Dowcipy
Samolot wystartował z lotniska. Po osiągnięciu wymaganego pułapu, kapitan odzywa się przez interkom:
- Panie i Panowie, witam na pokładzie samolotu. Pogodę mamy dobrą, niebo czyste, więc zapowiada nam się przyjemny lot. Proszę usiąść zrelaksować się i... o k***a!!!...
Po chwili ciszy intercom odzywa się znowu:
- Panie i Panowie, najmocniej przepraszam jeśli przed chwilą państwa wystraszyłem, ale w trakcie mojej wypowiedzi drugi pilot wylał na mnie filiżankę gorącej kawy.
Powinniście państwo zobaczyć przód moich spodni.
Na to odzywa się jeden z pasażerów:
- To pewnie nic, w porównaniu z tyłem moich.
Dowcip nr. 184 Ocena: 4.4/6 (8 razy oceniono)
Do apteki wchodzi młody człowiek i pyta "Mógłby mi pan magister sprzedać
prezerwatywę. Moja narzeczona zaprosiła mnie na kolację do domu. Chodzimy ze
sobą już trzy miesiące i robi się coraz goręcej. Myślę, że dzisiaj wieczorem
dam jej spróbować ciasteczko". Farmaceuta daje mu prezerwatywę i młody
człowiek wychodzi. Po chwili wraca i mówi "Niech mi pan da jeszcze jedną.
Siostra narzeczonej to niezła pupcia. Nieraz rozchylała przede mną nogi,
czasem widziałem nawet majteczki. Wydaje mi się, że i ona coś chce,
a idę do nich do domu dzisiaj wieczorem ... no wie pan..." Farmaceuta
wydaje mu drugą prezerwatywę. Po chwili młodzieniec wraca ponownie.
"A może jeszcze jedną, bo matka narzeczonej też niczego sobie. Ociera
się o mnie kiedy przechodzę, a że idę do niech wieczorem do domu, no to
wie pan."
Wieczorem przy kolacji chłopak siedzi za stołem obok narzeczonej, a po
drugiej stronie stołu usiadły siostra i matka narzeczonej. Wchodzi ojciec
narzeczonej i zasiada za stołem. Chłopak opuszcza natychmiast głowę,
składa ręce do modlitwy i zaczyna się modlić "dziękujemy Ci Boże za to
jedzenie... dziękujemy Ci Boże za to jedzenie..." Mija pięć minut a on
dalej się modli. Rodzina wymienia zdziwione spojrzenia, a narzeczona
mówi:
"nie wiedziałam, kochanie, że jesteś taki wierzący!
"A ja nie wiedziałem, że twój ojciec jest farmaceutą!"
Dowcip nr. 183 Ocena: 5.0/6 (7 razy oceniono)
Małżenstwo w restauracji.
Zona zamawia:
- Krwisty stek, pieczone ziemniaki i lampke czerwonego wina...
- A warzywo? - pyta kelner
- Och, dla niego to samo co dla mnie...
Dowcip nr. 182 Ocena: 3.3/6 (7 razy oceniono)
W warsztacie samochodowym klient siedzi w fotelu i czyta gazetę, a na kanale stoi samochód.
Przychodzi mechanik i zabiera się za auto. Po chwili mówi do klienta:
- Przydałoby się wymienić świece.
- To wymieniaj pan, tylko szybko.
Mechanik czuje, że złapał frajera i nawija dalej:
- Pasek rozrządu też do wymiany. Klocki i tarcze też. I płyn hamulcowy, i w chłodnicy, i wycieraczki...
- Wymieniaj pan, tylko szybciej, bo nie mam czasu.
Mechanik skończył, odstawił samochód i mówi:
- No, gotowe.
- No to teraz- mówi klient pokazując palcem samochód przed warsztatem- bierz się pan za mój!
Dowcip nr. 181 Ocena: 4.0/6 (5 razy oceniono)
Wchodzi nauczyciel do klasy i mówi:
-Kto uważa że jest idiotą, niech wstanie.
Wstał Jasiu. Nauczyciel pyta Jasia:
-Jasiu, czemu wstałeś?
-Bo nie chciałem, żeby pan tak sam stał na środku...
Dowcip nr. 180 Ocena: 5.7/6 (6 razy oceniono)
W windzie jedzie ogromny Murzyn. Dosiada się do niego mizerny, chuderlawy biały człowieczek.
Po paru sekundach Murzyn odzywa się:
- Mam 2 metry wzrostu. Ważę 100 kilogramów. Mój penis ma 50 centymetrów długości, moje lewe jądro waży 1 kilogram, moje prawe jądro waży 1 kilogram. Nazywam się Turner Brown.
Nagle a niespodziewanie mały biały człowieczek padł zemdlony. Murzyn szybko go ocucił, a ten poprosił go:
- Możesz powtórzyć?
- Oczywiście. Mam 2 metry wzrostu. Ważę 100 kilogramów. Mój penis ma 50 centymetrów długości, moje lewe jądro waży 1 kilogram, moje prawe jądro waży 1 kilogram. Nazywam się Turner Brown.
- Aaa, to mi ulżyło. Zrozumiałem 'turn around'.
Dowcip nr. 179 Ocena: 5.0/6 (5 razy oceniono)
Przychodzi facet do studia tatuażu:
- Chciałbym wytatuować sobie ferrari na penisie.
Tatuażysta uśmiecha się pod nosem:
- Dla dziewczyny?
- Nie, dla chłopaka - odpowiada klient.
- Hmm
to w takim wypadku dorzucę panu gratis dwa traktory na jądrach
- A po cholerę mi tatuaż z traktorami na jajach? - pyta zdziwiony klient.
- Na wypadek gdyby ferrari utknęło w błocie
Dowcip nr. 178 Ocena: 3.8/6 (4 razy oceniono)
Politechnika. Egzamin z fizyki. Profesor, który wstał lewą nogą zaczyna pytać pierwszego delikwenta.
- Jedzie pan autobusem i jest straszliwie gorąco. Co pan zrobi?
- Otworzę okno.
- Bardzo dobrze - mówi profesor - A teraz proszę wyliczyć jakie zmiany w aerodynamice autobusu zajdą po otwarciu okna ?
- ?
- Dziękuję panu. Dwója. Następny proszę.
Wchodzi drugi student. Dostaje to samo pytanie, ten sam stopień i wychodzi.
Po godzinie wynik meczu profesor vs studenci brzmi 9 : 0. Jako 10 wchodzi śliczna studentka. Profesor pyta :
- Jedzie pani autobusem i jest straszliwie gorąco. Co pani robi ?
- Zdejmuje bluzkę. - odpowiada studentka
- Pani mnie nie zrozumiała. Jest naprawdę bardzo gorąco.
- To jeszcze zdejmuje spódnicę.
- Ale żar jest nie do zniesienia - dalej utrudnia profesor.
- To zdejmuje stanik.
Profesor aż oniemiał z wrażenia a studentka mówi :
- Panie profesorze mogę jeszcze zdjąć majtki ale nawet jakby mnie mieli wyruchać wszyscy faceci w autobusie to okna nie otworze!!
