dobrze, że ksiądz pyta... Czyż to nie wspaniałe? Szłam sobie raz przykościelnym parkiem parę miesięcy temu i znalazłam tę małą paczuszkę na ziemi. Instrukcja na opakowaniu wyraźnie mówiła, że należy to umieścić na organie, zapewnić by było wilgotne i to wtedy ochroni przed roznoszeniem się chorób.... I wie ksiądz co? Przez całą zimę nie miałam grypy.
Dowcip nr. 163 Ocena: 3.7/6 (30 razy oceniono)
Icek mówi do Kona:
- Wiesz co, Kon? Jakby twoja Salcie dała mi się raz klepnąć w goły tyłeczek, to ja kładę na stół tysiąc złotych.
Kon poszedł do Salcie i wraca.
- Icek, ona się zgadza, ale tylko raz.
No i kładzie się Salcie Ickowi na kolanach, wypina goły tyłek, a Icek głaszcze i głaszcze.
- No klepnij już! - ponagla Kon.
- Nie no, klepniecie kosztuje 1000.
Dowcip nr. 162 Ocena: 4.3/6 (26 razy oceniono)
Spotyka się dwóch niemych:(rozmawiają w jęz. migowym)
- cześć co słychać?
- a no idę jutro do kliniki gdzie nauczą mnie mówić i nie będę już migał
- no co ty, przecież to nie możliwe..
- spotkamy się za tydzień to ci opowiem..
Spotykają się po tygodniu i ten drugi zaczyna migać:
- cześć co słychać?
- w porządku, jak słyszysz mówię już normalnie - odpowiada ten pierwszy z rękami w kieszeniach..
- o k.. stary, jak to zrobiłeś?
- a widzisz, jest tu na bardzkiej taka klinika gdzie leczą niemowy. Strasznie drogo i trzeba być bardzo cierpliwym ale po tygodniu mówisz jak każdy..
Gość pobiegł do tej kliniki, wypełnił kwestionariusz, zapłacił okrągłą sumkę.
Recepcjonistka prowadzi go długim korytarzem do niewielkiego, pustego pokoju, w którym jest tylko krzesło....
po chwili do pokoju wchodzi ogromny nagi murzyn, zamyka drzwi na klucz, wali gościa w pysk, jednym ruchem ściąga mu portki, przekłada przez krzesło i "atakuje od tyłu"..
...AAAAAA - wrzeszczy niemowa z bólu
A murzyn waląc go po głowie odpowiada - dzisiaj A, jutro B, a za tydzień całymi zdaniami....
Dowcip nr. 161 Ocena: 4.4/6 (24 razy oceniono)
Dzwoni tato do córki będącej na studiach zagranicznych:
- Czesc córeczko, co słychać?
- Zostałam prostytutką
- Co ???? Jak mogłaś ?
Ty
ty szmato, ty k
., Ty taka i owaka
- Ależ tato! Tato:
Ty wiesz ile ja mam teraz ciuchów? Mam czesne i studia opłacone już do końca. Jeżdżę jaguarem. Siostrę zapraszam do mnie na wakacje, a Wam z mamą wykupiłam miesięczne wczasy na Majorce i kupiłam na nie Omegę - już tam czeka na Was.
- Czekaj, czekaj
to mówisz, że kim zostałaś?
- Prostytutką
- AAAaaa, przepraszam.
To ja zrozumiałem, że protestantką.
Dowcip nr. 160 Ocena: 3.9/6 (25 razy oceniono)
Jezus zszedł na ziemie, żeby zobaczyć co ludzie robią.
Zagląda do jednego mieszkania, a tam mąż żonę bije.
Idzie dalej, a tam sie kłótnia w rodzinie.
Idzie dalej, zagląda do trzeciego, a tam studenci coś palą.
Jeden ze studentów zauważył Go i mówi:
Hono tu Broda siadaj.
Jezus podszedł i usiadl obok nich.
Jeden z nich mówi: zapal sobie Broda.
Jezus spróbował.
Po chwili jeden do Niego mówi: no i jak tam Broda.
Jezus odpowiada:
Ja nie jesem Broda, ja jestem Jezus.
A wszyscy na to:
I oto chodzi Broda, o to chodzi.
Dowcip nr. 159 Ocena: 4.2/6 (28 razy oceniono)
- Synu - dlaczego nie było cię na ostatniej mszy? Pyta ksiądz..
- Gdybym wiedział że to ostatnia to bym przyszedł...
Dowcip nr. 158 Ocena: 4.6/6 (30 razy oceniono)
Zakonnica spóźniła się na autobus. Stoi więc na przystanku i łapie okazję. Żaden samochód nie zatrzymuje się, więc zrezygnowana stoi ze spuszczonym wzrokiem, aż przed nią zatrzymuje się czerwony kabriolet. Za kierownicą młoda pani w ciemnych okularach, ubrana w futro, z diamentową kolią proponuje podwiezienie. Zakonnica wsiada, rozmowa się klei, w końcu nie wytrzymuje i pyta:
- Jeśli można wiedzieć - skąd ma pani takie piękne auto?
- Zapisał mi go w testamencie mój pierwszy mąż.
- A to śliczne futro? Musiało dużo kosztować...
- To futro z norek - prezent od mojego obecnego męża. Dostałam go na naszą pierwszą rocznicę ślubu.
- Tą kolię pewnie też dał pani mąż?
- Nie, to podarunek od mojego kochanka.
Zakonnica wysiada, zamyka się w celi i rozmyśla. W pewnym momencie słyszy pukanie
- Kto tam?
- To ja, ksiądz proboszcz. Mogę wejść?
- A wsadź sobie w dupę te swoje bombonierki !
Dowcip nr. 157 Ocena: 3.7/6 (20 razy oceniono)
Samochodem jedzie ksiądz. Nagle widzi zakonnicę podróżującą stopem, zatrzymuje się, oferuje pomoc. Zakonnica siada na przednim siedzeniu.
Jadą, jadą, jadą i po pewnym czasie ręka obsunęła się księdzu prosto na kolano zakonnicy, która mu na to rzecze: "Czytałeś psalm 157"?
Ksiądz się speszył i pojechali dalej.
Sytuacja powtórzyła się jeszcze parę razy.
Kiedy ksiądz wysadził pasażerkę pojechał co prędzej do domu, otwiera psalmy i czyta 157, a tam pisze: "posuwaj się ku górze, a nagroda Cię nie ominie!".
Dowcip nr. 156 Ocena: 3.9/6 (18 razy oceniono)
Przed wrotami raju Święty Piotr przepytuje mężczyzn:
- Byłeś żonaty?
- Tak.
- Do raju..... Następny! .... Byłeś żonaty?
- Tak.
- Do raju..... Następny! .... Byłeś żonaty?
- Tak, dwa razy
- Do piekła.
- Ale jak to do piekła...? Dlaczego nie do raju?!?
- Raj jest dla mężczyzn, a nie dla idiotów...
Dowcip nr. 155 Ocena: 4.1/6 (20 razy oceniono)
Pewnego dnia przychodzi mąż z pracy, a kran w domu cieknie. Żona pyta:
- Może byś naprawił kran?
Mąż mówi:
- A co ja, hydraulik?
Na drugi dzień ogródek jest nieskopany. Żona znowu pyta:
- Może byś skopał ogródek?
- A co ja, ogrodnik?
Na trzeci dzień mąż przychodzi, a krany nie ciekną i ogródek jest skopany. Mąż pyta żony:
- Kto wszystko zrobił?
A żona:
- Sąsiad powiedział, że zrobi to wszystko za Ciebie, jeśli upiekę mu jakieś pyszne ciasto, albo się z nim prześpię.
- No i co mu upiekłaś?
A żona:
- A co ja, cukiernik?
Dowcip nr. 154 Ocena: 3.9/6 (19 razy oceniono)
Przed ślubem:
Ona - Ciał Janek.
On - No nareszcie, już tak długo czekam.
Ona - Może chcesz żebym poszła?
On - Nie! Co Ci przyszło do głowy? Sama myśl o tym jest dla mnie straszna!
Ona - Kochasz mnie?
On - Oczywiście, o każdej porze dnia i nocy.
Ona - Czy mnie kiedyś zdradziłeś?
On - Nie! Nigdy! Dlaczego pytasz?
Ona - Chcesz mnie pocałować?
On - Tak, za każdym razem i przy każdej okazji.
Ona - Czy byś mnie kiedykolwiek uderzył?
On - Zwariowałaś? Przecież wiesz jaki jestem.
Ona - Czy mogę Ci zaufać?
On - Tak.
Ona - Kochanie.
Siedem lat po ślubie:
Czytajcie od dołu...
Dowcip nr. 153 Ocena: 4.4/6 (22 razy oceniono)
Dwóch facetów wpada na siebie w centrum handlowym:
- Och, przepraszam pana!
- Nie, nie, to ja przepraszam. Zagapiłem się, bo wie pan, szukam gdzieś tu mojej żony...
- Ach tak? Ja tez szukam swojej żony. A jak pańska żona wygląda?
- Wysoka, włosy płomienny kasztan, ścięte na okrągło z końcówkami podwiniętymi do tarzy. Doskonale nogi, jędrne pośladki, duży biust. Była w spódniczce mini i bluzeczce z pięknym dekoltem.
- A pańska?
- Nieważne! Szukajmy pańskiej!
Dowcip nr. 152 Ocena: 4.6/6 (17 razy oceniono)
Wigilijny poranek. Żona budzi Stefana o 7.00.
- Stefen, no Stefan, nie mam masła. Słyszysz?
- A co ja na to poradzę.
- Ubieraj się i idź do sklepu.
- Ale ja nie wiem gdzie jest w sklepie masło. - Wejdziesz, naprzeciwko kasy są lodówki, w pierwszej jest mleko, a w drugiej masło, idź.
Stefan wstał, ubrał się poszedł do sklepu. Przeszedł obok kas, podszedł do lodówki, wyjął masło i poszedł zapłacić.
Na kasie stała zajeb***a laseczka. Stefan trochę z nią pogadał, pożartował, a laska niespodziewanie zaproponowała aby poszli do niej. Poszli i troszkę potentegowali.
Po upojnym popołudniu Stefan budzi się i widzi że jest przed 20.00.
Wyskakuje z łóżka i mówi do laski
- Masz mąkę?
- Mam.
- To przynieś szybko i posyp mi ręcę.
Laska zdziwiona przynoszi mąkę i posypuje ręce Stefana po czym on wybiega z domu.
W domu Stefanowi drzwi otwiera żona.
- Stefan gdzieś ty był, rodzina się zjechała, zjedliśmy kolację bez masła.
- Gdzie byłeś?
- Skarbie, jestem ci winny wyjaśnienie. Otóż poszedłem do sklepu, z lodówki wyjąłem masło i poszedłem zapłacić. Na kasie stała zajeb***a laseczka, trochę z nią pogadałem, pożartowałem, a ona mnie zaprosiła do siebie a u niej trochę zabradziażyliśmy Obudziłem się i szybko przyjechałem do domu.
Zona wysłuchała wszystkiego spokojnie i ze zniecierpliwieniem w głosie powiedziała:
- Pokaż ręce.
Stefan pokazał obsypane w mące ręce, na co żona:
-Pie****sz, Stefan, znowu byłeś na kręglach.
Dowcip nr. 151 Ocena: 3.9/6 (16 razy oceniono)
Dwa dobrze znające sie małżenstwa zrobiły weekendowy wypad nad jeziorko.Przy wieczornym grilowaniu i po paru głębszych faceci wdają się w dyskusje:
-Może zamienimy sie żonami na noc?
-No co ty oszalałeś?
-Znamy sie długo więc na pewno się zgodzą.
Gościu mysli:moja żonka ma właśnie miesiączkę, a chętnie bym sie zabawił...Odpowiada koledze:
-Spoko zamienimy się,ale zawrzemy dżntelmeńską umowę.Rano przy śniadaniu puknij łyżką w miodzik ile razy zrobiles to z moja żoną.
-Dobra nie ma sprawy.
Rano przy śniadaniu humory dopisują, wszyscy zadowoleni, wspaniała atmosfera...
Gościu mający żonę w trudnych dniach łapie za łyżeczkę i wali z zadowoleniem 3 razy w miodzik.Mysli:Moja żoncia miała okres i na pewno koleś sobie nie poużywał.
Patrzy a jego kumpel chwyta za łyżeczkę i zamiast w miodzik wali 4 razy w NUTELLE!!!
Dowcip nr. 150 Ocena: 3.8/6 (17 razy oceniono)
Twoj pies ujada przy tylnych drzwiach, zona narzeka przy frontowych. kogo wpuszczasz najpierw?
Oczywiscie psa. Zamknie sie zaraz po wejsciu do domu.
Dowcip nr. 149 Ocena: 3.9/6 (18 razy oceniono)
Facet odzyskuje przytomność w szpitalu. Jest w opłakanym stanie. Złamania, liczne stłuczenia, uszkodzona śledziona. Lekarz pyta go:
- Co się takiego stało? Był pan na jakimś meczu?Awantura w knajpie?
Facet kręci tylko głową:
- Nic z tych rzeczy, panie doktorze. Przypominam sobie tylko, że grałem z żoną w golfa. Wiele z naszych piłeczek wylądowało na pobliskiej łące, na której pasły się krowy. Po skończonej grze poszedłem je pozbierać. Ze zdziwieniem dostrzegłem, że jedna z piłeczek utkwiła do połowy w krowim odbycie. Widoczny był jeszcze na niej monogram mojej żony. Nie mogłem w to uwierzyć, podniosłem krowi ogon i wskazując palcem na piłeczkę powiedziałem do zbliżającej się małżonki:
- Zobacz kochanie, ta tu wygląda jak Twoja...! Co było dalej, nie pamiętam...
Dowcip nr. 148 Ocena: 4.2/6 (17 razy oceniono)
Facet domyślił się, że żona go zdradza. Pewnego wieczoru zaczekał, aż wyjdzie z domu, po czym wskoczył do taksówki nakazał kierowcy ją śledzić. Chwilę później wszystko było jasne - żona pracowała w agencji towarzyskiej!
Zszokowany facet mówi do taksówkarza:
Chcesz pan zarobić stówę?
Jasne! Co mam robić? odpowiedział taksówkarz.
Wejść do agencji, zabrać moją żonę, wsadzić ją do taksówki i zawieźć nas oboje do domu. Taksówkarz zabrał się do pracy.
Kilka minut później drzwi agencji otworzyły się z hukiem i pojawił się taksówkarz trzymający za włosy wijącą się kobietę. Otworzył drzwi samochodu, wrzucił ją do środka i powiedział:
Trzymaj pan ją!
A facet krzyknął do taksówkarza:
To nie jest moja żona!
Wiem, k..wa, to moja! Teraz idę po pańską!
Dowcip nr. 147 Ocena: 4.8/6 (20 razy oceniono)
Małżeństwo siedzi przy obiedzie. Żona do męża:
- Wiesz Stasiu, kiedy pomyślę, że nasze małżeństwo trwa już 25 lat, to ciepło mi się robi przy sercu.
Mąż odpowiada:
- Daj spokój Helena, po prostu cycek wpadł Ci do zupy.
Dowcip nr. 146 Ocena: 4.5/6 (19 razy oceniono)
Żona do męża:
- Co mnie w Tobie denerwuje, to to cięgłe moje auto, moje pieniądze, mój syn... Przecież wszystko jest nasze!
- OK, to podaj mi nasze majtki...
Dowcip nr. 145 Ocena: 4.3/6 (18 razy oceniono)
Jakie są podobieństwa pomiędzy żoną a nietoperzem?
Jedno i drugie nie widzi, a się czepia.
Dowcip nr. 144 Ocena: 3.6/6 (16 razy oceniono)
Mężczyzna mając 20 lat kocha wszystkie kobiety
Mając 30 lat kocha już tylko jedną
Mając 40 lat kocha znowu wszystkie
Oprócz tej jednej...
Dowcip nr. 143 Ocena: 4.4/6 (16 razy oceniono)
Mąż siedzi w nocy w Internecie i ogląda porno strony myśląc, że jego żona śpi. Żona jednak się przebudziła, wstała, stanęła za nim i również ogląda. Nagle gościo słyszy:
- stop! pokaż poprzednie zdjęcie! nie! jeszcze wcześniejsze!
Przewija ekran na poprzednie zdjęcie i słyszy:
- Oooooooo! Takie zasłony do kuchni chcę!
Dowcip nr. 142 Ocena: 3.6/6 (16 razy oceniono)
- Dlaczego na polowaniu strzelał pan do swojego kolegi? - pyta sędzia na rozprawie.
- Wziąłem go za sarnę.
- A kiedy spostrzegł pan swoją pomyłkę?
- Kiedy sarna odpowiedziała ogniem...
Dowcip nr. 141 Ocena: 4.1/6 (14 razy oceniono)
W przedziale w pociągu naprzeciwko starszego pana siedzi ładniutka, młodziutka dziewczyna w mini spódniczce. Mężczyzna zerka i zerka na jej nogi, w końcu mówi:
- Czy byłaby pani tak łaskawa i zakryła kolanka? I pani będzie cieplej, i ja drżeć przestanę...
Dowcip nr. 140 Ocena: 3.7/6 (16 razy oceniono)
W kościele za chwile ma się odbyć ślub. Młoda para zbliża się powoli do ołtarza.
Wśród zebranych gości jest mała dziewczynka, która szeptem pyta swoją mamę:
- Mamusiu, a dlaczego panna młoda jest tak ślicznie ubrana w białą sukienkę?
- Bo widzisz córeczko, ona chce wszystkim pokazać jaka jest bardzo szczęśliwa - odpowiada matka.
- To dlaczego pan młody jest ubrany na czarno?
Dowcip nr. 139 Ocena: 4.5/6 (19 razy oceniono)
Idzie sobie Czerwony Kapturek przez las, aż tu zza krzaków wyskakuje wilk.
- Cześć wilku - krzyczy Czerwony Kapturek.
- Co jest, nie boisz się? - pyta wilk.
- A czego mam się bać?! Pieniędzy nie mam, a pieprzyć się lubię!
Dowcip nr. 138 Ocena: 3.6/6 (16 razy oceniono)
Polityków powinny łączyć wspólne cele...
...z pryczami i bez telewizora.
Dowcip nr. 137 Ocena: 4.1/6 (17 razy oceniono)
Jasio, pisząc wypracowanie, pyta ojca:
- Tato, jak się powinno pisać: Królowa Lodu, czy Królowa Loda?
- To zależy, synu, czy chcesz żeby była postacią negatywną, czy pozytywną...
Dowcip nr. 136 Ocena: 3.6/6 (16 razy oceniono)
Facet w roboczym ubraniu, ubrudzony cementem, w autosalonie:
- A ile kosztuje Bentley GT coupe?
- 250 000 euro.
- Cholera... A na kredyt? Na rok?
- 25 000 euro miesięcznie.
- Dużo, kurde... A na dwa lata?
- 12 500 euro miesięcznie.
- Ja pierdolę, też niemało...
- To może miałby pan ochotę na tańszy samochód?
- Ochotę bym miał, ale płyta nam się przewróciła na taki...
Dowcip nr. 135 Ocena: 3.4/6 (14 razy oceniono)
Właściciel baru dał ogłoszenie: "Zatrudnię bramkarza".
Tego wieczoru, kiedy lokal huczał wypełniony po brzegi, przedarł się do barmana knypek - metr sześćdziesiąt wzrostu - i mówi:
- Jestem Krzyś, ja w sprawie pracy...
Barman zlustrował go od stóp do głów, zaśmiał ironicznie i wracając do
wycierania szklanek rzucił krótko:
- Wypierdalaj!
Krzyś wzruszył ramionami, podciągnął rękawy, rozejrzał się po sali i zaczął od kolesi przy drzwiach...
Dowcip nr. 134 Ocena: 4.4/6 (16 razy oceniono)
Typowy macho poślubił typową piękną damulkę i tuż po ślubie wyłożył następujące zasady życia:
- Będę w domu, kiedy zechcę, jeśli zechcę i o której zechcę i zapomnij o jakimkolwiek narzekaniu na to. Obiad ma być naszykowany na stole, chyba że powiem, że nie będę jadł w domu. Będę jeździł na polowania, na ryby, będę chodził na jednego do baru i grał w karty z kolegami kiedy tylko będę chciał i nie masz prawa mi tego zabraniać. To moje zasady. Jakieś komentarze?
Jego młoda żona na to:
- Nie, to mi pasuje. Ale zapamietaj sobie, że tutaj zawsze o siódmej będzie seks, czy będziesz, czy nie.
Dowcip nr. 133 Ocena: 3.4/6 (14 razy oceniono)
Pani hrabina była niezadowolona z tego, jak jej pokojówka, Elena, sprząta. Znalazłszy warstwę kurzu na stole w pokoju jadalnym, zaczyna jej złorzeczyć. Elena na to:
- Jestem lepszą kucharką, niż pani. Sprzątam dom lepiej, niż pani.
- Kto tak powiedział?
- Pan hrabia. I jestem lepsza w łóżku, niż pani.
Hrabina uśmiechnęła się szyderczo i powiedziała:
- Co, i mój mąż ci tak powiedział?
- Nie, ogrodnik!
Dowcip nr. 132 Ocena: 3.6/6 (16 razy oceniono)
Starzec leży na łożu śmierci. Chciał zabrać ze sobą do grobu swoje pieniądze. Zawołał swojego księdza, lekarza i prawnika:
- Tutaj każdy z was dostanie na przechowanie po 30 tys. dolarów. Chcę, żebyście położyli je na mojej trumnie, kiedy umrę i wtedy będę mógł je zabrać ze sobą.
Na pogrzebie każdy z mężczyzn kładzie kopertę na trumnie starca. Wracają limuzyną i ksiądz nagle wyznaje ze łzami:
- Dałem tylko 20 tys., bo potrzebowałem 10 tys. na nową świątynię.
- Cóż, skoro się sobie zwierzamy - powiedział lekarz - muszę przyznać, że dałem tylko 10 tys., bo potrzebowaliśmy nowej maszyny w szpitalu, a ta kosztowała 20 tys.
Prawnik był przerażony.
- Wstyd mi za was! - wykrzyknął - Chcę, żebyście wiedzieli, że w kopercie położyłem własnoręcznie wypisany czek na pełną sumę 30 tys. dolarów!
Dowcip nr. 131 Ocena: 3.6/6 (12 razy oceniono)
Bardzo bogaty prawnik jest zaproszony na bankiet przez Czerwony Krzyż. Człowiek z Czerwonego Krzyża robi wyrzuty, że prawnik zarobił ponad milion w ostatnim roku, a nie ofiarował nawet grosza na cel społeczny.
- Przede wszystkim - mówi prawnik - moja matka jest chora i umierająca w szpitalu, a nie pokrywa tego ubezpieczenie. Po drugie, mam 5 dzieci z trzech małżeństw. Po trzecie, mąż mojej siostry nagle zmarł i ona nie ma na jedzenie dla swoich 4 dzieci...
- Bardzo mi przykro - powiedział facet z Czerwonego Krzyża - Głupio mi, że prosiłem pana o pieniądze.
Prawnik na to:
- Taa, nie daję im żadnej kasy, więc dlaczego miałbym wam dawać?
Dowcip nr. 130 Ocena: 3.3/6 (12 razy oceniono)
Czekałam w recepcji przed pierwszą wizytą u nowego dentysty, kiedy spostrzegłam jego dyplom wiszący na ścianie i odczytałam jego nazwisko. Nagle uprzytomniłam sobie, że przystojny, wysoki chłopak o tym samym nazwisku był w mojej klasie w szkole średniej 30 lat temu. Kiedy go ujrzałam, porzuciłam moje przypuszczenia. Ten łysiejący, siwy facet z wielkimi zmarszczkami na twarzy był za stary, żeby być moim kolegą z klasy. Kiedy badał moje zęby, spytałam, czy chodził do okolicznej szkoły średniej.
- Tak - odpowiedział.
- Kiedy pan skończył?
- W 1978 roku.
- Rany, byłeś w mojej klasie! - wykrzyknęłam.
Przyjrzał mi się bardziej i spytał:
- A czego pani uczyła?
Dowcip nr. 129 Ocena: 2.9/6 (14 razy oceniono)
Mężczyzna na plaży zachodzi do stanowiska ratowników.
- Panowie ratownicy, nie macie przypadkiem zapałek?
- Proszę oto zapałki. Daj Pan papierosa, zapalimy.
- Proszę bardzo - mężczyzna częstuje ratowników papierosami. Zapalają, przez chwilę delektują się aromatem tytoniu.
- Jak leci, panowie? Jakie nastroje? - pyta.
- No, tak sobie. Pracujemy pomalutku...
- Lato w tym roku okropnie gorące, oddychać nie ma czym...
- Strasznie. Spaliliśmy się przy tej robocie od tego cholernego słońca, upały, upały... Koszmar!
- A płacą chociaż dobrze?
- Żartujesz Pan? Ledwo można związać koniec z końcem...
- Taa i te ceny złodziejskie...
- Taa.... no ciężko. Ale, ale chłopaki - przyszedłem do Was w konkretnej sprawie. Przepraszam, że i ja wam głowę zawracam, ale tam, gdzie ta zielona boja, to mi się teściowa topi...
Dowcip nr. 128 Ocena: 4.5/6 (13 razy oceniono)
W szkole. Trzecia klasa, lekcja matematyki. Miasto - Cieszyn.
- Aniu, co robi twój tata?
- Jest nauczycielem w przedszkolu.
- A ile zarabia?
- 760 zl.
- A mama?
- Mama jest bibliotekarka i zarabia 640zl.
- To ile wynosi wasz budzet?
- 1400 zl miesiecznie.
- Bardzo dobrze, piatka. Jasiu, a twój tata?
- Mój tata jest celnikiem na przejsciu kolejowym i zarabia 900 zl,
mama pracuje w izbie celnej na przejsciu samochodowym
i zarabia 850 zl, nasz budzet wynosi 5000zl miesiecznie.
- Eh, Jasiu, no zle, znów bede ci musiala jedynke postawic...
- Ch*j mnie to boli, przynajmniej zyjemy jak ludzie.
Dowcip nr. 127 Ocena: 3.6/6 (16 razy oceniono)
Czarny Jasio podchodzi do rodziców i pyta:
- Mamo mamo, czemu wy jesteście biali a ja czarny?
- Ciesz sie ze nie szczekasz, taka impreza była!
Dowcip nr. 126 Ocena: 3.9/6 (15 razy oceniono)
Pewnego razu pastuch przepędzał swoje owce z jednego pastwiska na drugie. Nagle, w kłębach kurzu i z rykiem silnika zatrzymało się przy nim nowiutkie BMW. Kierowcą był młody człowiek w garniturze Prady, butach Gucciego, okularach Diora itd. Typowy yuppie. Koleś wystawił się przez opuszczana szybkę i pyta:
- Czy jeżeli powiem Ci ile dokładnie masz owiec w stadzie, dasz mi jedną z nich?
Owczarz popatrzył na facia, na swoje stado i odpowiedział:
- Jasne, czemu nie?
Yuppie zaparkował samochód. Wyciągnął notebook DELL podłączony do komórki AT&T. Połączył się z Internetem, wszedł na stronę NASA i za pomocą GPS dokładnie określił swoja pozycje. Podał ją do innego satelity NASA, który zrobił zdjęcie obszaru w wysokiej rozdzielczości. Młody człowiek otworzył zdjęcie używając programu Adobe Photoshop, przekonwertował plik i wysłał godo centrum obróbki zdjęć cyfrowych w Hamburgu. Po kilku sekundach na laptopa przyszedł mail informujący go, że zdjęcie zostało obrobione i podano adres, pod którym zostały zmagazynowane dane. Koleś wszedł wiec do bazy danych SQL i ściągnął dane, a następnie nakarmił nimi arkusz Excel wypchany setkami skomplikowanych formułek. Po otrzymaniu wyniku wydrukował na swojej mini drukarce HP LaserJet pełny 150-stronicowy raport. Podał go pastuchowi i powiedział:
- Masz w stadzie 1586 owiec.
- To prawda - powiedział owczarz. - Jak przypuszczam, chcesz teraz wybrać sobie jedna z nich?
Stał spokojnie, obserwując młodego człowieka rozglądającego się wśród stada, wybierającego zwierzaka, a następnie ładującego go do bagażnika nowiutkiego BMW. Po czym odezwał się znowu:
- Hej, a jak Ci powiem jaki jest Twój zawód, to oddasz mi zwierzaka?
Yuppie pomyślał przez chwilkę, a następnie odparł:
- Jasne, czemu nie?
- Jesteś konsultantem - powiedział pastuch.
- O rany, niesamowite! Jak zgadłeś?
- Nie musiałem zgadywać - rzekł owczarz.
- Zjawiłeś się tutaj nie wzywany, żądając zapłaty za odpowiedź, którą znałem, na pytanie, którego nigdy nie zadawałem. A w dodatku gówno wiesz o mojej robocie ... Oddawaj psa!
Dowcip nr. 125 Ocena: 4.2/6 (19 razy oceniono)
Przychodzi okres wiosenny. Misie budzą się w gawrze.
Stwierdzają, że niedźwiedzice jeszcze śpią, a że są gentelmenami wiec ich nie budzą.
Ale jak to chłopy po tak długim życiu w celibacie postanawiają, iż trzeba coś wymyśleć. A więc zaczynają to robić między sobą.
W pewnym momencie wpada zając i otwiera oczy ze zdumienia. Po chwili ucieka w las. Jeden misio mówi do drugiego:
- Jesteś szybszy i złap tego *******lonego zająca bo to jest największy plotkarz w lesie.
Misio goni zająca przez las. W pewnym momencie zajączek wpada do jeziora. Misio wkłada swoją ogromną łapę i go szuka. Po chwili wyciąga bobra i go pyta:
- Nie widziałeś może zająca.
Na to bóbr:
- Utonął, ty pedale
Dowcip nr. 124 Ocena: 4.3/6 (16 razy oceniono)
Pani Kowalska pyta dzieci w klasie:
- Jaka część człowieka idzie najpierw do nieba?
Zuzia podnosi rękę i mówi:
- Myślę, że dusza, bo trzeba mieć czystą duszę, żeby dostać się do nieba.
- Bardzo dobrze - mówi pani Kowalska - Rysiu, a ty jak myślisz?
- Serce - mówi Rysio - bo trzeba mieć dobre serce, żeby dostać się do nieba.
- Naprawdę, świetnie - chwali go pani - A ty Jasiu jak sądzisz?
- Stopy.
- Dlaczego stopy? - dziwi się pani.
- Bo kiedy nakryłem moją mamę i listonosza, jej nogi były w górze, a ona krzyczała: Boże, dochodzę!
Dowcip nr. 123 Ocena: 4.0/6 (16 razy oceniono)
Polak, Rosjanin i Niemiec wędrują po pustyni i spotykają wielbłąda. Niemiec siada na jeden garb, Polak na drugi.
- A gdzie ja? - pyta się Rosjanin.
Polak podnosi ogon wielbłąda i mówi:
- A ty Wania do kabiny!
Dowcip nr. 122 Ocena: 4.0/6 (21 razy oceniono)
Para wybrała się na zimowe ferie do małego, romantycznego domku gdzieś w górach. On od razu poszedł do drewutni po drwa do kominka. Po powrocie krzyczy:
- Kochanie, jak strasznie zmarzły mi ręce!
- Włóż je między moje uda i ogrzej - odpowiada ona czule.
Jak powiedziała, tak zrobił i to go rozgrzało. Zjedli obiad i on poszedł narąbać jeszcze trochę drewna. Po powrocie woła:
- Kochanie, ależ mi zimno w ręce!
- Włóż je między moje uda i ogrzej - odpowiada ponownie dziewczyna.
Nie trzeba mu było dwa razy powtarzać. Po kolacji chłopak udał się po zapas drewna na całą noc. Ledwo wrócił, od razu woła:
- Jejku, jejku, kochanie, jak mi zimno w ręce!
- Ręce, ręce! - nie wytrzymuje dziewczyna. - A uszy to ci nie marzną?
Dowcip nr. 121 Ocena: 4.9/6 (17 razy oceniono)
Mąż siedzi przy komputerze, za jego plecami żona.
Żona mówi:
- Puść mnie na chwilę, teraz ja sobie posurfuję po internecie!
A mąż na to:
- No kurwa mać! Czy ja Ci wyrywam gabkę z ręki jak zmywasz naczynia?!