Dowcip nr. 177 Ocena: 5.0/6 (5 razy oceniono)
Mlody chlopak dostal wreszcie ukochane prawo jazdy. Poprosil wiec swojego ojca, pastora, o pozyczenie samochodu. Ten powiedzial mu:
- "Sluchaj, zawrzyjmy uklad. Poprawisz troche oceny w szkole, bedziesz czesciej czytal biblie i zetniesz wlosy to o tym pogadamy"
Po jakims miesiacu chlopak przyszedl do ojca z ta sama sprawa i tym razem uslyszal:
- "Synku jestem z ciebie naprawde dumny. Poprawiles stopnie, dokladnie studiowales pismo, tylko wiesz, zetnij jeszcze te wlosy"
- "Ale tato" odpowiedzial syn "czytam ta biblie i wiesz, kazda wieksza postac jak Samson, Mojzesz, Noe, ba, nawet Jezus miala dlugie wlosy..."
- "No widzisz synku ... i zapierdalali na piechote!"
Dowcip nr. 176 Ocena: 3.8/6 (6 razy oceniono)
Facet wrócił z nocnego lokalu ze striptizem tak naładowany, że już w przedpokoju wyskoczył z ciuchów, wpadł do sypialni, szczupakiem do łóżka... Gdy skończył, pić mu się naturalną koleją rzeczy z wyczerpania zachciało, idzie do kuchni, a tam żona czyta Przyjaciółkę...
Facet z obłędem w oczach w tył zwrot, wpada do sypialni, zapala światło, a tam teściowa w łóżku...
- To ja przed chwilą tu z mamusią?! - jąka się facet.
- Owszem - odpowiada mamuśka z zadowoloną miną poprawiając fryzurę.
- TO DLACZEGO MAMA NIC NIE MÓWIŁA?!
- Przecież ze sobą nie rozmawiamy.
Dowcip nr. 175 Ocena: 3.6/6 (5 razy oceniono)
Jasio pisze wypracowanie.
Pani podchodzi do niego i czyta: słoń w Himalajach powiesił się na jajach.
Pani mówi: zmień to.
Gdy już to zmienił pani podchodzi do niego i czyta: słoń w Himalajach powiesił się na trąbie i jajami w skałę rąbie.
Dowcip nr. 174 Ocena: 4.4/6 (5 razy oceniono)
Był sobie ojciec co miał 3 synów. Ojciec był stary i zniedołężniały.
- Synu daj mi szklankę wody!
- Nie mam teraz czasu! - odpowiedział syn.
- Synu przynieś mi szklankę wody - spytał drugiego.
- Nie widzisz co robię ojciec? - odkrzyknął drugi.
Trzeci syn na to: Widzisz ojciec co za sukinsyny? Nie chcą nawet szklanki wody przynieść, zaś skoro idziesz po wodę to i mi przynieś.
Dowcip nr. 173 Ocena: 5.0/6 (5 razy oceniono)
Już nigdy nie dam mojej żonie siedzieć na kompie - żali się Nowak Kowalskiemu
- A co obudowe powgniatała?
Dowcip nr. 172 Ocena: 3.5/6 (4 razy oceniono)
Wchodzi do marynarskiej knajpy 90-letnia babcia z papugą na ramieniu i mówi:
- Kto zgadnie co to za zwierzę... - i wskazuje na papugę ... będzie mógł kochać się ze mną całą noc.
Cisza. Nagle z końca sali odzywa się zapijaczony głos:
- Aligator.
Na to babcia:
- Skłonna jestem uznać.
Dowcip nr. 171 Ocena: 4.3/6 (4 razy oceniono)
Umarł stary, zapalony Quake´owiec. Idzie do nieba, a tam św. Piotr zatrzymuje go i mówi:
- Choć byłeś dobry przez całe życie, byłeś dobrym ojcem i mężem, to nie mogę cię wpuścić do nieba.
- A dlaczego?
- Bo kiedy zasiadałeś za kompem, stawałeś się bezlitosnym mordercą. Zabijałeś, paliłeś, burzyłeś co się dało.
- No to co mam zrobić?
- Niestety muszę wysłać cię do piekła, ale za to, że byłeś dobry, to spełnię twoje 3 życzenia, zanim tam pójdziesz.
Quake'owiec zgodził się. I wyraził dwa swoje życzenia:
1. God Mode.
2. Give All.
- A trzecie życzenie?
- Nie trzeba. Zrzucaj mnie na dół.
Dowcip nr. 170 Ocena: 3.3/6 (4 razy oceniono)
Starsze małżeństwo położyło się wieczorem do łóżka. Po kilku minutach facetowi wyrwał sie głośny pierd...
- Siedem punktów - mówi
Żona sie odwraca i pyta:
- Co to miało znaczyć?
- To pierdowy football! Prowadzę 7-0!
Po kilku minutach żona puszcza głośnego bąka.
- Przyłożenie!!! Mamy remis!!!
Po kolejnych kilku minutach koleś znowu głośno wydalił gazy.
- Ha! Przyłożenie!!! 14-7!!!
Żona od razu prrrrrrrryk!
- I znowu remis!
Po 5 sekundach kobieta puściła cichacza.
- strzał z pola! prowadzę 17-14!
Gościu pod dużym napięciem, nie chce przegrać z żoną! Skupia się ale rezultatów brak... Czas upływa, porażka coraz blizej, ostatnie spięcie, pot na twarzy i nagle... niestety... puściły mu zwieracze i do łóżka zamiast bąka wyskoczyło małe, rzadkie gówno...
Żona patrzy na niego i pyta:
- Co to kurwa było???
A dziadek na to:
- Koniec pierwszej połowy! Zmiana stron!!!
Dowcip nr. 169 Ocena: 5.6/6 (5 razy oceniono)
Bandyta wchodzi do banku, kradnie pieniądze z kasy po czym podchodzi do jednego z klientów i pyta:
- Widziałeś co zrobiłem?
- Tak i mam zamiar zadzwonić na policję.
Złodziej przyłożył mu pistolet do głowy i go zastrzelił. Podszedł do następnego klienta z tym samym pytaniem na co ten odpowiada:
- Nic nie widziałem i nic nie słyszałem, ale moja żona widziała.
Dowcip nr. 168 Ocena: 3.8/6 (6 razy oceniono)
Okolice Lublina. Zapadła wiocha. Ławka przed spożywczo-monopolowym "U Hanki". Miejscowa elita odbija owocowe-mocne. Wszyscy ciągną z gwinta - jeden nie pije.
- Dlaczego nie pijesz? - pytają zdziwieni.
- Nie mogę. Hipnoza i kodowanie... - wyjaśnia abstynent.
Następnego dnia - na wielkim kacu - jeden z uczestników libacji przychodzi do abstynenta:
- Słuchaj! Chciałbym się także zahipnotyzować i zakodować... Już nie mogę tak dalej... Daj mi adres tego lekarza...
- Jakiego lekarza? To nasz kowal.
Facio podziękował i udał się do kowala:
- Chciałbym przestać pić... Podobno pomaga hipnoza i kodowanie... proszę...
- Zdejmuj spodnie i wypnij się - odpowiada kowal.
Facio zdziwił się, ale zdejmuje spodnie i wypina się w stronę kowala. Ten przyciąga chłopa do siebie i w żelaznym uścisku dyma go przez pół godziny. Wreszcie kończy, podciąga spodnie i mówi:
- Wypijesz - całej wsi opowiem....
Dowcip nr. 167 Ocena: 4.0/6 (3 razy oceniono)
Był sobie człowiek imieniem... nieważne. Miał on biuro turystyczne, które kochał nad życie. Jednak lata płynęły, a obroty spadały.