Dowcip nr. 120 Ocena: 4.0/6 (21 razy oceniono)
Zmarł znany kardiolog i urządzono mu bardzo uroczysty pogrzeb. Podczas ceremonii za trumną było ustawione olbrzymie serce, całe pokryte kwiatami. Kiedy skończyły się modlitwy i przemówienia, serce otworzyło się i trumna wjechała do środka. Następnie serce zamknęło się i tak ciało doktora pozostało w nim na zawsze...
W tym momencie ktoś z obecnych wybuchnął głośnym smiechem. Wszystkie oczy zwróciły się na niego, więc powiedział:
- Bardzo przepraszam, ale wyobrazilem sobie swój własny pogrzeb. Jestem ginekologiem.
Proktolog zemdlał...
Dowcip nr. 119 Ocena: 5.0/6 (21 razy oceniono)
Piękny lipcowy dzień. Las, ćwierkanie ptaszków, gdzieniegdzie przebiega sarenka, w tle słychać stukanie dzięcioła. Nagle z głębi lasu wyłania się potężna chmura kurzu, która w szaleńczym pędzie przemierza las. Zwierzeta w popłochu uciekają. Tumult, hałas, nic nie widać. Aż wreszcie chmura zatrzymuje się na leśnej polanie. Kurz powoli opada. Na polance dziesiątki i setki.. jeży.
Sapią, dyszą, łapią dech. Tylko jeden, który prowadził tabun, błogo się się
usmiecha i z zachwytem zwraca się do pozostałych:
- Kurwa! Jak mustangi, nie?
Dowcip nr. 118 Ocena: 4.3/6 (13 razy oceniono)
Siedzi Kopciuszek nad miską soi i płacze. Pojawia się wróżka.
- Czemu płaczesz?
- Aaaaaaaa! A boo bo siostry idą na baaaal, a jaaaaaa nieeeee!
- Nie płacz! Mam tu dla ciebie prezent - mówi wrózka - wspaniałą suknię!
- Huuuuuuurrraa! Dziękuje matko chrzestna! Ale nie mam powozu...
Wróżka machnęła różdżką!
- Oto i powóz...
- Ale... ale mam okres!
Wróżka znowu machnęła różdżką i wyczarowała tampaxa! Kopciuszek uchachana pędzi na bal, a wróżka krzyczy za nią:
- Tylko wróć przed północą, bo czar pryśnie...
Kopciuszek bawi się na balu, królewicz jest nią oczarowany i nagle spostrzega, że zegar zaraz wybije północ... ruszyła w kierunku ogromnych schodów... pędzi, pędzi... zegar bije po raz szósty, a Kopciuszek jest dopiero w połowie schodów... siedem... osiem... już zbliżała się do powozu, kiedy
zegar po raz dwunasty wybił godzinę... i wtedy... Tampax zamienił się w dynię...
Dowcip nr. 117 Ocena: 5.0/6 (19 razy oceniono)
Podczas strzyżenia Kowalski zauważa w rogu psa, który z uwagą śledzi każdy ruch fryzjera.
-To pański pies? -pyta.
- Nie.
-To dlaczego on tak na pana patrzy?
-Bo jak wczoraj odciąłem klientowi ucho, to on je potem zjadł.
Dowcip nr. 116 Ocena: 4.2/6 (22 razy oceniono)
Nowozency leca samolotem do akrobacji dla frajdy
Nagle pilot mowi ze bedzie robil wygibasy ale oni nie moga krzyknac bo nie wygraja wycieczki do Bulgarii.
Gdy samolot sie uspokoil pilot mowi no i co?
na to malzonek kobiety:
-Jak zona wypadla to myslalem ze krzykne!!!
Dowcip nr. 115 Ocena: 4.4/6 (16 razy oceniono)
Na historii pani zawołała Karola do odpowiedzi.
- W którym roku rozpoczęła się II wojna światowa?
- W 1939- odpowiedział Karol.
- Kto ją wywołał?
- Adolf Hitler.
- Ile ludzi zginęło?
- Naukowcy tego nie stwierdzili.
Na drugi dzień Bartek pyta Karola.
- O co pani ciebie wczoraj pytała?
- Zapamiętaj odpowiedzi:
Na pierwsze pytanie odpowiedz 1939, na drugie Adolf Hitler, a na trzecie naukowcy tego nie stwierdzili.
Na następnej historii pani wyrwała Bartka do odpowiedzi.
- W którym roku się urodziłeś?
- W 1939-odpowiada pewny siebie Bartek
- Kto jest twoim ojcem?
- Adolf Hitler.
- Bartek czy ty masz mózg?!-pyta zdenerwowana pani.
- Naukowcy tego nie stwierdzili.
Dowcip nr. 114 Ocena: 4.9/6 (20 razy oceniono)
Diabeł złapał Polaka, Niemca, Ruska i mówi:
-Jeżeli powiedzie taką liczbę, że nie będę znał większej to będziecie mogli zamieszkać na mojej wypasionej wyspie.
Pierwszy Niemiec:
-Tysiąc
Diabeł się śmieje:
-Tysiąc, to jest drzew na mojej wyspie.
Rusek:
-Miliard
-Miliard, to jest ziaren piasku na mojej wyspie.
Polak:
-W ch...j
Diabeł myśli, myśli, no ale nie wie ile to jest:
-No dobra możesz zamieszkać na mojej wyspie.
Ale diabłowi nie dawało spokoju, że nie wie ile to jest, więc odwiedził Polaka w barze na wyspie i pyta:
-Polak powiedz mi, ile to jest w ch...j?
-Diabeł widzisz temten kamień?
-No widzę
-To jak stąd do tego kamienia i jeszcze w piz..u!!!!
Dowcip nr. 113 Ocena: 5.7/6 (25 razy oceniono)
Pewien facet pierwszy raz miał trafić za kratki i miał wielkiego stracha przed więziennym życiem i obyczajami. Poradził się więc adwokata, jak ma się zachować w kiciu. Adwokat doradza:
- Wejdziesz śmiało do celi, popatrzysz odważnie i powiesz: "Kopsnij szluga dla pasera, bo cię paser sponiewiera". Wtedy od razu wszyscy nabiorą respektu i będą wiedzieli, że jesteś gość.
Facet postanowił posłuchać adwokata, bo co innego mu pozostało. Wchodzi do celi, strażnik rygluje drzwi, a na pryczach banda oprychów patrzy na niego groźnym wzrokiem. Na to facet rzuca tekst:
- Kopsnąć szluga dla pasera, bo was paser sponiewiera!
Chwila napięcia, po chwili ze wszystkich prycz wyciągają się łapska, a w każdej paczka fajek. Tylko w kącie siedzi jakaś postać i nie zwraca na nowego lokatora celi uwagi. Na to facet już pewny siebie i rozluźniony ciągnie dalej:
- A ty gnojku nie częstujesz? Coś ci nie pasuje?!
- Ja nie częstuję, bo ja tutaj jestem cwelem.
- Taaa?! To zapamiętaj sobie cwaniaczku - od dzisiaj JA tutaj jestem cwelem!
Dowcip nr. 112 Ocena: 4.7/6 (20 razy oceniono)
Dlaczego wymyślili białą czekolade?
Żeby Murzyn też mógł się pobrudzić
Dowcip nr. 111 Ocena: 5.0/6 (20 razy oceniono)
Trzech kolesi miało wypadek samochodowy. Jednemu urwało rekę, drugiemu urwało nogę, trzeciemu penisa. No to lekarze się zastanawiają co począć w tak ciężkim przypadku. Rozmowa z tym któremu urwało reke:
- Wie pan - mówi lekarz - możemy panu przyszyć nową rękę ale niestety mamy tylko kobiecą..
- Ok! Niech będzie cos sie pokombinuje i będzie ok..
To podchodzą do goscia któremu urwało nogę.
- Wie pan.. Mozemy panu przyszyć nogę, ale niestety mamy tylko kobiecą!
- Ok! Niech będzie, ja cos na bank wykombinuje i będzie ok!
Podchodza do kolesia któremu urwało penisa:
- Wie pan.. Niestety nie mamy zadnego penisa.. Ale za to mamy trąbe od słonia!
- Ooo! - koles się ucieszyl myśląć o wielkim penisie jakiego będzie miał - zgadzam się!
Tak jak lekarze powiedzieli tak też zrobili. Zaproszono panów na kontrolę pooperacyjną po miesiącu. Przychodzą wszyscy trzej. No i pytanie do każdego po kolei jak im się zyje z nowymi częsciami ciała:
- Ano - mówi ten któremu urwało rękę - wie pan. Nie jest źle, tylko jak sikam to nie chce mnie puscić nigdy, w końcu kobieca dłon! Wytrenuje sie..
- Hmm - mówi ten któremu urwało noge - tez nie jest źle. Tylko jak się rucham z żoną to mi noga się rozchodzi, jak do szpagata, wie pan, w koncu kobieca.. Ale i to sie wytrenuje..
- A ze mna tez nie jest strasznie - mówi ten któremu urwało kutasa - żona zadowolona z takiego penisa wielkiego. Wszystko było by ok gdyby nie to że mój nowy chuj jak idę bazarem chwyta banany i wkłada mi je w dupę...
Dowcip nr. 110 Ocena: 4.4/6 (21 razy oceniono)
Przychodzi Etiopczyk do domu, mama do niego:
-Chuchnij!
-Nie mamo, niee...
-No chuchnij!
-Ale mamo, niee...
-Chuchaj!
Etiopczyk chuchnal, a matka do niego:
-JADŁEŚ!!
Dowcip nr. 109 Ocena: 4.0/6 (23 razy oceniono)
Henryk i Alina odwiedzają Londyn. Na lotnisku biorą taksówkę i jadą do centrum miasta. Podróż trwa długo i taksówkarz postanawia porozmawiać z pasażerami.
- Where are you from? - pyta.
- We are from Poland - odpowiada Henryk. Alina, która nie zna angielskiego, pyta chłopaka, o co pytał taksówkarz.
- Chce wiedzieć, skąd jesteśmy - odpowiada Alfred.
- Where do you live in Poland? - brzmi kolejne pytanie taksówkarza.
- We live in Kraków - mówi Alfred.
- Oh my God! In Kraków! I had there the worst fuck in my life! - krzyczy taksówkarz.
Alina znów pyta chłopaka, o co chodzi.
- Taksówkarz mówi, że cię zna.
Dowcip nr. 108 Ocena: 3.6/6 (16 razy oceniono)
Wraca pijany mąż nad ranem do domu, a żona od razu:
- Gdzieś Ty był całą noc?!!
- Na czynie...
- Na jakim czynie Ty byłeś, że wracasz pijany nad ranem?!! No gdzie Ty byłeś?!!
- Na czynie...
- Mów prawdę i nie wymyślaj!!!
- Naczynie dawaj, będę rzygał!
Dowcip nr. 107 Ocena: 4.1/6 (19 razy oceniono)
Pani na lekcji kichneła. Jasiu krzyczy:
- Na szczęście.
- Jasiu, nie mówi się na szczęście, tylko na zdrowie
- Na szczęście pani ryja nie urwało.
Dowcip nr. 106 Ocena: 4.9/6 (21 razy oceniono)
Przychodzi ksiądz po kolędzie do rodziny Jasia i oczywiście zadaje Jasiowi standardowy zestaw pytań:
- A ile masz lat ?
- Siedem.
- A do kościółka chodzisz?
- Chodzę.
- Co niedziela?
- Co niedziela.
- Z całą rodziną?
- Z całą.
- A do którego?
- Do Carrefoura.
Dowcip nr. 105 Ocena: 5.3/6 (24 razy oceniono)
Blondynka i brunetka oglądają wiadomości i blondynka mówi do brunetki:
- Założę się o 100 dolców, że ten facet nie skoczy z tego budynku.
Brunetka przyjmuje zakład i facet skacze z budynku, po czym brunetka mówi:
- Nie mogę wziąć twoich pieniędzy, ja już dziś widziałam te wiadomości i wiedziałam, że ten facet skoczy.
Blondynka na to:
- Ja też je już dziś widziałam i myślałam, że drugi raz nie skoczy.
Dowcip nr. 104 Ocena: 5.1/6 (18 razy oceniono)
Jedzie blondynka swoim nowiuteńkim różowym kabrioletem. Z jej winy dochodzi do stłuczki, gdzie rozbił się cały maluch drugiego kierowcy. Jej kabriolet nie został uszkodzony. Wkurzony mężczyzna zwyzywał blondynkę ale ta nic sobie z tego nie robiła. Zdenerwowany narysował kółko na jezdni i powiedział:
- Wejdź do tego kółka i nie wychodź.
Po czym poprzebijał jej wszystkie opony.
- Zadowolona?
Blondynka chichocze. Jeszcze bardziej zdenerwowany powybijał jej wszystkie szyby.
- Teraz już nie masz się z czego śmiać!
Blondynka znowu chichocze. Jego nerwy nie wytrzymały, rozbił jej całe auto, nic z niego nie zostało
- Teraz dostałaś nauczkę.
Blondynka chichocze
- Możesz mi powiedzieć co Cię tak cieszy w takiej sytuacji?- pyta mężczyzna
- Bo jak Ty nie patrzysz to ja wychodzę z tego kółka.
Dowcip nr. 103 Ocena: 4.6/6 (17 razy oceniono)
Mężczyzna wyjeżdża za granice i mówi koledze:
- Pilnuj mojej żony, a jak mnie zdradzi to wyrwij jedną sztachetkę z płotu.
Po roku wraca do domu i widzi, że jedna sztachetka jest wyrwana i myśli, ten jeden raz to jej wybaczę.
Wchodzi do domu a żona krzyczy:
- 3 razy nam cały płot sztachetka po sztachetce jakieś łobuzy rozebrały.
Dowcip nr. 102 Ocena: 4.6/6 (17 razy oceniono)
Mąż z żoną śpią głębokim snem. Nagle dzwonek do drzwi. Żona zrywa się i woła:
- O rany mąż wraca!
W tym momencie zbudzony mąż wskakuje pod łóżko. Po chwili otrzeźwiał i mówi do żony:
- Oj oboje mamy nadszarpnięte nerwy
Dowcip nr. 101 Ocena: 4.6/6 (18 razy oceniono)
Mąż wcześniej wrócił z pracy do domu i niespodziewanie zastaje żonę,która leży nago w wymiętoszonej pościeli.
- Co kochanie?
- Źle się czuje,chyba jestem chora,więc się położyłam.
Małżonek chce powiesić płaszcz do szafy,a żona krzyczy:
- Nie otwieraj szafy,bo tam straszy!
- Ależ kochanie,nie opowiadaj głupstw.
Otwiera szafę i widzi swojego sąsiada, zupełnie gołego.
- No wiesz, Władek, tego bym się po tobie nie spodziewał. Żona chora,a ty ją jeszcze straszysz.
Dowcip nr. 100 Ocena: 4.5/6 (13 razy oceniono)
Przy kolacji Wigilijnej siedzi mąż z żoną.
Żona oblała się czerwonym barszczem i mówi:
- Wyglądam jak świnia!
Mąż na to:
- I do tego oblana barszczem.
Dowcip nr. 99 Ocena: 4.6/6 (20 razy oceniono)
Wjechał facet autem na parking niestrzeżony...ustawił lecz odchodząc włożył za wycieraczkę karteczkę z napisem...
"Radia brak"
Po powrocie na miejscu auta znajduje tylko karteczkę zapisaną innym tekstem...
"Nic nie szkodzi...założę swoje"
Dowcip nr. 98 Ocena: 4.1/6 (16 razy oceniono)
Majster poucza robotników.
- Słuchajcie, jutro przyjeżdża komisja odbiorcza Cokolwiek by się nie działo, udawajcie, że tak miało być.
Komisja przyjeżdża, zaczyna oglądać budynek, a tu pierdut - jedna ze ścian się składa. Stojący obok robotnik patrzy na zegarek i mówi:
- No tak: 10:43. Wszystko zgodnie z harmonogramem.
Dowcip nr. 97 Ocena: 4.1/6 (15 razy oceniono)
Żona jak co dzień zaczęła narzekać mężowi:
- Zobacz kochanie jakie mam mały biust... co robić...
- Bierz codziennie kawałek papieru toaletowego i pocieraj między piersiami...
- Myślisz, że to pomoże i urosną?
- W przypadku du.py pomogło...
Dowcip nr. 96 Ocena: 4.3/6 (16 razy oceniono)
Diabeł złapał Polaka, Ruskiego i Francuza, zamknął w celach i powiedział:
- Macie po jednym życzeniu, musi wam starczyć na 3 lata
Francuz: kobiet!!!
Polak: Wódki!!!
Ruski: Papierosów!!!
Po 3 latach diabeł otwiera celę Francuza, ten mówi: Kobiet!!!
u Polaka: Wódki!!!
A Ruski siedzi na pryczy, ręce mu się trzęsą, wygląda strasznie i cichym głosem mówi:
kurwa... zapałek....
Dowcip nr. 95 Ocena: 4.0/6 (20 razy oceniono)
Leży Murzyn na śmietniku, podchodzi biały facet i zagaduje:
- Te, Murzyn, a poruszaj ręką... - Murzyn poruszał
- a drugą... - Murzyn poruszał
- a nogą poruszaj - Murzyn spełnił prośbę
- a drugą nogą... - Murzyn znowu poruszał
- a weź wstań - Murzyn wstał, na co facet zadumany:
- Ja pierdolę, dobrego Murzyna na śmietnik wywalili...
Dowcip nr. 94 Ocena: 4.2/6 (18 razy oceniono)
Dlaczego Mojżesz przeprowadził Żydów przez morze?
- Ponieważ wstydził się iść z nimi przez miasto.
Dowcip nr. 93 Ocena: 4.5/6 (22 razy oceniono)
Panienka zaprosila drecha do swojego samochodu na tylnie siedzenie. Zaczyna go rozbieac , ale drech jej przerywa i mowi:
-wiesz ja nigdy wczesniej tego nie robilem powiedz jak sie zachowac?
-Spokojnie, badz soba!
Drech chwile pomyslal zwinal radio i poszedl.
Dowcip nr. 92 Ocena: 4.3/6 (19 razy oceniono)
Młody polak zachęcony apelem Tuska
wrócił do kraju, na ojcowiznę.
Pewnego ranka ojciec powiedział:
- Wyrzuć gnój.
- What?
- Łot krowy i łot świń.
Dowcip nr. 91 Ocena: 3.8/6 (17 razy oceniono)
Przyjechał gość z laseczką do motelu, północ, idealny czas na małe co nie co. Jednak idąc do pokoju zauważa, że tuż nieopodal stoi samochód jego przyjaciela... żonatego przyjaciela! Stwierdził, że wykręci mu mały numer i zabrał jeden kołpak. Następnego dnia w dzień zachodzi do przyjaciela, dzwoni do drzwi, otwiera mu kumpel:
- Co tam?
- A zobacz co znalazłem - patrzy na niego z szyderczym uśmiechem.
- O mój kołpak! Skąd go masz?
- Nie wal głupa, znalazłem go wczoraj o północy przy motelu!
Chwila ciszy, gość bierze kołpak w ręce odwraca się idzie do kuchni:
- Patrz kochana żono, znalazłem kołpak, który dziś zgubiłaś przy supermarkecie...
Dowcip nr. 90 Ocena: 4.2/6 (18 razy oceniono)
Facet lekko na bani wraca do domu ......
Żona od razu, srata-ta- ta, pijak, tylko wódka Ci w głowie itp... Facet sięga do kieszeni, wyciaga kartkę i mówi:
- OK, przyniosłem test, zaraz zobaczymy jaka Ty obeznana i kulturalna jestes!
Żona:
- Zobaczymy, czytaj.
- Taaak, pytanie pierwsze. Podaj jakies dwie waluty.
- Łatwizna! No chociażby dolar i euro.
- Dobra, podaj dwa typy srodków antykoncepcyjnych.
- Jejku, mogę ci co najmniej 10 podać!
- Wierzę. Pytanie trzecie. Podaj mi nazwy dwóch rzek w Islandii...
Żona:
- .........?.........
- Milczysz? Ha! Wiedziałem! Oprócz szmalu i seksu, żadnych kurwa zainteresowań!... żadnych.
Dowcip nr. 89 Ocena: 3.9/6 (17 razy oceniono)
Żona do Męża:
- Kochanie, od dzisiaj gotujesz, sprzątasz, zajmujesz się dzieckiem -
koniec tych tandetnych meczy Extraklasy, filmów w TV, spotkań z kolegami, bilarda i tym podobnych błazeńskich rozrywek...
Przerywa spoglądając zdziwiona na Małżonka, który zaczął zakładać buty i kierować się w kierunku wyjścia:
- ... a TY dokąd? Jeszcze nie skończyłam...
- Ide do apteki
- Po co?
- Po Stoperan, bo chyba Cię posrało...
Dowcip nr. 88 Ocena: 4.5/6 (15 razy oceniono)
Gdzie byles cala noc? - pyta zona.
- Na rybach.
- Złapałeś cos?
- Mam nadzieje, ze nie - wzdrygnął się mąż.
Dowcip nr. 87 Ocena: 4.2/6 (18 razy oceniono)
Na przejście graniczne w Hrebennem zajeżdża czarny Mercedes 600. Wysiada młody facet w czarnym garniturze i otwiera bagażnik. Podchodzi do niego celnik i zaczyna klasyczne pytania:
- Narkotyki, broń, dewizy?
- Oczywiście - odpowiada kierowca i otwiera walizki. Celnik z niedowierzaniem patrzy na zawartość waliz. Pierwsza wypełniona po wierzch foliowymi torebeczkami z białym proszkiem, druga pełna kałachów, w trzeciej równo poukładane paczki 100 dolarowych banknotów.
- To wszystko pana ? - pyta gościa
- Nie - odpowiada młody człowiek - to jest pana, moje jest w tamtym tirze.
Dowcip nr. 86 Ocena: 4.1/6 (16 razy oceniono)
Jakie są trzy największe kłamstwa studenta?
- Od jutra nie piję;
- Od jutra się uczę;
- Dziękuję, nie jestem głodny...
Dowcip nr. 85 Ocena: 4.7/6 (18 razy oceniono)
Król Artur szykował się na krucjatę i zawołał jednego ze swoich podwładnych i powiedział:
- Tu jest klucz do pasa cnoty mojej żony. Jeśli nie wrócę wciągu 10 lat, możesz go użyć.
Jego wysokość minął drewniany most i ruszył przed siebie zakurzona drogą. Zatrzymał się, zawrócił konia i ostatni raz spojrzał na zamek. Nagle zobaczył biegnącego w jego stronę podwładnego, który krzyczał:
- Stop, najjaśniejszy panie! Całe szczęście udało mi się jeszcze zdążyć! To zły klucz!
Dowcip nr. 84 Ocena: 4.8/6 (19 razy oceniono)
Jedzie dres BMW i złapał gumę. Zatrzymał się na poboczu i zmienia koło. Podjeżdża mercedes wysiada dresiarz i się pyta:
- Co robisz?
- Odkręcam koło - odpowiada facet.
Ten z mercedesa bierze kamień wali w szybę i mówi:
- To ja wezmę radio.
Dowcip nr. 83 Ocena: 5.2/6 (21 razy oceniono)
Jedzie papież swoim papa-mobile. Nagle wybiega blondynka i biegnie za samochodem. Papież karze przyspieszyć. 40km/h... Blondynka nadal biegnie, powoli dogania... Papież znów karze przyspieszyć. 50km/h... Blondynka jakimś cudem nadal ma siłe i begnie, już prawie dogania samochód! Papież znów karze przyspieszyć. 60km/h... Po kilku kilomatrach blondynka dogania papa-mobile. Wtedy papież już kazał zatrzymać, bo go to zaczęło wkurzać. A blondynka:
- Myślałam, że już nie dogonie! Dwa śmietankowe proszę!
Dowcip nr. 82 Ocena: 4.2/6 (20 razy oceniono)
Mały dałnik zaczepia mamę:
Mamooooo a cziemu ya jezzzdem taki?
Nie zawracaj mi dupy, idź do siostry ona ci wytłumaczy...
Siostraaaa a cziemu ya jezzzdem taki?
Nie zawracaj mi gitary idź do brata, brat ci powie...
Braciuuuuu a cziemu ya jezzzdem taki?
Weź idź mi stąd, dziadek ci powie...
Dziadziuuuu a cziemu ya jezzzdem taki?
Wnusiu, weź idź do babci, babcia ci powie...
Babuniuuu a cziemu ya jezzzdem taki?
Ja tu gotuje! Idź do ojca Ojciec Ci powie...
Tatooo, a cziemu ya jezzzdem taki?
A yaki taki?
Dowcip nr. 81 Ocena: 4.7/6 (21 razy oceniono)
Dwóch kumpli spotyka się w barze. Bar zamykają, a oni czują się niedopici. Idą więc do jednego z nich. Otwierają im potulne żona i teściowa gospodarza. Gość pyta kolegę:
- Jak ty je tak wytresowałeś?
- Raz przyszedłem do domu pijany. One na mnie zaczęły krzyczeć. Ja wtedy za nożyczki i strzygę pudla. Drugim razem tak samo. Za trzecim razem biorę nóż i zabijam pudla.
- Ale co to ma wspólnego z żoną i teściową?
- One są już po drugim strzyżeniu.
Dowcip nr. 80 Ocena: 4.1/6 (15 razy oceniono)
Dwóch kosmitów wylądowało na ziemi. Ciemna noc pustkowie idą. Dochodzą do zamkniętej stacji benzynowej.
Podchodzą do dystrybutora. Jeden z nich mówi:
- Dzień dobry my jesteśmy kosmici, przylecieliśmy tu w pokojowych zamiarach chcemy tylko porozmawiać.
Dystrybutor milczy. Tak trzy razy. W końcu jeden z nich nie wytrzymał i mówi:
- Chyba mu przywalę z lasera.
Na to drugi:
- Nie rób tego, to jakiś kozak. Więc jeszcze raz próbują a dystrybutor ciągle milczy.
Więc ten jeden wyciąga laser, strzela, stacja wylatuje w powietrze.
Wstają pół kilometra dalej otrzepując się z kurzu. Jeden drugiego pyta:
- Ty skąd wiedziałeś że to kozak? Jak byś się okręcił 2 razy dokoła swoim penisem, a następnie wsadził go sobie w ucho też byłbyś kozak.
Dowcip nr. 79 Ocena: 4.1/6 (16 razy oceniono)
Kolega pyta więźnia:
- Więc jak do tego doszło?
- Jak wchodziłem do środka, zacząłem wiercić kasę wiertarką, nagle słyszę dźwięk radiowozów, wziąłem sprzęt, pobiegłem na zewnątrz i schowałem się do klatki schodowej kilka bloków dalej.
- To jak cię wytropili?
- Przez przedłużacz...
Dowcip nr. 78 Ocena: 4.4/6 (16 razy oceniono)
Przy jednej z uliczek warszawskiej Starówki straszliwy Bazyliszek, ciemną nocą złapał posła na Sejm RP i studencinę z UW.
- Aaaaaaa!!!! - ryknął - Jednego z was muszę zjeść. Ale żeby było sprawiedliwie dam wam zadanie. Widzicie Pałac Kultury? Macie pobiec co sił tam i z powrotem. Tego, który przybiegnie ostatni zjem.
Ustawił wystraszonych na środku ulicy, machnął ogonem i wystartowali. Po godzinie przybiega zdyszany poseł.
- A gdzie student? - pyta smok
- Powiedział - dyszy ciężko parlamentarzysta - że on to pi***oli i poszedł do domu.
Dowcip nr. 77 Ocena: 4.9/6 (16 razy oceniono)
Spotykają sie dwie dziwki... I jedna mówi że kupiła sobie wczoraj skunksa... a druga na to:
- Po co ci skunks?
- A bo świetnie robi minetę
- A co ze smrodem?
- A rzygał dwa dni ale mu przeszło
Dowcip nr. 76 Ocena: 4.3/6 (15 razy oceniono)
Idzie sobie chłopak ulicą w Nowej Hucie.
Podchodzi do niego kilku gości w dresach i pyta:
- Wisła czy Cracovia?
- Spokojnie panowie, ja z Warszawy jestem
Dowcip nr. 75 Ocena: 4.1/6 (13 razy oceniono)
Indianie złapali Polaka, Francuza i Niemca i oznajmili im ,że ich zabiją a z ich skóry zrobią sobie łódkę. Pozwolili im jednak na wybór broni z jakiej chcą zginąć.
- Tak więc, Francuz poprosił o sztylet. Wziął go i poderżnął sobie gardło. Indianie z jego skóry zrobili sobie canoe.
- Niemiec poprosił o pistolet. Wziął go i palnął sobie w łeb.
Indianie zrobili canoe
- Polak poprosił o widelec. Indianie cholernie zdziwieni ale w końcu dali mu widelec. Polak wziął go do ręki i waląc się nim po całym ciele krzyknął: JA wam ****a dam łódkę!!!
Dowcip nr. 74 Ocena: 4.5/6 (13 razy oceniono)
Siedem cudów władzy sowieckiej:
1. Nie ma bezrobocia, ale nikt nie pracuje;
2. Nikt nie pracuje, ale plan wykonany;
3. Plan wykonany, ale nie można nic kupić;
4. Nie można nic kupić, ale wszędzie kolejki;
5. Wszędzie kolejki, ale kraj na progu dobrobytu;
6. Kraj na progu dobrobytu, ale wszyscy niezadowoleni;
7. Wszyscy niezadowoleni, ale głosują na władzę sowiecką.
Dowcip nr. 73 Ocena: 3.8/6 (14 razy oceniono)
Pani w szkole nakazała dzieciom napisać wypracowanie, które miało by się kończyć zdaniem: "Matka jest tylko jedna". Na drugi dzień pani pyta się dzieci.
- No dzieci przeczytajcie co napisaliście - może zaczniemy od Małgosi.
- Mama jest kochająca przytula nas, układa do snu. Matka jest tylko jedna.
- Gosiu 5 siadaj. Teraz Pawełek
- Mam wyprowadza nas na spacery kupuje nam rowery. Matka jest tylko jedna.
- Pawełku 5 siadaj.
Wreszcie Pani przepytała prawie całą klasę. Pozostał tylko Jasiu.
- Jasiu a ty, co napisałeś?
- W domu balanga,a wódka leje się litrami, goście rzygają na dywan.
Nagle wódka się skończyła, więc matka do mnie: Jasiek skocz do lodówki przynieś dwie wódki. Idę do kuchni, otwieram lodówkę i drę się z kuchni:
Matka! Jest tylko jedna!
Dowcip nr. 72 Ocena: 4.1/6 (15 razy oceniono)
Młoda para wróciła z podróży poślubnej wyrażnie skłócona. Ojciec pana młodego delikatnie wypytuje co się stało.
- Tato,to już koniec - mówi pan młody - Jak tylko skończyliśmy się kochać odruchowo położyłem na jej poduszce 200zł.
- No trochę niezręcznie wyszło, ale twoja żona nie myślała chyba że byłeś święty przed ślubem. Na pewno się wszysto ułoży. - uspokaja ojciec.
- Nie w tym problem tato. Ona odruchowo wydała mi 50zł reszty.
Dowcip nr. 71 Ocena: 4.7/6 (16 razy oceniono)
Wraca myśliwy z polowania do domu i zastaje żonę z kochankiem w pościeli. Odbezpiecza bron i mówi.
- Wstawaj sk...synu zaraz ci jaja odstrzelę.
Kochanek wstając mówi błagalnie.
- Daj mi pan jakąś szanse.
- No dobra, rozkołysz.
Dowcip nr. 70 Ocena: 4.4/6 (17 razy oceniono)
Co będzie jak się skrzyżuje blondynkę z psem husky
Ano... są dwie możliwości: albo wyjdzie nam blondynka zajebiście odporna na mróz albo husky, który będzie najlepiej ciągnął w całym zaprzęgu.
Dowcip nr. 69 Ocena: 4.3/6 (15 razy oceniono)
Zdarzyło się pewnego razu, że uczeń Mistrza Kung-Fu przeszedł z powodzeniem nauki wstępne i przystąpił do Ostatecznej Próby. Rzekł mu tedy Mistrz:
- Stań na placu przed świątynią i przepołów gołymi rękami deskę, którą ujrzysz opartą o kamienie.
Poszedł tedy uczeń i ujrzał ledwo ociosaną kłodę twardego drewna. Nie uląkł się jednak i gołą dłonią uderzył w nią tak mocno, że pękła i dwie połówki spadły na ziemię.