Aż tu nagle - eureka! Przyszedł pomysł na hit totalny: Sezon narciarski w Alpach! Pozostało tylko nakręcić reklamę.
Facet wynajął więc (za ciężkie pieniądze) znaną agencję i czekał na efekty.
Po tygodniu dostał taśmę z gotowym spotem: Szeroki plan z ogromną górą piasku. Z wierzchołka zbiega biały gość w garniturze i w goglach. Przyspiesza, pędzi, wreszcie skacze i... przypieprza głową w ceglany mur u podnóża góry. Odjazd kamery - wokół dziesiątki Murzynów uchachanych do granic możliwości. Koniec filmu. Facet nie zastanawiał się długo - łap za telefon i dzwoni do twórcy "dzieła":
- Co to k*rwa ma być?!
- Jak to co? Narty w Afryce!
- A gdzie tu do chuja ciężkiego są narty?!
- Tu jest taka...metafora...
- Jaka znowu metafora!?!
- No... "białe szaleństwo"...
Dowcip nr. 166 Ocena: 4.8/6 (4 razy oceniono)
Mały Jasiu przeczytał w gazecie, że w mieście otwarto agencję towarzyską.
Po chwili pyta ojca:
- Tato, a co właściwie robi się w takiej agencji?
Zakłopotany ojciec odpowiada:
- No, ogólnie rzecz biorąc można powiedzieć, że robi się tam człowiekowi dobrze.
Nazajutrz Jasiu dostał od ojca pieniądze na kino, ale zamiast na film, biegnie do agencji towarzyskiej. Dzwoni do drzwi i otwiera mu nieco zdziwiona panienka.
- Co tu chłopczyku chciałeś?
- No chciałem, żeby mi zrobić dobrze. Mam nawet pieniądze!
Panienka zaprosiła Jasia do środka, zaprowadziła go do kuchni, ukroiła trzy duże pajdy chlebka, posmarowała je masłem oraz miodem i podała Jasiowi.
Po godzinie Jasi wpada do domu i krzyczy:
- Mamo, tato! Byłem w agencji towarzyskiej!
Ojciec o mało nie spadł z krzesła, mamie oczy na wierzch wyszły.
- I co? - pytają Jasia po chwili.
- Dwie zmogłem, ale trzecią już tylko wylizałem.
Dowcip nr. 165 Ocena: 4.7/6 (9 razy oceniono)
Wyłowił wędkarz starą butelkę. Patrzy, a w środku siedzi Dżinn.
Zaczyna więc pocierać szkło. Trze, trze i nic.
Nagle słyszy przytłumiony głos:
- Korek wyciągnij, debilu!
Dowcip nr. 164 Ocena: 5.3/6 (7 razy oceniono)
Pani Stasia była organistką w kościele, miała już prawie 70 lat na karku i była starą panną. Była podziwiana przez wszystkich parafian za swą dobroć i oddanie sprawom kościoła. Pewnego razu wpadł do niej ksiądz omówić szczegóły jakiejś kościelnej uroczystości. Pani Stasia zaprosiła duchownego do pokoju gościnnego i zaoferowała mu herbatkę. Ksiądz usiadł sobie wygodnie w stylowym fotelu, tak, że przed nim stały stare organy Pani Stasi. Ku wielkiemu zdziwieniu księdza, na organach tych stała szklanka wypełniona wodą, a co jeszcze bardziej zaniepokoiło księdza to fakt, że w szklance tej pływała prezerwatywa. Jak Pani Stasia wróciła z herbatką zaczęła się rozmowa. Ksiądz chciał jakoś delikatnie zacząć rozmowę o szklance wody i kondomie w niej pływającym, ale mu się nie udawało, więc postanowił zapytać wprost:
- Pani Stasiu, bardzo bym był rad, gdyby mi pani to wytłumaczyła - tu wskazał na nieszczęsną szklankę.
- Ooo tak, dobrze, że ksiądz pyta... Czyż to nie wspaniałe? Szłam sobie raz przykościelnym parkiem parę miesięcy temu i znalazłam tę małą paczuszkę na ziemi. Instrukcja na opakowaniu wyraźnie mówiła, że należy to umieścić na organie, zapewnić by było wilgotne i to wtedy ochroni przed roznoszeniem się chorób.... I wie ksiądz co? Przez całą zimę nie miałam grypy.
Dowcip nr. 163 Ocena: 2.9/6 (7 razy oceniono)
Icek mówi do Kona:
- Wiesz co, Kon? Jakby twoja Salcie dała mi się raz klepnąć w goły tyłeczek, to ja kładę na stół tysiąc złotych.
Kon poszedł do Salcie i wraca.
- Icek, ona się zgadza, ale tylko raz.
No i kładzie się Salcie Ickowi na kolanach, wypina goły tyłek, a Icek głaszcze i głaszcze.
- No klepnij już! - ponagla Kon.
- Nie no, klepniecie kosztuje 1000.
Dowcip nr. 162 Ocena: 4.3/6 (6 razy oceniono)
Spotyka się dwóch niemych:(rozmawiają w jęz. migowym)
- cześć co słychać?
- a no idę jutro do kliniki gdzie nauczą mnie mówić i nie będę już migał
- no co ty, przecież to nie możliwe..
- spotkamy się za tydzień to ci opowiem..
Spotykają się po tygodniu i ten drugi zaczyna migać:
- cześć co słychać?
- w porządku, jak słyszysz mówię już normalnie - odpowiada ten pierwszy z rękami w kieszeniach..
- o k.. stary, jak to zrobiłeś?
- a widzisz, jest tu na bardzkiej taka klinika gdzie leczą niemowy. Strasznie drogo i trzeba być bardzo cierpliwym ale po tygodniu mówisz jak każdy..
Gość pobiegł do tej kliniki, wypełnił kwestionariusz, zapłacił okrągłą sumkę.
Recepcjonistka prowadzi go długim korytarzem do niewielkiego, pustego pokoju, w którym jest tylko krzesło....
po chwili do pokoju wchodzi ogromny nagi murzyn, zamyka drzwi na klucz, wali gościa w pysk, jednym ruchem ściąga mu portki, przekłada przez krzesło i "atakuje od tyłu"..
...AAAAAA - wrzeszczy niemowa z bólu
A murzyn waląc go po głowie odpowiada - dzisiaj A, jutro B, a za tydzień całymi zdaniami....
Dowcip nr. 161 Ocena: 5.5/6 (6 razy oceniono)
Dzwoni tato do córki będącej na studiach zagranicznych:
- Czesc córeczko, co słychać?
- Zostałam prostytutką
- Co ???? Jak mogłaś ?
Ty
ty szmato, ty k
., Ty taka i owaka
- Ależ tato! Tato:
Ty wiesz ile ja mam teraz ciuchów? Mam czesne i studia opłacone już do końca. Jeżdżę jaguarem. Siostrę zapraszam do mnie na wakacje, a Wam z mamą wykupiłam miesięczne wczasy na Majorce i kupiłam na nie Omegę - już tam czeka na Was.
- Czekaj, czekaj
to mówisz, że kim zostałaś?
- Prostytutką
- AAAaaa, przepraszam.
To ja zrozumiałem, że protestantką.
Dowcip nr. 160 Ocena: 4.2/6 (5 razy oceniono)
Jezus zszedł na ziemie, żeby zobaczyć co ludzie robią.
Zagląda do jednego mieszkania, a tam mąż żonę bije.
Idzie dalej, a tam sie kłótnia w rodzinie.