- Dobrześ wykonał zadanie - rzekł Mistrz - Teraz czeka cię drugi sprawdzian. Pójdziesz ze mną do gospody w mieście.
Poszli tedy do gospody, gdzie ujrzeli dwóch złoczyńców bijących niewinnego kupca.
- Czyń co trzeba - rozkazał Mistrz.
Rzucił się tedy uczeń w wir walki i wnet wyleciał za drzwi z podbitym okiem i bez zębów. Wrócił też zaraz w niesławie do domu, a zgromadzonej przy stole rodzinie rzekł:
- To samo co rok temu. Plac poszedł dobrze, ale spier*****m na mieście.
Dowcip nr. 68 Ocena: 4.4/6 (14 razy oceniono)
Młody hipis wsiada do autobusu i zauważa młodą i bardzo ładną zakonnicę. Siada więc koło niej i pyta czy nie chciała by z nim uprawiać seksu.
- Nie! - odpowiada zakonnica. - Jestem poślubiona Bogu. - Wstaje i zmieszana wysiada na następnym przystanku.
Kierowca autobusu, który słyszał całe zamieszanie odwraca się i mówi:
- Jeśli naprawdę chcesz się z nią przespać to mogę ci powiedzieć jak.
- Nawijaj! - odpowiada hipis.
- Ona codziennie chodzi o północy na cmentarz na nocne modlitwy. Wystarczy, że ubierzesz się w białą szatę z kapturem, obsypiesz brodę świecącym (fluorescencyjnym) proszkiem, wyskoczysz znienacka i powiesz, że jesteś Bogiem!.
Tak też hipis zrobił. Przebrał się, wyskoczył zza na nagrobka i powiedział, że jest Bogiem i chce się przespać z zakonnicą.
Zakonnica zgodziła się bez gadania ale poprosiła żeby był to stosunek analny bo musi ona pozostać dziewicą. Hipis zgodził się a gdy skończył zrzucił kaptur i krzyknął:
- Ha, ha, jestem hipisem!
- Ha ha! krzyknęła zakonnica. Jestem kierowcą autobusu!
Dowcip nr. 67 Ocena: 3.7/6 (15 razy oceniono)
Do zasłużonego górnika przychodzi pani redaktor z TV:
- Naczelny zaproponował mi, abym przeprowadziła z panem, jako chlubą naszego przemysłu wydobywczego, wywiad w TV - mówi ona.
- Och, nie wiem czy podołam... - zaskoczony górnik nie wie co powiedzieć.
- Nie ma problemu, wystarczy, że poprawi pan odpowiednio wypowiedź w momencie gdy chrząknę porozumiewawczo.
Może zawyży pan niektóre wskaźniki? - sugeruje pani redaktor.
Ostatecznie górnik zgadza się. Po paru dniach spotykają się w programie.
- Oto przedstawiam Państwu najbardziej zasłużonego pracownika wydobycia. Przed Państwem Józef Krympała.
Rozpoczyna się wywiad:
- Panie Józefie, jak tam wyglądało wydobycie w tym miesiącu?
- O, w tym miesiącu wydobyłem około 25 ton węgla...
- Hrmmm... - wtrąca znacząco pani redaktor.
Górnik orientuje się w sytuacji:
- ... Oczywiście dziennie! Sumarycznie wyszło to w okolicach 700 ton.
- To doskonale! A jak tam rodzina? Tak doskonale pracujący człowiek ma z pewnością liczną rodzinę?
- Mam jedno dziecko...
- Hrmmm...
- ... Oczywiście to brata, sam wychowuję piętnaścioro cudnych maleństw.
- Jakże wspaniała rodzina! A jakie ma pan hobby?
- Słucham?
- No, zainteresowania, konik...
- Czternaście centymetrów...
- Hhrrrrmmmmm!
- ... Oczywiście w zwisie, bo jak stanie to pół metra...
Dowcip nr. 66 Ocena: 3.7/6 (15 razy oceniono)
Do samotnie siedzącej przy barze dziewczyny o zjawiskowej urodzie przysiada się znieczulony kilkoma głębszymi jegomość. Po wymianie spojrzeń pyta, ledwie przekrzykując muzykę:
- Czy pozwoli Pani postawić sobie drinka ?
- Z miłą chęcią - odpowiada Panienka trzepocząc rzęsami.
Rozmowa toczy się w najlepsze facet czaruje ją z wdziękiem po czym proponuje serię Wściekłych Psów. Dziewczyna zagaja.
-Wiesz nie chciałabym Cię rozczarować dlatego od razu zdradzę ci pewien
sekret.
-Zamieniam się w słuch...
-Jestem lesbijką.
-To nic przecież możemy sobie razem miło spędzić czas przy barze skoro mam wrażenie że świetnie się rozumiemy.
Wypijają po kilka drinków i facet nawija dalej.
-To co tam u was w Libii słychać ?
Dowcip nr. 65 Ocena: 4.1/6 (14 razy oceniono)
Szło sobie wredne prosiątko lasem i spotkało liska.
- Cześć, prosiątko! - zawołał przyjaźnie lisek.
- Sp*erdalaj, ryży popaprańcu - odkrzyknęło prosiątko i poszło dalej. Spotkało wilka.
- Witaj, prosiątko. Co słychać?
- Wal się na ryj, siwy p*erdolcu - krzyknęło prosiątko i pomaszerowało. Spotkało wróżkę.
- Czego? - warknęło. Wróżka uśmiechnęła się życzliwie.
- Och, jakie ty jesteś niegrzeczne - zachichotała. - Dlatego zamiast trzech spełnię tylko dwa twoje życzenia. Mów.
Prosiątko natychmiast odparło:
- Je*nij mi tu taki rów, trzy na dwa na pięć metrów, wypełniony po brzegi gównem.
- Jak sobie życzysz. - [Blą!] - A drugie życzenie?
- A teraz to żryj!
Dowcip nr. 64 Ocena: 4.6/6 (15 razy oceniono)
W pewnym supermarkecie klient poprosił młodego sprzedawcę o pół główki sałaty. Niestety chłopak zaczął odmawiać. Klient był nieugięty i bardzo napierał, więc sprzedawca poszedł na zaplecze zapytać kierownika. Przychodzi i mówi:
- Panie kierowniku, jakiś palant chce kupić pół główki sałaty.
W tym momencie obejrzał się, a za nim stoi klient i patrzy na niego, więc szybko dodaje:
- A ten miły pan reflektuje na drugie pół główki!
Kierownik się zgodził, ale potem poszedł do sprzedawcy i mówi:
- Chłopcze, mogłeś mieć niezłe kłopoty dzisiaj, ale wykazałeś się opanowaniem i refleksem, potrzebujemy takich ludzi w naszej firmie. Skąd pochodzisz, chłopcze?
- Z Nowego Targu, proszę pana
- A dlaczego stamtąd wyjechałeś?
- Wie pan, to miasto bez przyszłości, same dziwki i hokeiści.
- Hmmmm, moja żona pochodzi z Nowego Targu!
- Taaaak? A na jakiej gra pozycji?
Dowcip nr. 63 Ocena: 3.8/6 (14 razy oceniono)
Rozwiedziony facet spotyka na przyjęciu obecnego męża swojej byłej żony. Po kilku drinkach nabrał odwagi, podchodzi do gościa i pyta z przekąsem:
- No... jak to jest używać takiego przechodzonego sprzętu?
Na to nowy mąż odpowiada:
- Nie jest źle. Po pierwszych 8 centymetrach dalej to właściwie nówka.
Dowcip nr. 62 Ocena: 4.8/6 (16 razy oceniono)
Pewna pani wybrała się do Afryki na safari i zabrała ze sobą swojego pupila - pudelka. W trakcie wyprawy piesek wypadł z jeepa, czego nikt nie zauważył. Biegł za samochodem, biegł, biegł... ale nie dogonił.
Nagle słyszy gdzieś za sobą szelest i kątem oka dostrzega zbliżającego się lamparta. Zadrżał ze strachu, przed oczami przeleciało mu całe życie. Wtem jednak patrzy, a kawałek dalej w trawie leżą jakieś poobgryzane szczątki. "Może nie wszystko stracone" - myśli pudelek i dopada padliny.
Lampart wyłazi z krzaków, patrzy, a tam jakiś dziwaczny mały stwór coś wpierdala, ciamka, mlaska. Lampart już - już ma na niego skoczyć, ale słyszy jak stwór mruczy do siebie:
" Mmmm... jaki smaczny ten lampart...rarytas... mięsko palce lizać... a kosteczki - co za rozkosz...".
Lampart przeraził się i dał nura w krzaki. "Całe szczęście, że mnie nie widział ten mały diabeł, bo zżarłby mnie jak dwa razy dwa" - myśli uciekając. Pudelek odetchnął, ale zauważył, że na drzewie siedzi małpa, która najwyraźniej obserwowała całą sytuację, bo minę ma zdziwioną. Nagle małpa puszcza się biegiem za lampartem i wrzeszczy.
"Oj, niedobrze" - myśli pudelek. "Ta cholerna małpa wszystko mu wygada. Co robić?"
Małpa faktycznie dopada lamparta i opowiada mu, jak to został wystrychnięty na dudka. Lampart wkurwił się strasznie. Kazał małpie wsiąść mu na grzbiet i wrócić ze sobą na polankę, żeby była świadkiem tego, jak rozprawi się z tym stworem. Wracają, patrzą, a tam pudelek rozwalony na grzbiecie, dłubie w zębach pazurem i gada do siebie:
"Gdzie do cholery ta małpa? Wysłałem ją po kolejnego lamparta a ta cipa, nie wraca i nie wraca..."
Dowcip nr. 61 Ocena: 3.9/6 (14 razy oceniono)
Jasio wraca do domu cały podrapany: ręce, twarz, nogi... Mama go pyta:
- Synku, co się stało?
- Jechałem na rowerku i się wywróciłem.
- Ale przecież rowerek stoi w garażu i ma zepsute siodełko...
- No, ale to był rowerek pożyczony.
- I jak to się stało?
- Wjechałem na żwir i wpadłem w poślizg.
- Ale gdzie ty masz żwir, przecież wszędzie jest asfalt!
- No tak, ale ja wpadłem tak naprawdę w krzaki i tam się podrapałem.
- Kochanie, gdzie rosną aż takie krzaki?
Na to Jaś już nie wytrzymał i krzyczy:
- Kot jest mój i będę go pierdolił kiedy mi się podoba!
Dowcip nr. 60 Ocena: 4.9/6 (16 razy oceniono)
Jak prawidłowo przydzielić obowiązki nowym pracownikom?
1. W zamkniętym pokoju umieścić 400 cegieł.
2. Wpuścić nowo zatrudnionych do pokoju z cegłami, zamknąć drzwi.
3. Zostawić ich samych sobie, wrócić po 6 godzinach.
4. Ocenić sytuację:
a. Jeżeli liczą cegły, dać ich do księgowości.
b. Jak liczą po raz drugi, dać ich do audytu.
c. Jak porozrzucali cegły po całym pokoju, dać ich do działu inżynieryjnego.
d. Jak układają cegły w przedziwnym porządku, dać ich do planowania.
e. Jak rzucają w siebie cegłami, dać ich do działu obsługi.
f. Jak śpią, dać ich do działu zabezpieczeń.
g. Jak pokruszyli cegły na gruz, dać ich do działu informatyki.
h. Jak siedzą bezczynnie, dać ich do kadr.
i. Jak mówią, że przetestowali różne kombinacje i szukają dalszych, ale nie ruszyli ani jednej cegły, dać ich do sprzedaży.
j. Jak już wyszli do domu, dać ich do marketingu.
k. Jak się gapią przez okno, dać ich do planowania strategicznego.
l. Jak gadają między sobą, a nie przełożyli ani jednej cegły, pogratulować im i dać ich do zarządu.
m. Jak się obłożyli cegłami w taki sposób, żeby nie było ich widać ani słychać - dać ich na listy wyborcze do parlamentu.
Dowcip nr. 59 Ocena: 4.1/6 (13 razy oceniono)
Stoi żebrak pod sklepem w wielkim mieście. Wychodzi ze sklepu niemiec, zebrak do niego:
- Daj Pan pare groszy na jedzenie, widzisz Pan ze chleb gownem musze smarowac.
Niemiec wyjmuje 5 euro i daje dla zebraka
Wychodzi Rusak, zebrak do niego:
- Daj Pan pare groszy na jedzenie, widzisz Pan ze chleb gownem musze smarowac.
Rusak wyjmuje 5 rubli i daje dla zebraka.
Wychodzi Polak, zebrak do niego:
-Daj Pan pare groszy na jedzenie, widzisz Pan ze chleb gownem musze smarowac,
Polak za to do niego:
- To czego tak grubo smaruje
Dowcip nr. 58 Ocena: 4.2/6 (14 razy oceniono)
Kochanie co sądzisz o seksie analnym?
- Jak dla mnie, ok.
- Już się bałem, że będziesz miała coś przeciwko...
- A co mnie obchodzi jak spędzasz czas z kolegami?
Dowcip nr. 57 Ocena: 4.1/6 (14 razy oceniono)
Przychodzi Czerwony Kapturek do babci:
- Babciu dlaczego masz takie wielkie oczy?
- ...JAAAAAAZDAAA!
Dowcip nr. 56 Ocena: 4.0/6 (16 razy oceniono)
Dwóch murzynów spotyka się w więzieniu o zaostrzonym rygorze. Nagle jeden mówi do drugiego:
-Ty, a tak właściwie to za co siedzisz?
-No wiesz , dzień jak co dzień idę sobie po świeże bułeczki rano przez przejście dla pieszych. Nagle jeb potrąciła mnie biała limuzyna. Wleciałem do środka przez przednią szybę. Dostałem 10 lat za napad. A ty?
-Też podobnie. Jak zwykle rankiem idę po świeże bułeczki, do sklepu po drugiej stronie. Czekam na zielone światło, przechodzę przez przejście dla pieszych. Nagle jeb potrąciła mnie biała limuzyna, wleciałem przez przednią szybę i wyleciałem przez tylną: 20 lat za napad i próbę ucieczki!
Dowcip nr. 55 Ocena: 4.6/6 (13 razy oceniono)
Pociąg dojeżdżając do łódzkiego dworca, zaczyna gwałtownie kołysać. Drzemiący w kącie pijany podróżnik przeciera oczy i pyta siedzącego obok pasażera:
- Panie, gdzie my jesteśmy?
- W Łodzi.
- To przecież czuję, ale dokąd płyniemy?
Dowcip nr. 54 Ocena: 4.0/6 (14 razy oceniono)
Do eleganckiej restauracji wchodzi damulka, siada przy stoliku i u kelnera zgiętego w ukłonach zamawia kawę.
A gdy ją już dostaje kilkakrotnie podnosi do ust i krzywiąc się z niesmakiem opuszcza na dół.
W końcu woła kelnera i zniesmaczona mówi
-Kelner, ta kawa cuchnie brudnym chujem!
Ten podnosi filiżankę ze stolika, kilkakrotnie wącha i odstawia mówiąc:
-Pani będzie łaskawa wziąć filiżankę w drugą rękę.
Dowcip nr. 53 Ocena: 4.4/6 (14 razy oceniono)
Jasiu mówi do ojca:
- Tato. Dzisiaj przychodzi do mnie Małgosia na seks i ja nie za bardzo wiem jak się za nią zabrać.
- Spokojnie synku, pomogę ci - schowam się pod łóżko i będę ci podpowiadał przy tym pierwszym razie.
Gdy przyszła Małgosia, Jasiu leżąc w łóżku pyta się szeptem ojca:
- Tato co mam robić?
- Zacznij ją powoli rozbierać.
Po chwili:
- Tato, co teraz?
- Zacznij ją dotykać.
Po 5 minutach, znowu...
- Tato, a co teraz?
- WAL JĄ !!!
Jasiu wziął zamach i z całej siły walnął ją głową.
- Tato!!! Tato!!! Ona krwawi!
- To dobrze - jest dziewicą.
Dowcip nr. 52 Ocena: 4.3/6 (14 razy oceniono)
Po potężnej bibce budzi się brać studencka... i słychać taki oto dialog:
- Coooo dziś mamy?
- Wtorek chybaaa...
- Nie tak dokładnie... sesja zimowa czy letnia?