Idzie dalej, zagląda do trzeciego, a tam studenci coś palą.
Jeden ze studentów zauważył Go i mówi:
Hono tu Broda siadaj.
Jezus podszedł i usiadl obok nich.
Jeden z nich mówi: zapal sobie Broda.
Jezus spróbował.
Po chwili jeden do Niego mówi: no i jak tam Broda.
Jezus odpowiada:
Ja nie jesem Broda, ja jestem Jezus.
A wszyscy na to:
I oto chodzi Broda, o to chodzi.
Dowcip nr. 159 Ocena: 5.0/6 (7 razy oceniono)
- Synu - dlaczego nie było cię na ostatniej mszy? Pyta ksiądz..
- Gdybym wiedział że to ostatnia to bym przyszedł...
Dowcip nr. 158 Ocena: 5.3/6 (8 razy oceniono)
Zakonnica spóźniła się na autobus. Stoi więc na przystanku i łapie okazję. Żaden samochód nie zatrzymuje się, więc zrezygnowana stoi ze spuszczonym wzrokiem, aż przed nią zatrzymuje się czerwony kabriolet. Za kierownicą młoda pani w ciemnych okularach, ubrana w futro, z diamentową kolią proponuje podwiezienie. Zakonnica wsiada, rozmowa się klei, w końcu nie wytrzymuje i pyta:
- Jeśli można wiedzieć - skąd ma pani takie piękne auto?
- Zapisał mi go w testamencie mój pierwszy mąż.
- A to śliczne futro? Musiało dużo kosztować...
- To futro z norek - prezent od mojego obecnego męża. Dostałam go na naszą pierwszą rocznicę ślubu.
- Tą kolię pewnie też dał pani mąż?
- Nie, to podarunek od mojego kochanka.
Zakonnica wysiada, zamyka się w celi i rozmyśla. W pewnym momencie słyszy pukanie
- Kto tam?
- To ja, ksiądz proboszcz. Mogę wejść?
- A wsadź sobie w dupę te swoje bombonierki !
Dowcip nr. 157 Ocena: 4.4/6 (5 razy oceniono)
Samochodem jedzie ksiądz. Nagle widzi zakonnicę podróżującą stopem, zatrzymuje się, oferuje pomoc. Zakonnica siada na przednim siedzeniu.
Jadą, jadą, jadą i po pewnym czasie ręka obsunęła się księdzu prosto na kolano zakonnicy, która mu na to rzecze: "Czytałeś psalm 157"?
Ksiądz się speszył i pojechali dalej.
Sytuacja powtórzyła się jeszcze parę razy.
Kiedy ksiądz wysadził pasażerkę pojechał co prędzej do domu, otwiera psalmy i czyta 157, a tam pisze: "posuwaj się ku górze, a nagroda Cię nie ominie!".
Dowcip nr. 156 Ocena: 4.0/6 (4 razy oceniono)
Przed wrotami raju Święty Piotr przepytuje mężczyzn:
- Byłeś żonaty?
- Tak.
- Do raju..... Następny! .... Byłeś żonaty?
- Tak.
- Do raju..... Następny! .... Byłeś żonaty?
- Tak, dwa razy
- Do piekła.
- Ale jak to do piekła...? Dlaczego nie do raju?!?
- Raj jest dla mężczyzn, a nie dla idiotów...
Dowcip nr. 155 Ocena: 4.6/6 (5 razy oceniono)
Pewnego dnia przychodzi mąż z pracy, a kran w domu cieknie. Żona pyta:
- Może byś naprawił kran?
Mąż mówi:
- A co ja, hydraulik?
Na drugi dzień ogródek jest nieskopany. Żona znowu pyta:
- Może byś skopał ogródek?
- A co ja, ogrodnik?
Na trzeci dzień mąż przychodzi, a krany nie ciekną i ogródek jest skopany. Mąż pyta żony:
- Kto wszystko zrobił?
A żona:
- Sąsiad powiedział, że zrobi to wszystko za Ciebie, jeśli upiekę mu jakieś pyszne ciasto, albo się z nim prześpię.
- No i co mu upiekłaś?
A żona:
- A co ja, cukiernik?
Dowcip nr. 154 Ocena: 4.2/6 (6 razy oceniono)
Przed ślubem:
Ona - Ciał Janek.
On - No nareszcie, już tak długo czekam.
Ona - Może chcesz żebym poszła?
On - Nie! Co Ci przyszło do głowy? Sama myśl o tym jest dla mnie straszna!
Ona - Kochasz mnie?
On - Oczywiście, o każdej porze dnia i nocy.
Ona - Czy mnie kiedyś zdradziłeś?
On - Nie! Nigdy! Dlaczego pytasz?
Ona - Chcesz mnie pocałować?
On - Tak, za każdym razem i przy każdej okazji.
Ona - Czy byś mnie kiedykolwiek uderzył?
On - Zwariowałaś? Przecież wiesz jaki jestem.
Ona - Czy mogę Ci zaufać?
On - Tak.
Ona - Kochanie.
Siedem lat po ślubie:
Czytajcie od dołu...
Dowcip nr. 153 Ocena: 5.3/6 (6 razy oceniono)
Dwóch facetów wpada na siebie w centrum handlowym:
- Och, przepraszam pana!
- Nie, nie, to ja przepraszam. Zagapiłem się, bo wie pan, szukam gdzieś tu mojej żony...
- Ach tak? Ja tez szukam swojej żony. A jak pańska żona wygląda?
- Wysoka, włosy płomienny kasztan, ścięte na okrągło z końcówkami podwiniętymi do tarzy. Doskonale nogi, jędrne pośladki, duży biust. Była w spódniczce mini i bluzeczce z pięknym dekoltem.
- A pańska?
- Nieważne! Szukajmy pańskiej!
Dowcip nr. 152 Ocena: 5.0/6 (6 razy oceniono)
Wigilijny poranek. Żona budzi Stefana o 7.00.
- Stefen, no Stefan, nie mam masła. Słyszysz?
- A co ja na to poradzę.
- Ubieraj się i idź do sklepu.
- Ale ja nie wiem gdzie jest w sklepie masło. - Wejdziesz, naprzeciwko kasy są lodówki, w pierwszej jest mleko, a w drugiej masło, idź.
Stefan wstał, ubrał się poszedł do sklepu. Przeszedł obok kas, podszedł do lodówki, wyjął masło i poszedł zapłacić.
Na kasie stała zajeb***a laseczka. Stefan trochę z nią pogadał, pożartował, a laska niespodziewanie zaproponowała aby poszli do niej. Poszli i troszkę potentegowali.
Po upojnym popołudniu Stefan budzi się i widzi że jest przed 20.00.
Wyskakuje z łóżka i mówi do laski
- Masz mąkę?
- Mam.
- To przynieś szybko i posyp mi ręcę.
Laska zdziwiona przynoszi mąkę i posypuje ręce Stefana po czym on wybiega z domu.
W domu Stefanowi drzwi otwiera żona.
- Stefan gdzieś ty był, rodzina się zjechała, zjedliśmy kolację bez masła.
- Gdzie byłeś?
- Skarbie, jestem ci winny wyjaśnienie. Otóż poszedłem do sklepu, z lodówki wyjąłem masło i poszedłem zapłacić. Na kasie stała zajeb***a laseczka, trochę z nią pogadałem, pożartowałem, a ona mnie zaprosiła do siebie a u niej trochę zabradziażyliśmy Obudziłem się i szybko przyjechałem do domu.
Zona wysłuchała wszystkiego spokojnie i ze zniecierpliwieniem w głosie powiedziała:
- Pokaż ręce.
Stefan pokazał obsypane w mące ręce, na co żona:
-Pie****sz, Stefan, znowu byłeś na kręglach.
Dowcip nr. 151 Ocena: 4.8/6 (5 razy oceniono)
Dwa dobrze znające sie małżenstwa zrobiły weekendowy wypad nad jeziorko.Przy wieczornym grilowaniu i po paru głębszych faceci wdają się w dyskusje:
-Może zamienimy sie żonami na noc?
-No co ty oszalałeś?
-Znamy sie długo więc na pewno się zgodzą.
Gościu mysli:moja żonka ma właśnie miesiączkę, a chętnie bym sie zabawił...Odpowiada koledze:
-Spoko zamienimy się,ale zawrzemy dżntelmeńską umowę.Rano przy śniadaniu puknij łyżką w miodzik ile razy zrobiles to z moja żoną.
-Dobra nie ma sprawy.
Rano przy śniadaniu humory dopisują, wszyscy zadowoleni, wspaniała atmosfera...
Gościu mający żonę w trudnych dniach łapie za łyżeczkę i wali z zadowoleniem 3 razy w miodzik.Mysli:Moja żoncia miała okres i na pewno koleś sobie nie poużywał.
Patrzy a jego kumpel chwyta za łyżeczkę i zamiast w miodzik wali 4 razy w NUTELLE!!!
Dowcip nr. 150 Ocena: 3.2/6 (5 razy oceniono)
Twoj pies ujada przy tylnych drzwiach, zona narzeka przy frontowych. kogo wpuszczasz najpierw?
Oczywiscie psa. Zamknie sie zaraz po wejsciu do domu.
Dowcip nr. 149 Ocena: 4.5/6 (6 razy oceniono)
Facet odzyskuje przytomność w szpitalu. Jest w opłakanym stanie. Złamania, liczne stłuczenia, uszkodzona śledziona. Lekarz pyta go:
- Co się takiego stało? Był pan na jakimś meczu?Awantura w knajpie?
Facet kręci tylko głową:
- Nic z tych rzeczy, panie doktorze. Przypominam sobie tylko, że grałem z żoną w golfa. Wiele z naszych piłeczek wylądowało na pobliskiej łące, na której pasły się krowy. Po skończonej grze poszedłem je pozbierać. Ze zdziwieniem dostrzegłem, że jedna z piłeczek utkwiła do połowy w krowim odbycie. Widoczny był jeszcze na niej monogram mojej żony. Nie mogłem w to uwierzyć, podniosłem krowi ogon i wskazując palcem na piłeczkę powiedziałem do zbliżającej się małżonki:
- Zobacz kochanie, ta tu wygląda jak Twoja...! Co było dalej, nie pamiętam...
Dowcip nr. 148 Ocena: 4.3/6 (4 razy oceniono)
Facet domyślił się, że żona go zdradza. Pewnego wieczoru zaczekał, aż wyjdzie z domu, po czym wskoczył do taksówki nakazał kierowcy ją śledzić. Chwilę później wszystko było jasne - żona pracowała w agencji towarzyskiej!
Zszokowany facet mówi do taksówkarza:
Chcesz pan zarobić stówę?
Jasne! Co mam robić? odpowiedział taksówkarz.
Wejść do agencji, zabrać moją żonę, wsadzić ją do taksówki i zawieźć nas oboje do domu. Taksówkarz zabrał się do pracy.
Kilka minut później drzwi agencji otworzyły się z hukiem i pojawił się taksówkarz trzymający za włosy wijącą się kobietę. Otworzył drzwi samochodu, wrzucił ją do środka i powiedział:
Trzymaj pan ją!
A facet krzyknął do taksówkarza:
To nie jest moja żona!
Wiem, k..wa, to moja! Teraz idę po pańską!
Dowcip nr. 147 Ocena: 5.7/6 (6 razy oceniono)
Małżeństwo siedzi przy obiedzie. Żona do męża:
- Wiesz Stasiu, kiedy pomyślę, że nasze małżeństwo trwa już 25 lat, to ciepło mi się robi przy sercu.
Mąż odpowiada:
- Daj spokój Helena, po prostu cycek wpadł Ci do zupy.
Dowcip nr. 146 Ocena: 4.7/6 (6 razy oceniono)
Żona do męża:
- Co mnie w Tobie denerwuje, to to cięgłe moje auto, moje pieniądze, mój syn... Przecież wszystko jest nasze!
- OK, to podaj mi nasze majtki...
Dowcip nr. 145 Ocena: 6.0/6 (4 razy oceniono)
Jakie są podobieństwa pomiędzy żoną a nietoperzem?
Jedno i drugie nie widzi, a się czepia.
Dowcip nr. 144 Ocena: 3.3/6 (3 razy oceniono)
Mężczyzna mając 20 lat kocha wszystkie kobiety
Mając 30 lat kocha już tylko jedną
Mając 40 lat kocha znowu wszystkie
Oprócz tej jednej...
Dowcip nr. 143 Ocena: 6.0/6 (2 razy oceniono)
Mąż siedzi w nocy w Internecie i ogląda porno strony myśląc, że jego żona śpi. Żona jednak się przebudziła, wstała, stanęła za nim i również ogląda. Nagle gościo słyszy:
- stop! pokaż poprzednie zdjęcie! nie! jeszcze wcześniejsze!
Przewija ekran na poprzednie zdjęcie i słyszy:
- Oooooooo! Takie zasłony do kuchni chcę!
Dowcip nr. 142 Ocena: 4.3/6 (3 razy oceniono)
- Dlaczego na polowaniu strzelał pan do swojego kolegi? - pyta sędzia na rozprawie.
- Wziąłem go za sarnę.
- A kiedy spostrzegł pan swoją pomyłkę?
- Kiedy sarna odpowiedziała ogniem...
Dowcip nr. 141 Ocena: 3.0/6 (2 razy oceniono)
W przedziale w pociągu naprzeciwko starszego pana siedzi ładniutka, młodziutka dziewczyna w mini spódniczce. Mężczyzna zerka i zerka na jej nogi, w końcu mówi:
- Czy byłaby pani tak łaskawa i zakryła kolanka? I pani będzie cieplej, i ja drżeć przestanę...
Dowcip nr. 140 Ocena: 4.7/6 (3 razy oceniono)
W kościele za chwile ma się odbyć ślub. Młoda para zbliża się powoli do ołtarza.
Wśród zebranych gości jest mała dziewczynka, która szeptem pyta swoją mamę:
- Mamusiu, a dlaczego panna młoda jest tak ślicznie ubrana w białą sukienkę?
- Bo widzisz córeczko, ona chce wszystkim pokazać jaka jest bardzo szczęśliwa - odpowiada matka.
- To dlaczego pan młody jest ubrany na czarno?
Dowcip nr. 139 Ocena: 5.8/6 (6 razy oceniono)
Idzie sobie Czerwony Kapturek przez las, aż tu zza krzaków wyskakuje wilk.
- Cześć wilku - krzyczy Czerwony Kapturek.
- Co jest, nie boisz się? - pyta wilk.
- A czego mam się bać?! Pieniędzy nie mam, a pieprzyć się lubię!
Dowcip nr. 138 Ocena: 3.5/6 (4 razy oceniono)
Polityków powinny łączyć wspólne cele...