Dowcip nr. 51 Ocena: 3.6/6 (14 razy oceniono)
Międzynarodowa wycieczka przyjeżdża pod największy wodospad świata:
-O god, it's wonderful.
-O mein gott, das ist wunderbar.
-Gospodin, eto pierkrasnoje.
-O kurwa, ja pierdole.
Dowcip nr. 50 Ocena: 4.0/6 (17 razy oceniono)
Dwóch murzynów spotyka się w więzieniu o zaostrzonym rygorze. Nagle jeden mówi do drugiego:
-Ty, a tak właściwie to za co siedzisz?
-No wiesz , dzień jak co dzień idę sobie po świeże bułeczki rano przez przejście dla pieszych. Nagle jeb potrąciła mnie biała limuzyna. Wleciałem do środka przez przednią szybę. Dostałem 10 lat za napad. A ty?
-Też podobnie. Jak zwykle rankiem idę po świeże bułeczki, do sklepu po drugiej stronie. Czekam na zielone światło, przechodzę przez przejście dla pieszych. Nagle jeb potrąciła mnie biała limuzyna, wleciałem przez przednią szybę i wyleciałem przez tylną: 20 lat za napad i próbę ucieczki!
Dowcip nr. 49 Ocena: 4.8/6 (18 razy oceniono)
Młody, niedoświadczony człowiek dostał pracę w pewnej wielkiej, bardzo znanej firmie. Pracował przez tydzień, radził sobie średnio, a tu nagle wzywa go dyrektor biura:
- Szanowny panie- mówi- zdecydowaliśmy się przenieść pana na wyższe stanowisko. Teraz będzie pan kierownikiem działu.
Tak też się stało. Po tygodniu dość marnej pracy, młodego człowieka wzywa szef koordynacji działów:
- Szanowny panie- mówi- zdecydowaliśmy się pana awansować, teraz będzie pan szefem filii w naszym mieście.
I tak mija kolejny tydzień takiej sobie pracy- ale oto prezes wzywa młodego człowieka do siebie.
- Postanowiłem cię awansować. Teraz będziesz szefem naszej firmy na całą Polskę. Twoja pensja będzie dziesięciokrotnie większa niż dotychczas. Będziesz miał do dyspozycji służbowe auto, własny gabinet, będziesz wyjeżdżać na wiele zagranicznych delegacji.
- Dziękuję! - mówi ucieszony młody człowiek.
- I tylko tyle? - mówi prezes.- Taka propozycja, a tu tylko "dziękuję"?
- Dziękuję, tato!
Dowcip nr. 48 Ocena: 4.1/6 (15 razy oceniono)
Mama mówiła Jasiowi, żeby nie wkładał dziewczynkom raczek pod spódniczkę, bo dziewczynki maja tam zęby i mogą go ugryźć ... Pewnego razu będąc z dziewczynka :
- Jasiu, wsadź mi rączkę pod spódniczkę..
- Nie.. wy macie tam zęby...
- Jasiu, co ty bredzisz. Popatrz..
Panienka usiadła, podniosła spódniczkę... Jasiu patrzy i mówi :
- No zębów nie ma , ale dziąsła to masz w złym stanie...
Dowcip nr. 47 Ocena: 4.8/6 (17 razy oceniono)
Facet żył na bezludnej wyspie. Miał tam wszystko. Jedzenie, picie, dach nad głową,
brakowało mu jednak kobiety. 50 metrów od jego wyspy była druga wyspa, pełna pięknych,
wyuzdanych kobiet. Co dzień wieczorem obserwował je gdy wyczyniały harce rodem z Lesbos. A one przywoływały go, a on nie mógł płynąć, gdyż akurat w tym miejscu zawsze roiło się od rekinów... A życie było mu milsze niż sex... Pewnego dnia, gdy siedział sobie na brzegu, obserwując kobiety z drugiej wyspy, podeszła do niego złota żabka.
- Cześć, mówi. Jestem złota żabka. Mogę spełnić Twe jedno życzenie. Jedno i tylko jedno.
Zastanów się dobrze, bo szansę masz jedyną i ostatnią.
Gość się popatrzył i mówi:
- Jebnij mi tu proszę mostek!
Na to żabka stając na tylnich łapkach, wyginając się do tyłu:
- Toś, qrrwwwa, wydumał....
Dowcip nr. 46 Ocena: 4.8/6 (17 razy oceniono)
Pewna para w średnim wieku z północnej części USA zatęskniła w środku mroźnej zimy do ciepła i zdecydowała się pojechać na Florydę i mieszkać w hotelu, w którym spędziła noc poślubną 20 lat wcześniej. Mąż miał dłuższy urlop i pojechał o dzień wcześniej. Po zameldowaniu się w recepcji odkrył, że w pokoju jest komputer i postanowił wysłać maila do żony. Niestety omylił się o jedną literę. Mail znalazł się w ten sposób w Houston u wdowy po pastorze, która wróciła właśnie do domu z pogrzebu męża i chciała sprawdzić , czy w poczcie elektronicznej są jakieś kondolencje od rodziny i przyjaciół. Jej syn znalazł ją zemdloną przed komputerem i przeczytał na ekranie:
Do: Moja ukochana żona
Temat: Jestem już na miejscu
Wiem,że jesteś zdziwiona otrzymaniem wiadomości ode mnie. Teraz mają tu komputery i wolno wysłać maila do najbliższych. Właśnie zameldowałem się. Wszystko jest przygotowane na twoje przybycie jutro. Cieszę się na spotkanie. Mam nadzieję, że twoja podróż będzie równie bezproblemowa, tak jak moja.
PS:Tu na dole jest naprawdę gorąco!
Dowcip nr. 45 Ocena: 4.0/6 (17 razy oceniono)
Armia amerykańska postanowiła zmniejszyć liczbę etatów oficerskich. Żeby wyjść z twarzą i zachęcić oficerów do rezygnowania z wojaczki przyjęła zasadę naliczenia odpraw: każdy oficer podaje jak należy zmierzyć jego ciało, a daną długość mnoży się razy tysiąc. Uzyskana wielkość to wysokość odprawy.
Przed komisją staje major Brown. Każe zmierzyć się od dużego palca u nogi do czubka głowy. Wychodzi z tego 180 cm. Brown odchodzi ze 180 tysiącami dolarów. Kolejny wchodzi pułkownik Johnes. Ten jest przebiegły: staje na palcach podnosi do góry ramiona i tak każe się zmierzyć. Wychodzi z 250 tysiącami dolarów. Przychodzi kolej na generała Colta.
- Panie generale, jak Pana generała wymierzyć? - pyta szef komisji.
- Zmierzcie mnie synu od czubka ptaka do jaj - decyduje Colt.
- Panie generale, z całym szacunkiem dla Pana decyzji, ale to nie będzie duża odprawa - krztusi się szef komisji.
- Zmierzcie mnie tak jak mówię - nalega generał.
- Panie generale nie wątpię w siłę Pana lędźwi, ale to nie jest dobry pomysł - poci się szef komisji.
- Mierzcie jak mówię! To rozkaz!!! - wrzeszczy generał.
Szef komisji poddaje się. Generał Colt obciąga portki. Szef komisji przykłada linijkę...
- Panie generale, ale gdzie są Pana jaja???
- W Wietnamie synu!
Dowcip nr. 44 Ocena: 4.0/6 (15 razy oceniono)
Idzie sobie czerwony kapturek do babci
I nagle za krzaka wyskakuje stary wilk zboczeniec i mówi:
"ła mam Cię czerwony kapturku, zaraz Cię pocałuję tam gdzie Cię nikt jeszcze nie całował"
Czerwony kapturek ze zdziwieniem się popatrzył na wilka i rzekł:
"Ta k*rwa... chyba w koszyk"
Dowcip nr. 43 Ocena: 4.7/6 (18 razy oceniono)
Niedźwiedź każdego, kogo spotka w lesie, bije jajami po plecach. Przechodzi zajączek. Niedźwiedź go bije jajami, a zajączek płacze i się śmieje. Niedźwiedź go się pyta:
- Dlaczego płaczesz?
- Bo mnie boli
- A dlaczego się śmiejesz?
- Bo jeż idzie!
Dowcip nr. 42 Ocena: 3.8/6 (14 razy oceniono)
Chirurg wychodzi po operacji Pinokia i oznajmia Dżepetto:
- Mam dla pana dwie wiadomości - złą i dobrą.
- Niech pan zacznie od złej.
- Otworzyliśmy klatkę piersiową chłopczyka, ale nie wiele dało się zrobić. Ani serce, ani żołądek, ani wątroba nie funkcjonują.
- A ta dobra?
- Ma pan nowe, fajne korytko.
Dowcip nr. 41 Ocena: 4.1/6 (19 razy oceniono)
Jasio przybiega do mamy i mowi:
- Mamo, mamo, widzialem jak tatus robil cos z pokojowka.
- Tak, a co takiego?
- Najpierw ja całowal, a potem dotykal... Potem poszli do gabinetu, rozebral ja i wsadzil...
- Dobrze, synku, w niedziele, podczas kolacji opowiesz to, zeby wszyscy wiedzieli.
Nadeszla niedziela, rodzina przy stole i mama daje znak Jasiowi zeby zaczął mowic. Jasio:
- No wiec tatus całowal i dotykal pokojowke, pozniej zabral ja do gabinetu, rozebral i wsadzil... Wsadzil... Mamo jak się nazywa to co ssiesz szoferowi?
Dowcip nr. 40 Ocena: 4.1/6 (17 razy oceniono)
Kobieta pyta inną kobietę w tramwaju:
- Proszę pani, ile przystanków jest do dworca?
- Dwa.
Kobieta przejeżdża dwa przystanki i upewnia się zwracając się do tej samej pani:
- Teraz wysiadam, prawda?
- Nie. Teraz cztery
Dowcip nr. 39 Ocena: 3.9/6 (15 razy oceniono)
Etiopczyk do Etiopczyka:
- Srać mi się chce.
- Nie musisz aż tak szpanować.
Dowcip nr. 38 Ocena: 3.6/6 (15 razy oceniono)
W pewnym ogrodzie zoologicznym żyła młoda małpa bardzo rzadkiego i cennego gatunku. Któregoś dnia, podczas rutynowego badania, weterynarz stwierdził, że małpa jest w stanie silnej depresji, która nieleczona doprowadzi ją do niechybnej śmierci. Powodem depresji jest brak partnera. Niestety ani w krajowych, ani zagranicznych ogrodach zoologicznych nie było samca tego gatunku. W końcu dyrektor zoo przypomniał sobie o panu Mieciu, który karmił małpę i czyścił jej klatkę.
"Może on, w końcu z małpą zżyty..." - pomyślał i postanowił zaproponować panu Mieciowi trzysta złotych za stosunek z małpą. Wezwał go na dywanik i tłumaczy, że małpa musi mieć seks, inaczej zdechnie.
- Czy zgadza się pan to zrobić za trzysta złotych?
Pan Miecio na to, że i owszem, ale ma trzy warunki:
- Po pierwsze: może przy tym być tylko jeden świadek, bo wstydliwy jestem. Po drugie: będę ją brał od tyłu.
- Ok, panie Mieciu, one lubią tylko od tyłu, sprawę świadka też załatwimy. A jaki jest trzeci warunek? - pyta lekko zaniepokojony dyrektor.
- Chodzi o pieniądze... Te trzy stówy dam wam dopiero po wypłacie...
Dowcip nr. 37 Ocena: 4.8/6 (17 razy oceniono)
Facet trzyma małpką na ramieniu i zamawia drinka.
Po chwili małpka zaczyna skakać po całym barze, podkrada oliwki z baru i je zjada, potem bierze pokrojone cytryny i je również pałaszuje. Zaraz potem wskakuje na stół bilardowy, bierze jedna bilę i ku zdumieniu wszystkich -połyka ją.
Barman krzyczy do faceta:
- Widział pan, co zrobiła pańska małpa?!
- Nie, co?
- Własnie zjadła jedna bilę z mojego stołu bilardowego!
- To mnie nie dziwi. Ona je wszystko w zasięgu jej wzroku. Przepraszam za nią, zapłacę za wszystko.
Facet kończy drinka, płaci i wychodzi z małpką.
Dwa tygodnie później znów przychodzi do baru z małpka na ramieniu, zamawia drinka a małpa zaczyna znowu hasać po barze. Kiedy facet kończy drinka, małpka znajduje wisienkę na talerzyku.
Bierze ją, wsadza sobie w tyłek, wyjmuje, a następnie zjada. Barman jest wyraźnie zdegustowany:
- Widział pan, co zrobiła tym razem?!
- Nie, co?
- Wzięła wisienkę, wsadziła sobie w tyłek i zjadła!
- To mnie nie dziwi, ona je wszystko w zasięgu wzroku. Ale odkąd połknęła bilę, najpierw wszystko mierzy.
Dowcip nr. 36 Ocena: 4.1/6 (16 razy oceniono)
Posuwa komar żyrafę. Żyrafa przyłożyła głowę do drutów wysokiego napięcia i zaczęło nią trząść. Na to komar:
- Drżyj maleńka, drżyj...
Dowcip nr. 35 Ocena: 4.2/6 (17 razy oceniono)
Do windy w której stoi już blondynka wchodzi pewien facet.
Po zamknięciu się drzwi pyta:
- Na drugie?
- Iwona.
Dowcip nr. 34 Ocena: 4.6/6 (15 razy oceniono)
Lew wstał rano jakiś taki niedowartościowany (kryzys wieku średniego? smile ), idzie sobie wku*wiony, zobaczył zająca, złapał go, potrząsnął i drze się na zająca:
- Kto jest, ku*wa, królem dżungli !?!
Zając (przestraszony):
- Ty Lew, Ty!!!
Lew zadowolony puścił zająca, ego trochę mu wzrosło, idzie dalej, widzi lisa. Łapie go, potrząsa, itd.
- Kto jest, ku*wa, królem dżungli !?!
Lis (przestraszony):
- Ty, Lew, Ty !!!
Lew wypuścił lisa, zrobiło mu się jakoś tak lepiej, idzie i widzi wilka. Sytuacja jak z zającem i lisem.
- kto jest, ku*wa, królem dżungli !?!
Wilk:
- Ty Lew, Ty !!!
Lew trochę poweselał, idzie dalej, patrzy słoń. Dopada słonia i drze się:
- Kto jest, ku*wa, królem dżungli !?!
Słoń się wnerwił, złapał Lwa trąbą, przywalił nim kilka razy o glebę i rzucił o drzewo.
Lew wygramolił się spod pnia, wypluł wybite zęby:
- Kufa sloń, jak nie wies, to sie nie denefuj...
Dowcip nr. 33 Ocena: 3.8/6 (18 razy oceniono)
Rosja. Inżynier zaniepokojony małymi dostawami żelaza etc idzie na granicę z Europą, a tam - tory kolejowe! Spodobało mu się, więc idzie do Cara:
- W Europie mają tory kolejowe! To jest luksus! No ale na granicy z nami tory się urywają! Może byśmy i my zrobili takie tory? - mówi inżynier.
- Dobrze, zrób tory kolejowe, skoro tak uważasz - odpowiedział Car.
- A jakie mam zrobić? Szersze? Czy może takie same? - spytał inżynier.
- A na chuj szresze!? No i tak jak Car powiedział, inżynier zrobił tory... o 15 cm szersze niż w Europie.
Dowcip nr. 32 Ocena: 4.7/6 (18 razy oceniono)
Dwie jąkały założyły się o to, który pierwszy kupi paczkę fajek w sklepie.
Wchodzi pierwszy i mówi:
- Pppoppprooszzzzę Wwwwestyy
- Proszę bardzo - mówi ekspedientka
Wychodzi, a drugi jąkała:
- 37 sssekuund. Nnnnieżlee.
Po czym wchodzi drugi:
- Pppoprrroszęę eeLeMMy.
- Niebieskie czy czerwone - pyta ekspedientka?
- Tttty kkkurwo!
Dowcip nr. 31 Ocena: 4.0/6 (17 razy oceniono)
Dwaj mężczyźni - młody i stary założyli się o to, któremu dłużej będzie stał. I trzymają tak pierwszą, drugą, trzecią, czwartą godzinę. W końcu młody nie wytrzymał i mu opadł.
Pyta się starego: - Jak ty to robisz?
Na to stary: - Starość nie radość. Jak skurcz weźmie to nie puści.