...z pryczami i bez telewizora.
Dowcip nr. 137 Ocena: 4.0/6 (3 razy oceniono)
Jasio, pisząc wypracowanie, pyta ojca:
- Tato, jak się powinno pisać: Królowa Lodu, czy Królowa Loda?
- To zależy, synu, czy chcesz żeby była postacią negatywną, czy pozytywną...
Dowcip nr. 136 Ocena: 3.3/6 (3 razy oceniono)
Facet w roboczym ubraniu, ubrudzony cementem, w autosalonie:
- A ile kosztuje Bentley GT coupe?
- 250 000 euro.
- Cholera... A na kredyt? Na rok?
- 25 000 euro miesięcznie.
- Dużo, kurde... A na dwa lata?
- 12 500 euro miesięcznie.
- Ja pierdolę, też niemało...
- To może miałby pan ochotę na tańszy samochód?
- Ochotę bym miał, ale płyta nam się przewróciła na taki...
Dowcip nr. 135 Ocena: 4.3/6 (3 razy oceniono)
Właściciel baru dał ogłoszenie: "Zatrudnię bramkarza".
Tego wieczoru, kiedy lokal huczał wypełniony po brzegi, przedarł się do barmana knypek - metr sześćdziesiąt wzrostu - i mówi:
- Jestem Krzyś, ja w sprawie pracy...
Barman zlustrował go od stóp do głów, zaśmiał ironicznie i wracając do
wycierania szklanek rzucił krótko:
- Wypierdalaj!
Krzyś wzruszył ramionami, podciągnął rękawy, rozejrzał się po sali i zaczął od kolesi przy drzwiach...
Dowcip nr. 134 Ocena: 6.0/6 (2 razy oceniono)
Typowy macho poślubił typową piękną damulkę i tuż po ślubie wyłożył następujące zasady życia:
- Będę w domu, kiedy zechcę, jeśli zechcę i o której zechcę i zapomnij o jakimkolwiek narzekaniu na to. Obiad ma być naszykowany na stole, chyba że powiem, że nie będę jadł w domu. Będę jeździł na polowania, na ryby, będę chodził na jednego do baru i grał w karty z kolegami kiedy tylko będę chciał i nie masz prawa mi tego zabraniać. To moje zasady. Jakieś komentarze?
Jego młoda żona na to:
- Nie, to mi pasuje. Ale zapamietaj sobie, że tutaj zawsze o siódmej będzie seks, czy będziesz, czy nie.
Dowcip nr. 133 Ocena: 4.7/6 (3 razy oceniono)
Pani hrabina była niezadowolona z tego, jak jej pokojówka, Elena, sprząta. Znalazłszy warstwę kurzu na stole w pokoju jadalnym, zaczyna jej złorzeczyć. Elena na to:
- Jestem lepszą kucharką, niż pani. Sprzątam dom lepiej, niż pani.
- Kto tak powiedział?
- Pan hrabia. I jestem lepsza w łóżku, niż pani.
Hrabina uśmiechnęła się szyderczo i powiedziała:
- Co, i mój mąż ci tak powiedział?
- Nie, ogrodnik!
Dowcip nr. 132 Ocena: 6.0/6 (3 razy oceniono)
Starzec leży na łożu śmierci. Chciał zabrać ze sobą do grobu swoje pieniądze. Zawołał swojego księdza, lekarza i prawnika:
- Tutaj każdy z was dostanie na przechowanie po 30 tys. dolarów. Chcę, żebyście położyli je na mojej trumnie, kiedy umrę i wtedy będę mógł je zabrać ze sobą.
Na pogrzebie każdy z mężczyzn kładzie kopertę na trumnie starca. Wracają limuzyną i ksiądz nagle wyznaje ze łzami:
- Dałem tylko 20 tys., bo potrzebowałem 10 tys. na nową świątynię.
- Cóż, skoro się sobie zwierzamy - powiedział lekarz - muszę przyznać, że dałem tylko 10 tys., bo potrzebowaliśmy nowej maszyny w szpitalu, a ta kosztowała 20 tys.
Prawnik był przerażony.
- Wstyd mi za was! - wykrzyknął - Chcę, żebyście wiedzieli, że w kopercie położyłem własnoręcznie wypisany czek na pełną sumę 30 tys. dolarów!
Dowcip nr. 131 Ocena: 3.0/6 (2 razy oceniono)
Bardzo bogaty prawnik jest zaproszony na bankiet przez Czerwony Krzyż. Człowiek z Czerwonego Krzyża robi wyrzuty, że prawnik zarobił ponad milion w ostatnim roku, a nie ofiarował nawet grosza na cel społeczny.
- Przede wszystkim - mówi prawnik - moja matka jest chora i umierająca w szpitalu, a nie pokrywa tego ubezpieczenie. Po drugie, mam 5 dzieci z trzech małżeństw. Po trzecie, mąż mojej siostry nagle zmarł i ona nie ma na jedzenie dla swoich 4 dzieci...
- Bardzo mi przykro - powiedział facet z Czerwonego Krzyża - Głupio mi, że prosiłem pana o pieniądze.
Prawnik na to:
- Taa, nie daję im żadnej kasy, więc dlaczego miałbym wam dawać?
Dowcip nr. 130 Ocena: 4.3/6 (3 razy oceniono)
Czekałam w recepcji przed pierwszą wizytą u nowego dentysty, kiedy spostrzegłam jego dyplom wiszący na ścianie i odczytałam jego nazwisko. Nagle uprzytomniłam sobie, że przystojny, wysoki chłopak o tym samym nazwisku był w mojej klasie w szkole średniej 30 lat temu. Kiedy go ujrzałam, porzuciłam moje przypuszczenia. Ten łysiejący, siwy facet z wielkimi zmarszczkami na twarzy był za stary, żeby być moim kolegą z klasy. Kiedy badał moje zęby, spytałam, czy chodził do okolicznej szkoły średniej.
- Tak - odpowiedział.
- Kiedy pan skończył?
- W 1978 roku.
- Rany, byłeś w mojej klasie! - wykrzyknęłam.
Przyjrzał mi się bardziej i spytał:
- A czego pani uczyła?
Dowcip nr. 129 Ocena: 3.0/6 (3 razy oceniono)
Mężczyzna na plaży zachodzi do stanowiska ratowników.
- Panowie ratownicy, nie macie przypadkiem zapałek?
- Proszę oto zapałki. Daj Pan papierosa, zapalimy.
- Proszę bardzo - mężczyzna częstuje ratowników papierosami. Zapalają, przez chwilę delektują się aromatem tytoniu.
- Jak leci, panowie? Jakie nastroje? - pyta.
- No, tak sobie. Pracujemy pomalutku...
- Lato w tym roku okropnie gorące, oddychać nie ma czym...
- Strasznie. Spaliliśmy się przy tej robocie od tego cholernego słońca, upały, upały... Koszmar!
- A płacą chociaż dobrze?
- Żartujesz Pan? Ledwo można związać koniec z końcem...
- Taa i te ceny złodziejskie...
- Taa.... no ciężko. Ale, ale chłopaki - przyszedłem do Was w konkretnej sprawie. Przepraszam, że i ja wam głowę zawracam, ale tam, gdzie ta zielona boja, to mi się teściowa topi...
Dowcip nr. 128 Ocena: 5.8/6 (4 razy oceniono)
W szkole. Trzecia klasa, lekcja matematyki. Miasto - Cieszyn.