Dowcip nr. 30 Ocena: 4.2/6 (17 razy oceniono)
Dwóch pedałów zapragnęło mieć potomka. Adopcja odpadała ponieważ chcieli, aby to było ich dziecko. Wpadli więc na pomysł, ze wymieszają swoje nasienie (będzie sprawiedliwie - dziecko na pewno będzie któregoś z nich), poszukają chętnej do urodzenia ich dziecka, a jako że brzydzili się kobiet - to będzie zapłodnienie in vitro - a medycyna zrobi swoje. I tak się stało. Po dziewięciu miesiącach urodził im się dorodny syn. Poszli go zobaczyć - pielęgniarka wprowadziła ich na salę, gdzie leżało kilkanaście noworodków i każdy z nich darł sie wniebogłosy. Tylko jedno dziecko nie krzyczało - syn pedziów.
- Widzi pani, ludzie mają wątpliwości, a jakie grzeczne dziecko.
- Tak? To zobaczcie jak się rozedrze gdy mu smoczek z dupy wyjmę!
Dowcip nr. 29 Ocena: 4.3/6 (16 razy oceniono)
Facet kocha sie z kobieta i pewnym momencie mówi:
- Kochanie, przynieś z przedpokoju łyżkę do butów.
- A po co????
- A bo jest tak fajnie, że bym jeszcze jajka włożył...
Dowcip nr. 28 Ocena: 5.1/6 (18 razy oceniono)
Ksiądz przygotowuje dzieci do pierwszej komunii św. Na pierwszej spowiedzi każdy chłopak powiedział swoje grzechy. Wszyscy mieli 1 wspólny i ten sam: "waliłem konia". Ksiądz wkurzony wchodzi do zachrystii i mówi:
- strasznie mnie te dzieciaki zdenerwowały. Wszystkich wyspowiadałem i wszyscy ten sam grzech: "waliłem konia". Co to właściwie znaczy?"
Na to inny ksiądz odpowiada:
- No wiesz... masturbują się, fiutka se trzepią.
- Aha.
Na drugi dzień w trakcie mszy św. ksiądz powiedział:
- Wszyscy, którzy walą konia - na prawo!
Z lewej strony został tylko mały, chudy, rudy, piegowaty i anemiczny Jasiu. Ksiądz pyta go:
- Ty Jasiu nie walisz konia?
No to Jasiu sepleniąc:
- Nie, prose księdza. Ja juz dupce.
Dowcip nr. 27 Ocena: 3.9/6 (16 razy oceniono)
Podobno sytuacja autentyczna....
W markecie facet kupuje kurczaka, idzie do kasy, kładzie na taśmie. Kurczak jest mokry, trochę obcieka, więc kasjerka krzyczy do koleżanki:
Dorota, podaj szmatę, bo panu z ptaka kapie...
Dowcip nr. 26 Ocena: 4.1/6 (18 razy oceniono)
Boże Narodzenie i Sylwester oczami pesymisty
Boże Narodzenie
Najpierw trzeba, kurwa, kupić prezenty. Oznacza to, że będę latał po sklepach, przepychał się przez spoconych ludzi z obłędem w oczach, żeby wydać mnóstwo kasy na jakieś pierdoły. Co gorsza, wszystko już kiedyś komuś kupiłem.
Wujek Edek dostał w zeszłym roku flaszkę, a przecież nie kupię mu w tym roku książki, bo ten facet nigdy nie przeczytał nic ponad tekst na etykiecie półlitrówki.
Ciocia Jadzia rok temu ukontentowała się kremem nawilżającym, co go kupiłem z przeceny, bo za tydzień kończył się termin ważności. W tym roku jedynym kosmetykiem dla tej lampucery byłby krem przeciwzmarszczkowy, ale po pierwsze, takich zmarszczek żaden krem nie wygładzi, a po drugie, przecież nie wydam na kosmetyki całej kasy na Boże Narodzenie.
I tak ze wszystkimi.
Dziecko mordę drze o jakiś nowy program komputerowy, choć i tak wiadomo, że przestanie się nim zajmować po 2 godzinach, bo każda gra jest dla tego półmózga za trudna.
Żona będzie miała jak zwykle pretensje, że Kowalska z jej biura dostanie coś ładniejszego. W rezultacie kupię byle co, jak co roku.
Potem śledzik w pracy z ludźmi, których mordy są mi nienawistne, i patrzenie na męki szefa, który życzy nam "dużo pieniędzy", choć wszyscy wiedzą, że dopiero wtedy byłby szczęśliwy, gdybym pracował za miskę zupy z brukwi przykuty łańcuchem do komputera. Krwiopijca. Potem wszyscy się nawalą jak szpaki, a pan Henio obślini biust pani Bożeny z księgowości, zamkną się oboje w archiwum, bo oni zawsze walą się jak króliki, kiedy są naprani. Następnego dnia kac, w dodatku żona będzie robić wymówki.
Jeszcze tylko trzeba jebnąć w baniak karpia, bo małżonka - uważacie - wrażliwa jest i na męki zwierzątka nie może patrzeć, choć mnie męczy od 15 lat bez zmrużenia oka. Garbata owca.
A jeszcze przynieść i przystroić choinkę. Z dzieckiem, "żeby miało ciepłe wspomnienia z dzieciństwa", a ono w dupie ma choinkę, mnie, Boże Narodzenie i wszystko. Jak taki glon emocjonalny może mieć jakiekolwiek wspomnienia?
No i kolacyjka wigilijna. Rodzinna, mać ich w tę i z powrotem. Jedna wielka męka. Co za kutas wymyślił ten łzawy termin "rodzinna wieczerza"? Przyjdą wszyscy ci, od których na co dzień trzymam się z daleka z dobrym skutkiem. Usiądziemy za stołem... A nie, pardon, najpierw prezenty! Trzeba będzie się kłamliwie ucieszyć, choć z góry wiem, że ten chu*owy krawat kupiony na bazarze od Wietnamczyków dopełniłby liczną kolekcję podobnych gówien, gdybym oczywiście zawalił szafę takim badziewiem, a nie zaraz następnego dnia wyrzucił wszystko do śmietnika. Dostanę też najtańszy koniak i jakieś kosmetyki. Jakie? Będę wiedział ostatniego dnia przed Wigilią, kiedy w pobliskim supermarkecie zaczną wyprzedawać to, czego nie udało się upchnąć ludziom do wigilii.
Po prezentach się zacznie. Te same kretyńskie dowcipy wuja Bronka, zwłaszcza, kurna, ten o gąsce Balbince. Wszyscy będą dokarmiać mojego psa po to, żeby narzygał w nocy na mnie i pościel bo przecież wiadomo że śpię z psem. Ciotka załzawi się po dwóch godzinach żucia żarcia z wytrwałością tapira i zacznie płakać, "jak to dobrze, że trzymamy się razem". Gówno prawda akurat, co wykażą następne dwie godziny, kiedy to nawaliwszy się już, zacznie wyzywać swojego ślubnego od złamanych chujów. To oczywiście prawda. Jedyna nadzieja, że akurat w tym roku 6- letnia latorośl kuzynostwa z Łodzi nie nawali w gacie w połowie kolacji i nie zakomunikuje o tym radośnie jeszcze przed deserem. Bo to, że coś wywali sobie na łeb ze stołu, to
pewne jak w banku.
Jeszcze tylko muszę przeżyć debilne gadki o polityce, przy których wszyscy oczywiście skoczą sobie do gardeł i na siebie się poobrażają. Na koniec ciotula Jadzia puści maleńkiego pawika na ścianę koło swojego fotela i można będzie odtrąbić koniec męczarni. A nie, byłbym zapomniał. Kolejną rozrywką będzie wyprawa na pasterkę, bo to religijna rodzina. No to pójdę, choć nikt nigdy nie wyjaśnił, po nagłą cholerę tłuc się po nocy, żeby stać na mrozie w bezruchu przez godzinę czy więcej. Ciekawe, czy moja małżonka znowu wywinie orła na ryj na schodkach kościółka - jak to robi od kilku lat z uporem godnym lepszej sprawy? W kościele, jeśli tam się dopcham, będzie cuchnąć jak w gorzelni, bo wierni tylko dlatego stoją na własnych nogach, bo za duży tłok, żeby upaść. Czasem tylko ktoś beknie albo puści głośno bąka, ale i tak nikt na to nie zwróci uwagi, bo wszyscy drzemią na stojąco. Wracając trzeba tylko będzie uważać na
chłopców z osiedla, bo w Wigilię katolicka młodzież szczególnie lubi wpier*olić bliźniemu. Rok temu zglanowali wujka Edka, ale on chyba tego nie zauważył, bo był zalany w płaskorzeźbę. Wreszcie wychodzą z chałupy, wory jedne. Moment zamykania drzwi za ostatnim z tych troglodytów jest najszczęśliwszą chwilą w moim świątecznym życiu. Kilka dni odpoczynku. Ale mijają jak z bata strzelił, bo wielkimi krokami zbliża się kolejny kretyński wynalazek...
Sylwester
Ludzie! Kto to ku*wa wymyślił ?!
Już od listopada ślubna wydala z siebie idiotyczne pomysły, żeby pójść na "jakiś bal". Jakbyśmy srali pieniędzmi... Albo żeby gdzieś wyjechać, gdzie gorąco. A niech se włączy farelkę pod fikusem, będzie miała tropiki w chałupie.
I tak przecież skończy się na balandze u Witka. Jasne, trzeba ładnie się ubrać, bo wszystkim się wydaje, że to jakiś uroczysty dzień. Czyli żona najpierw puści w trąbę pół budżetu domowego na jakąś kieckę, w której wygląda jak zwykle, czyli jak w worku po nawozach sztucznych. Ale cena taka, że za to można by żywić jeden powiat w Somalii przez kwartał. Ja się wbijam w garnitur, bo europejska cywilizacja wymyśliła, że mężczyzna wygląda dobrze, gdy wdzieje na siebie marynarę, co pije pod pachami. Pod szyją zawiążę sobie kolorowy postronek. I tak mam przewagę, bo prysnę na dziób jakąś wodę kolońską i jazda, a małżonka kładzie sobie tapety tyle, że palec w to wchodzi do pierwszego stawu, a daje rezultat mumii Tutenhamona zaraz przed konserwacją. I zajmuje ze trzy godziny.
Łazienka, oczywiście, zajęta i wszyscy pozostali domownicy muszą szczać do zlewu. Wiadomo mamusia się szykuje na sylwestra. U Witka ten sam zestaw ludzki, ale czasem trafia się coś nowego, na czym można by oko zawiesić. Jak zwykle nic z tego nie wyjdzie, bo chociaż Wituś ma dużą chałupę, to ryzyko za duże. Zresztą każda kobitka jeszcze przed północą doprowadza
się do stanu, w którym wygląda jak kupa.
W tym dniu trzeba być radosnym jak młody pies, szczerzyć zęby w uśmiechu i ruszać w tany, nawet jeśli ni pyty nie mam o tym pojęcia. Zresztą nikt nie ma, za to wszyscy miotają się w konwulsjach i po krótkim czasie cuchną, jak gdyby nie myli się z tydzień. Baby w szczególności. Z facetami jest prostsza sprawa, bo już koło jedenastej są pijani w sztok i bełkoczą albo chcą ruchać wszystko, na co trafią. O północy trzeba obcałować wszystkie te oślinione i śmierdzące wódą mordy, obłudnie życząc wszystkiego najlepszego, choć jedyne, o czym wtedy myślę, to żeby ich szlag trafił czym prędzej. Potem sylwestrowa noc, banalna do bólu - rozmazane makijaże kobitek (najlepszy tusz nie wytrzyma, gdy właścicielka walnie mordą w sałatkę), śpiący pokotem faceci, jacyś zarzygani klienci w kiblu. Norma.
Ja, oczywiście, nawalę się już przed północą, żeby uniknąć konieczności potańcówek i dialogów z własną żoną, bo co jej można nowego powiedzieć po 15 latach małżeństwa?
Trzeba tylko doczekać do rana, kiedy ruszą pierwsze autobusy, bo zamówienie taksówki graniczy z cudem. Pijany i śmierdzący autobus dowiezie nas jakoś do domu. Można spać.
Przeżyłem.
Do siego roku.
Dowcip nr. 25 Ocena: 4.8/6 (20 razy oceniono)
W pierwszej klasie szkoły podstawowej, podczas lekcji biologii, pani pyta dzieci:
- Jakie dźwięki wydaje krowa?
Małgosia podnosi rękę:
- Muuuu, proszę pani.
- Bardzo dobrze Gosiu. A jaki odgłos wydają koty?
Grześ podnosi rękę:
- Miauuu, proszę pani.
- Bardzo dobrze, Grzesiu bardzo dobrze. A jaki dźwięk wydają psy?
Jasio podnosi rękę.
- No Jasiu powiedz - zachęca pani.
- Na ziemię skurwysynu, ręce na głowę i szeroko nogi.
Dowcip nr. 24 Ocena: 4.1/6 (16 razy oceniono)
Przyszedł Jasio ze szkoły i mówi do taty:
- Dostałem piątkę i w mordę!
- Za co dostałeś piątkę?
- Bo pani zapytała mnie ile jest 7x6, a ja powiedziałem, że to jest 42!
- A za co w mordę ?!
- Bo pani zapytała mnie ile jest 6x7.
Tu ojciec zdziwiony:
- Przecież to jeden chuj !
- No, też tak powiedziałem!
Dowcip nr. 23 Ocena: 4.4/6 (20 razy oceniono)
Małżenstwo poszło spać, po chwili mąż szturcha żonę, ale ona
mówi, żeby poczekał, bo dziecko nie śpi. Sytuacja powtarza się
parę razy, aż mąż z niecierpliwoscią mówi:
-Chce mi się bardzo pić.
Na to żona:
-To idź do kuchni i się napij.
Poszedł do kuchni ale patrzy, że nie ma nigdzie nic do picia,
więc zagląda do lodówki - jest szampan. Otwiera szampana, a tu
oczywiście korek z trzaskiem wyskakuje.Żona krzyczy teatralnym szeptem:
-Co ty tam wyrabiasz?!
Z drugiego pokoju głos dziecka:
-Nie dałaś mu dupy, to sie zastrzelił !!!
Dowcip nr. 22 Ocena: 4.1/6 (15 razy oceniono)
Pani w klasie mówi:
Przeczytam wam cytat, a wy powiecie skąd pochodzą te cytaty i kto je napisał. No więc zaczynamy:
-"Litwo ojczyzno moja..."
Zgłasza się Basia:
-"Pan Tadeusz" Adama Mickiewicza.
Pani odpowiada:
-Świetnie! Dostajesz piątkę i w nagrodę możesz nie przyjść jutro do szkoły.
-Za piątkę dziękuję, a do szkoły jutro przyjdę bo jestem Żydówką i religia mi nakazuje sie uczyć.
-No to drugi cytat: "Być albo nie być oto jest pytanie"
Zgłasza się Kasia:
-"Hamlet" Williama Shakespeare.
-Bardzo dobrze! Dostajesz 5, i w nagrodę możesz nie przychodzić jutro do szkoły.
-Za piątkę dziękuję, ale jestem Żydówką i religia mi nakazuje chodzić do szkoły, więc jutro będę.
Nagle z tylu klasy rozlega sie głos:
-ŻYDOWSKIE KURWY!
Pani:
-Kto to powiedział!?
Wstaje Jaś i mówi:
-Adolf Hitler w 1940 na otwarciu Auschwitz Birkenau, za piątkę dziękuję, a w szkole widzimy sie pojutrze.
Dowcip nr. 21 Ocena: 4.4/6 (16 razy oceniono)
- I co?! Co z nią, panie doktorze ?
- Cóż... Żyje. I to jest dobra wiadomość. Ale są i złe: żona, niestety będzie musiała przejść skomplikowany zabieg, którego NFZ nie refunduje. Koszt: 25 tys. zlotych.
- Oczywiście, oczywiście - na to mąż.
- Potem potrzebna jej bedzie rehabilitacja. NFZ nie refunduje. Koszt ok. 5 tys. miesięcznie.
- Tak, tak... - kiwa głowa mąż.
- Konieczne będzie pobyt w sanatorium, które zajmuje sie tego typu urazami, plus ta rehabilitacja cały czas. NFZ nie refunduje...Koszt sanatorium 10 tysięcy...
- Boże...