- Aniu, co robi twój tata?
- Jest nauczycielem w przedszkolu.
- A ile zarabia?
- 760 zl.
- A mama?
- Mama jest bibliotekarka i zarabia 640zl.
- To ile wynosi wasz budzet?
- 1400 zl miesiecznie.
- Bardzo dobrze, piatka. Jasiu, a twój tata?
- Mój tata jest celnikiem na przejsciu kolejowym i zarabia 900 zl,
mama pracuje w izbie celnej na przejsciu samochodowym
i zarabia 850 zl, nasz budzet wynosi 5000zl miesiecznie.
- Eh, Jasiu, no zle, znów bede ci musiala jedynke postawic...
- Ch*j mnie to boli, przynajmniej zyjemy jak ludzie.
Dowcip nr. 127 Ocena: 3.9/6 (8 razy oceniono)
Czarny Jasio podchodzi do rodziców i pyta:
- Mamo mamo, czemu wy jesteście biali a ja czarny?
- Ciesz sie ze nie szczekasz, taka impreza była!
Dowcip nr. 126 Ocena: 4.3/6 (6 razy oceniono)
Pewnego razu pastuch przepędzał swoje owce z jednego pastwiska na drugie. Nagle, w kłębach kurzu i z rykiem silnika zatrzymało się przy nim nowiutkie BMW. Kierowcą był młody człowiek w garniturze Prady, butach Gucciego, okularach Diora itd. Typowy yuppie. Koleś wystawił się przez opuszczana szybkę i pyta:
- Czy jeżeli powiem Ci ile dokładnie masz owiec w stadzie, dasz mi jedną z nich?
Owczarz popatrzył na facia, na swoje stado i odpowiedział:
- Jasne, czemu nie?
Yuppie zaparkował samochód. Wyciągnął notebook DELL podłączony do komórki AT&T. Połączył się z Internetem, wszedł na stronę NASA i za pomocą GPS dokładnie określił swoja pozycje. Podał ją do innego satelity NASA, który zrobił zdjęcie obszaru w wysokiej rozdzielczości. Młody człowiek otworzył zdjęcie używając programu Adobe Photoshop, przekonwertował plik i wysłał godo centrum obróbki zdjęć cyfrowych w Hamburgu. Po kilku sekundach na laptopa przyszedł mail informujący go, że zdjęcie zostało obrobione i podano adres, pod którym zostały zmagazynowane dane. Koleś wszedł wiec do bazy danych SQL i ściągnął dane, a następnie nakarmił nimi arkusz Excel wypchany setkami skomplikowanych formułek. Po otrzymaniu wyniku wydrukował na swojej mini drukarce HP LaserJet pełny 150-stronicowy raport. Podał go pastuchowi i powiedział:
- Masz w stadzie 1586 owiec.
- To prawda - powiedział owczarz. - Jak przypuszczam, chcesz teraz wybrać sobie jedna z nich?
Stał spokojnie, obserwując młodego człowieka rozglądającego się wśród stada, wybierającego zwierzaka, a następnie ładującego go do bagażnika nowiutkiego BMW. Po czym odezwał się znowu:
- Hej, a jak Ci powiem jaki jest Twój zawód, to oddasz mi zwierzaka?
Yuppie pomyślał przez chwilkę, a następnie odparł:
- Jasne, czemu nie?
- Jesteś konsultantem - powiedział pastuch.
- O rany, niesamowite! Jak zgadłeś?
- Nie musiałem zgadywać - rzekł owczarz.
- Zjawiłeś się tutaj nie wzywany, żądając zapłaty za odpowiedź, którą znałem, na pytanie, którego nigdy nie zadawałem. A w dodatku gówno wiesz o mojej robocie ... Oddawaj psa!
Dowcip nr. 125 Ocena: 3.9/6 (10 razy oceniono)
Przychodzi okres wiosenny. Misie budzą się w gawrze.
Stwierdzają, że niedźwiedzice jeszcze śpią, a że są gentelmenami wiec ich nie budzą.
Ale jak to chłopy po tak długim życiu w celibacie postanawiają, iż trzeba coś wymyśleć. A więc zaczynają to robić między sobą.
W pewnym momencie wpada zając i otwiera oczy ze zdumienia. Po chwili ucieka w las. Jeden misio mówi do drugiego:
- Jesteś szybszy i złap tego *******lonego zająca bo to jest największy plotkarz w lesie.
Misio goni zająca przez las. W pewnym momencie zajączek wpada do jeziora. Misio wkłada swoją ogromną łapę i go szuka. Po chwili wyciąga bobra i go pyta:
- Nie widziałeś może zająca.
Na to bóbr:
- Utonął, ty pedale
Dowcip nr. 124 Ocena: 4.4/6 (10 razy oceniono)
Pani Kowalska pyta dzieci w klasie:
- Jaka część człowieka idzie najpierw do nieba?
Zuzia podnosi rękę i mówi:
- Myślę, że dusza, bo trzeba mieć czystą duszę, żeby dostać się do nieba.
- Bardzo dobrze - mówi pani Kowalska - Rysiu, a ty jak myślisz?
- Serce - mówi Rysio - bo trzeba mieć dobre serce, żeby dostać się do nieba.
- Naprawdę, świetnie - chwali go pani - A ty Jasiu jak sądzisz?
- Stopy.
- Dlaczego stopy? - dziwi się pani.
- Bo kiedy nakryłem moją mamę i listonosza, jej nogi były w górze, a ona krzyczała: Boże, dochodzę!
Dowcip nr. 123 Ocena: 4.3/6 (10 razy oceniono)
Polak, Rosjanin i Niemiec wędrują po pustyni i spotykają wielbłąda. Niemiec siada na jeden garb, Polak na drugi.
- A gdzie ja? - pyta się Rosjanin.
Polak podnosi ogon wielbłąda i mówi:
- A ty Wania do kabiny!
Dowcip nr. 122 Ocena: 3.7/6 (11 razy oceniono)
Para wybrała się na zimowe ferie do małego, romantycznego domku gdzieś w górach. On od razu poszedł do drewutni po drwa do kominka. Po powrocie krzyczy:
- Kochanie, jak strasznie zmarzły mi ręce!
- Włóż je między moje uda i ogrzej - odpowiada ona czule.
Jak powiedziała, tak zrobił i to go rozgrzało. Zjedli obiad i on poszedł narąbać jeszcze trochę drewna. Po powrocie woła:
- Kochanie, ależ mi zimno w ręce!
- Włóż je między moje uda i ogrzej - odpowiada ponownie dziewczyna.
Nie trzeba mu było dwa razy powtarzać. Po kolacji chłopak udał się po zapas drewna na całą noc. Ledwo wrócił, od razu woła:
- Jejku, jejku, kochanie, jak mi zimno w ręce!
- Ręce, ręce! - nie wytrzymuje dziewczyna. - A uszy to ci nie marzną?
Dowcip nr. 121 Ocena: 4.9/6 (8 razy oceniono)
Mąż siedzi przy komputerze, za jego plecami żona.
Żona mówi:
- Puść mnie na chwilę, teraz ja sobie posurfuję po internecie!
A mąż na to:
- No kurwa mać! Czy ja Ci wyrywam gabkę z ręki jak zmywasz naczynia?!