- Tak mi przykro...To nie koniec złych wiadomości. NFZ nie refunduje również leków, które przepiszemy pańskiej żonie, a to bardzo drogie leki
- Ile? - blednie mąż.
- Miesięcznie 12 - 15 tysięcy złotych.
- Jezuuu...
- Plus pielęgniarka całą dobę. Na pana koszt. Tu już się może pan dogadać. Myślę, że znajdzie pan kogoś za 10 zl za godzinę...
Cisza. Mąż chowa twarz w dłoniach.
Nagle lekarz wybucha serdecznym śmiechem, klepie męża po ramieniu:
- Żartowałem! Nie żyje.
Dowcip nr. 20 Ocena: 4.3/6 (16 razy oceniono)
Panie Doktorze, mam kłopoty z zaśnięciem.
- Proszę brać te czopki, bardzo szybko działają.
Przy następnej wizycie pacjent prosi:
- A mógłbym dostać coś słabszego? Bo jak się budzę to mam jeszcze palec w dupie...
Dowcip nr. 19 Ocena: 5.1/6 (17 razy oceniono)
Trzy fazy życia kobiety:
1. wkurwia ojca
2. wkurwia męża
3. wkurwia zięcia
Dowcip nr. 18 Ocena: 3.6/6 (18 razy oceniono)
Przychodzi facet do lekarza i mowi:
- Poprosze jakis lek na pazernosc,
tylko duuuzo, duuuuuuuuuuzzzzo!
Dowcip nr. 17 Ocena: 3.7/6 (17 razy oceniono)
Pytanie: idzie sobie trzech posłów w długich płaszczach, po czym poznać, że jeden z nich jest z Samoobrony?
Odp: jeden ma płaszcz wpuszczony w spodnie.
Dowcip nr. 16 Ocena: 4.4/6 (17 razy oceniono)
Każdy Chińczyk powinien w życiu zrobić trzy rzeczy:
- buty
- dżinsy
- magnetofon
Dowcip nr. 15 Ocena: 3.8/6 (18 razy oceniono)
Idą sobie trzy konie po moście, nagle jeden z nich mówi:
- Chodźcie skoczymy i się zabijemy.
A wszystkie konie:
- No dobra! Czemu nie?
Pierwszy koń skoczył i się zabił, drugi koń skoczył i się zabił, trzeci koń skoczył i się nie zabił. Więc wrócił z powrotem, skoczył i się zabił.
Dowcip nr. 14 Ocena: 3.5/6 (17 razy oceniono)
Dlaczego kobiety myślą podczas seksu?
Bo tylko wtedy są podłączone do mózgu.
Dowcip nr. 13 Ocena: 3.9/6 (20 razy oceniono)
- Jak stoję w korku i jest upał, to zawsze zamykam szyby do końca, taki szpan, że niby mam klimatyzację w aucie. Wy też tak macie?
- Też tak robię. Zawsze. A jak jest wyjątkowo ciepło i chcę podkreślić, że moja klima jest naprawdę wydajna, to jeszcze zakładam marynarkę i kapelusz. A w zimę, jak chcę pokazać innym kierowcom, że mam super wydajne ogrzewanie, to otwieram okna i jeżdżę w podkoszulku.
- A ja mam zepsuty wentylator chłodnicy, no i muszę do tego w korku włączać ogrzewanie, żeby silnik się nie przegrzał (trzeba odprowadzić gdzieś ciepło). No i oczywiście wówczas zamykam szyby, żeby nie było, że nie mam klimy.
- Ja też tak robię! Do tego nigdy nie pytam od drogę, udając, że mam GPS oraz gadam do siebie głośno się śmiejąc, udając, że mam zestaw głośno mówiący. Wy też tak macie?
- Pewnie, że tak. Co do GPS?a, to ja nawet sobie postawiłam na desce wycinek mapy w ramce, żeby wyglądało autentycznie.
- Ja też tak zawsze robię. To wzbudza szacunek. Dodatkowo, żeby ludzie myśleli, że mam automatyczną skrzynię biegów, zawsze jeżdżę na jednym i trzymam CAŁY CZAS obie ręce na kierownicy. Przyczepiłem sobie też do przedniej szyby wysięgnik z przyklejonym kawałkiem mapy, że niby dżipies.
- A ja ćwiczę płynne kręcenie korbką od szyby i potem jak juz musze otworzyć, to robie to płynnie, że niby mam elektryczne szyby. Też tak macie?
- Dokładnie tak, cała sztuka w tym, żeby nie poruszać barkiem, trzeba wytrenować dobrze przedramię. No i kamienna twarz oczywiście gdy patrzysz z góry na stojącego obok i otwierasz te "elektryczne" szyby.
- Ja mam dwa komplety kluczyków jeden dla siebie, drugi dla małżonki. I jak podchodzimy do auta to ja przekręcam kluczyk w drzwiach zamaszyście, a ona dyskretnie. Wygląda jakbyśmy mięli centralny zamek. A na dachu mam przyklejaną rękę manekina, wygląda jakby zona wystawiła swoją przez szyberdach. A jak tankuje na stacji za 20 złotych to po nalaniu paliwa stoję jeszcze kilka minut, że niby wciąż tankuje. Wygląda jakbym nalewał za 200 zł. Też tak macie?
- Ja też mam szyby zawsze zamknięte - a niech się bieda patrzy na Golfa II z klimą! Poza tym pomalowałem reflektory niebieskim markerem - niech widzą, że stać mnie na ksenony. Też tak macie?
- A ja w czasie jazdy wystawiam lewa nogę przez okno (niby ze mam automat).
- Ja zwyczajnie nogi na deskę rozdzielczą kładę - oczywiście obie - że niby mam nie tylko automat, ale też tempomat. W tym czasie na gaz kładę cegłę "tempomatówkę".
- A ja na moich oponach letnich przed zimą nanoszę białym sprejem napis "winter", a na wiosnę ścieram to papierem ściernym.
- W bocznych, tylnych szybkach przykleiłem kartkę "Sprzedam (...) FULL OPCJA BEZ SKÓRY" i fikcyjny nr telefonu, bo auto golas, i wcale nie mam zamiaru go sprzedawać.
- Na tylną klapę nakleiłem rybkę, chociaż jestem ateistą, ale dzięki temu katolicy często mnie wpuszczają przed siebie.
- Obok rybki nakleiłem nurka, że niby mam jakąś pasję i drogi sprzęt do nurkowania.
- Przez całą zimę wożę na dachu deskę snołbordową (kolega chciał wyrzucić), chociaż w życiu nie byłem na stoku.
- Wlew gazu mam tak ukryty, że facet od nalewania ma pretensje, że musi się kłaść pod auto. Dzięki temu udaję, że cena benzyny nie ma znaczenia.
- Jak podjeżdżam pod stację LPG zawsze zakładam przydużą dżokejkę i ciemne okulary.
Dowcip nr. 12 Ocena: 4.4/6 (17 razy oceniono)
Przesądy Polskie
Rozsypała się sól - będzie kłótnia.
Rozsypał się cukier - na zgodę.
Rozsypała się kokaina - będą wizje.
Upadł widelec - ktoś przyjdzie.
Upadło mydło - oczekuj nieoczekiwanego.
Jaskółki nisko latają - będzie deszcz.
Krowy nisko latają - rozsypała się kokaina.
Pękło lustro - będzie nieszczęście.
Pękł rozporek - będzie wstyd. Mniejszy lub większy...
Pękła prezerwatywa - lepiej, żeby pękło lustro.
Swędzi nos - będzie pijaństwo.
Swędzi dupa - mydło upadło.
Dowcip nr. 11 Ocena: 4.2/6 (14 razy oceniono)
Koło się zamyka.
Sukcesem jest:
- w wieku 4 lat: nie sikać w majtki
- w wieku 12 lat: mieć przyjaciół
- w wieku 17 lat: posiadać prawo jazdy
- w wieku 19 lat: uprawiać seks
- w wieku 35 lat: zarabiać dużo pieniędzy
- w wieku 60 lat: uprawiać seks
- w wieku 70 lat: posiadać prawo jazdy
- w wieku 75 lat: mieć przyjaciół
- w wieku 80 lat: nie sikać w majtki
Dowcip nr. 10 Ocena: 4.2/6 (17 razy oceniono)
Spotyka się dwóch starców w parku. Idą sobie powolutku, coś tam ględzą. W końcu jeden mówi:
- Wiesz co, moja żona chyba nie żyje.
- Jak to "chyba nie żyje"?!
- No, z seksem jest jak zawsze, ale mieszkanie nieposprzątane.
Dowcip nr. 9 Ocena: 4.3/6 (16 razy oceniono)
Dzieci miały przynieść do szkoły rożne przedmioty związane z medycyna.
Małgosia przyniosła strzykawkę, Kasia bandaż, a Basia słuchawki.
- A ty co przyniosłeś? Pyta nauczycielka Jasia.
- Aparat tlenowy!
- Tak...? A skąd go wziąłeś?
- Od dziadka.
- A co na to dziadek?
- Eeech... cheee....
Dowcip nr. 8 Ocena: 4.5/6 (19 razy oceniono)
Do księdza zgłosiła się kobieta, która chciała wyjść za mąż, ale miała już trzech mężów...
- No cóż, proszę pani, w tej sytuacji, w świetle prawa kanonicznego, sama pani rozumie, nie mogę udzielić pani ślubu...
- Ależ, proszę księdza - kobieta na to - mimo to cały czas jestem... hm... niewinna.
- Jak to?
- To długa historia. Opowiem księdzu. Mój pierwszy mąż... No cóż, wyszłam za niego na prośbę mego ojca. Antoni był uroczym człowiekiem, bardzo dobrym i poczciwym. Tylko, cóż, miął już 82 lata, już nie był w stanie uszczęśliwić mnie inaczej jak tylko swa dobrocią. Dałam biedakowi tylko pięć miesięcy szczęścia...
- Hm, tak, rozumiem. Niezbadane są wyroki Boskie...
- Drugi mąż z kolei był młodym, zabójczo przystojnym oficerem policji. Wykształcony, wysportowany, znal języki, świetnie się zapowiadał, awans miał w kieszeni. Ale miał pecha. Jako prezent ślubny dostał od kolegów motor.
Chciał się przejechać. Mokre liście na drodze, drzewo, złamana podstawa czaszki, rozlegle obrażenia wewnętrzne. Mój kochany Artur, przynajmniej nie cierpiał.
- Tak, rozumiem. Serdecznie pani współczuje. A trzeci mąż? Jak długo trwało pożycie?
- Och, dziesięć lat.
- Dziesięć lat?! I mówi pani, ze przez cały ten czas...?
- Ani razu. Wie ksiądz, on był z PIS. Co wtorek wieczorem przychodził do mego łóżka, siadał na brzegu i przez długie godziny opowiadał, jak będzie fantastycznie, kiedy się weźmie do rzeczy...
Dowcip nr. 7 Ocena: 4.9/6 (18 razy oceniono)
Wraca zmeczony grabarz do domu, ledwie zywy, pada z nog.
Zona pyta:
-Co ci Stefciu, ile miales pogrzebow dzisiaj?!
A on:
-Jeden, ale chowalismy naczelnika urzedu skarbowego.
- No i co z tego ?!
- No niby nic, ale jak go tylko zakopalismy, to sie zerwaly takie brawa, ze musielismy bisowac potem 7 razy.
Dowcip nr. 6 Ocena: 4.1/6 (18 razy oceniono)
Facet przeczytał ogłoszenie o sprzedaży trzypokojowego mieszkania w ekskluzywnej dzielnicy na przedmieściu. Ponieważ akurat poszukiwał czegoś podobnego więc postanowił zobaczyć mieszkanie. Znalazł adres, dzwoni, otwiera mu właściciel:
- Ja w sprawie mieszkania. Mógłbym popatrzeć?
- Jasne.
Właściciel oprowadza go po pokojach. Boazerie, kafelki, skórzane fotele, parkiety z hebanowego drewna, lampy kryształowe - słowem luksus. Mieszkanie bardzo mu się spodobało. Chciał jeszcze obejrzeć ubikację, podchodzi do drzwi, ciągnie za klamkę, ale drzwi nie chcą się otworzyć. Właściciel mówi:
- Tu jest kontakt. Zapali Pan światło to drzwi się automatycznie otworzą.
Klient zapalił, drzwi się otworzyły - wszedł do ubikacji i przy okazji załatwił, co trzeba. Chce wyjść, ale drzwi znowu nie chcą się otworzyć. Wali w drzwi, szarpie za klamkę nic.
- Zapomniał Pan spuścić po sobie wodę - słyszy w końcu głos właściciela.
Spuścił wodę, drzwi automatycznie się otworzyły a facet zdziwiony pyta właściciela:
- Takie piękne mieszkanie, luksus, pełna automatyka... Dlaczego chce Pan je sprzedać?
- No wie Pan jak to u nas jest. Raz wody nie ma, raz prądu...
Dowcip nr. 5 Ocena: 4.2/6 (17 razy oceniono)
Ogląda się facet w lustrze, wszystko opalone, tylko przyrodzenie blade. Zakopał sie więc na plaży z fiutkiem na wierzchu.
Ida dwie staruszki i jedna trąca coś wystającego i mówi:
- Życie jest niesprawiedliwe. Ja kiedy miałam 20 lat to się bałam tego, 30 uwielbiałam to, 40 prosiłam o to, 50 płaciłam za to, 60 modliłam sie o to, 70 zapomniałam o tym, teraz mając 80 to rośnie na dziko, a ja kur*a przykucnąć nie mogę!
Dowcip nr. 4 Ocena: 3.9/6 (18 razy oceniono)
Nastolatka wraca nad ranem do domu. Mama jej otwiera, a ona kręcąc majtkami na palcu mówi:
- Mamo, nie wiem co to za sport, ale to będzie moje hobby.
Dowcip nr. 3 Ocena: 3.9/6 (18 razy oceniono)
Nauczycielka poleciła dzieciom, żeby napisały wypracowanie, które zawierać będzie cztery tematy:
1. Monarchia
2. Seks
3. Religia
4. Tajemnica
Powiedziała też, że kto skończy jako pierwszy, będzie mógł iść do domu. Dzieci zaczęły pisać. Po kilkunastu sekundach wstaje Jasiu. Nauczycielka nie chce wierzyć, że udało mu się już skończyć. Prosi go jednak, żeby odczytał swoje wypracowanie.
Jasiu z dumą:
- Zerżnięto królową! - Mój Boże! Kto?!
Dowcip nr. 2 Ocena: 3.8/6 (17 razy oceniono)
Pierwszy tydzien rzadow Tuska
Poniedziałek
Donald Tusk wyczarterował 10.000 jumbo-jetów. 3 miliony Polaków wraca do kraju.
Wtorek
Zarządzeniem premiera Donalda Tuska zlikwidowano wypadki samochodowe.
Środa
Donald Tusk obniżył podatki --- od środy PIT, CIT i VAT w Polsce wynoszą 1%, jednocześnie Donald Tusk zwiększył wynagrodzenia --- pielęgniarka zarabia średnio 5890 zł netto, a lekarz 25630 zł netto. Nauczyciele zarabiają od środy 8300 zł netto, a urzędnicy 6250. Zachodnie granice Polski przekraczają tysiące lekarzy z Niemiec Francji i Irlandii by podjąć pracę w polskich szpitalach.
Czwartek
W czwartek Donald Tusk gwałtownie podniósł prestiż Polski na świecie - UE ogłosiła wprowadzenie Nicei i pierwiastka jednocześnie, Niemcy zrezygnowały z Gazociągu Północnego, a bałtycką rurą będzie transportowane mięso z Polski do Rosji.
Piątek
W piątek Donald Tusk wybudował 2500 kilometrów autostrad 840 pływalni i 320 stadionów. Hanna Gronkiewicz-Waltz --- nowa minister infrastruktury - przecięła 6000 wstęg w ciągu 18 godzin
Sobota
Donald Tusk rozdał akcje, średnio 70 tysięcy na głowę. Ponadto wprowadził poszóstne becikowe i ulgę na dziecko -bez kozery - pińcet tysięcy.
Niedziela
Po zrobieniu tych wszystkich cudów, siódmego dnia, Donald Tusk odpoczął.
PS.
Wieczorem w niedzielę od niechcenia Donald Tusk zniósł przymrozki, by jabłka już nigdy nie drożały.
Dowcip nr. 1 Ocena: 3.5/6 (24 razy oceniono)