Dowcip nr. 120 Ocena: 3.2/6 (11 razy oceniono)
Zmarł znany kardiolog i urządzono mu bardzo uroczysty pogrzeb. Podczas ceremonii za trumną było ustawione olbrzymie serce, całe pokryte kwiatami. Kiedy skończyły się modlitwy i przemówienia, serce otworzyło się i trumna wjechała do środka. Następnie serce zamknęło się i tak ciało doktora pozostało w nim na zawsze...
W tym momencie ktoś z obecnych wybuchnął głośnym smiechem. Wszystkie oczy zwróciły się na niego, więc powiedział:
- Bardzo przepraszam, ale wyobrazilem sobie swój własny pogrzeb. Jestem ginekologiem.
Proktolog zemdlał...
Dowcip nr. 119 Ocena: 5.2/6 (11 razy oceniono)
Piękny lipcowy dzień. Las, ćwierkanie ptaszków, gdzieniegdzie przebiega sarenka, w tle słychać stukanie dzięcioła. Nagle z głębi lasu wyłania się potężna chmura kurzu, która w szaleńczym pędzie przemierza las. Zwierzeta w popłochu uciekają. Tumult, hałas, nic nie widać. Aż wreszcie chmura zatrzymuje się na leśnej polanie. Kurz powoli opada. Na polance dziesiątki i setki.. jeży.
Sapią, dyszą, łapią dech. Tylko jeden, który prowadził tabun, błogo się się
usmiecha i z zachwytem zwraca się do pozostałych:
- Kurwa! Jak mustangi, nie?
Dowcip nr. 118 Ocena: 4.2/6 (5 razy oceniono)
Siedzi Kopciuszek nad miską soi i płacze. Pojawia się wróżka.
- Czemu płaczesz?
- Aaaaaaaa! A boo bo siostry idą na baaaal, a jaaaaaa nieeeee!
- Nie płacz! Mam tu dla ciebie prezent - mówi wrózka - wspaniałą suknię!
- Huuuuuuurrraa! Dziękuje matko chrzestna! Ale nie mam powozu...
Wróżka machnęła różdżką!
- Oto i powóz...
- Ale... ale mam okres!
Wróżka znowu machnęła różdżką i wyczarowała tampaxa! Kopciuszek uchachana pędzi na bal, a wróżka krzyczy za nią:
- Tylko wróć przed północą, bo czar pryśnie...
Kopciuszek bawi się na balu, królewicz jest nią oczarowany i nagle spostrzega, że zegar zaraz wybije północ... ruszyła w kierunku ogromnych schodów... pędzi, pędzi... zegar bije po raz szósty, a Kopciuszek jest dopiero w połowie schodów... siedem... osiem... już zbliżała się do powozu, kiedy
zegar po raz dwunasty wybił godzinę... i wtedy... Tampax zamienił się w dynię...
Dowcip nr. 117 Ocena: 5.8/6 (10 razy oceniono)
Podczas strzyżenia Kowalski zauważa w rogu psa, który z uwagą śledzi każdy ruch fryzjera.
-To pański pies? -pyta.
- Nie.
-To dlaczego on tak na pana patrzy?
-Bo jak wczoraj odciąłem klientowi ucho, to on je potem zjadł.
Dowcip nr. 116 Ocena: 3.9/6 (13 razy oceniono)
Nowozency leca samolotem do akrobacji dla frajdy
Nagle pilot mowi ze bedzie robil wygibasy ale oni nie moga krzyknac bo nie wygraja wycieczki do Bulgarii.
Gdy samolot sie uspokoil pilot mowi no i co?
na to malzonek kobiety:
-Jak zona wypadla to myslalem ze krzykne!!!
Dowcip nr. 115 Ocena: 4.6/6 (8 razy oceniono)
Na historii pani zawołała Karola do odpowiedzi.
- W którym roku rozpoczęła się II wojna światowa?
- W 1939- odpowiedział Karol.
- Kto ją wywołał?
- Adolf Hitler.
- Ile ludzi zginęło?
- Naukowcy tego nie stwierdzili.
Na drugi dzień Bartek pyta Karola.
- O co pani ciebie wczoraj pytała?
- Zapamiętaj odpowiedzi:
Na pierwsze pytanie odpowiedz 1939, na drugie Adolf Hitler, a na trzecie naukowcy tego nie stwierdzili.
Na następnej historii pani wyrwała Bartka do odpowiedzi.
- W którym roku się urodziłeś?
- W 1939-odpowiada pewny siebie Bartek
- Kto jest twoim ojcem?
- Adolf Hitler.
- Bartek czy ty masz mózg?!-pyta zdenerwowana pani.
- Naukowcy tego nie stwierdzili.
Dowcip nr. 114 Ocena: 5.4/6 (10 razy oceniono)
Diabeł złapał Polaka, Niemca, Ruska i mówi:
-Jeżeli powiedzie taką liczbę, że nie będę znał większej to będziecie mogli zamieszkać na mojej wypasionej wyspie.
Pierwszy Niemiec:
-Tysiąc
Diabeł się śmieje:
-Tysiąc, to jest drzew na mojej wyspie.
Rusek:
-Miliard
-Miliard, to jest ziaren piasku na mojej wyspie.
Polak:
-W ch...j
Diabeł myśli, myśli, no ale nie wie ile to jest:
-No dobra możesz zamieszkać na mojej wyspie.
Ale diabłowi nie dawało spokoju, że nie wie ile to jest, więc odwiedził Polaka w barze na wyspie i pyta:
-Polak powiedz mi, ile to jest w ch...j?
-Diabeł widzisz temten kamień?
-No widzę
-To jak stąd do tego kamienia i jeszcze w piz..u!!!!
Dowcip nr. 113 Ocena: 5.9/6 (13 razy oceniono)
Pewien facet pierwszy raz miał trafić za kratki i miał wielkiego stracha przed więziennym życiem i obyczajami. Poradził się więc adwokata, jak ma się zachować w kiciu. Adwokat doradza:
- Wejdziesz śmiało do celi, popatrzysz odważnie i powiesz: "Kopsnij szluga dla pasera, bo cię paser sponiewiera". Wtedy od razu wszyscy nabiorą respektu i będą wiedzieli, że jesteś gość.
Facet postanowił posłuchać adwokata, bo co innego mu pozostało. Wchodzi do celi, strażnik rygluje drzwi, a na pryczach banda oprychów patrzy na niego groźnym wzrokiem. Na to facet rzuca tekst:
- Kopsnąć szluga dla pasera, bo was paser sponiewiera!
Chwila napięcia, po chwili ze wszystkich prycz wyciągają się łapska, a w każdej paczka fajek. Tylko w kącie siedzi jakaś postać i nie zwraca na nowego lokatora celi uwagi. Na to facet już pewny siebie i rozluźniony ciągnie dalej:
- A ty gnojku nie częstujesz? Coś ci nie pasuje?!
- Ja nie częstuję, bo ja tutaj jestem cwelem.
- Taaa?! To zapamiętaj sobie cwaniaczku - od dzisiaj JA tutaj jestem cwelem!
Dowcip nr. 112 Ocena: 5.0/6 (11 razy oceniono)
Dlaczego wymyślili białą czekolade?
Żeby Murzyn też mógł się pobrudzić
Dowcip nr. 111 Ocena: 5.3/6 (12 razy oceniono)
Trzech kolesi miało wypadek samochodowy. Jednemu urwało rekę, drugiemu urwało nogę, trzeciemu penisa. No to lekarze się zastanawiają co począć w tak ciężkim przypadku. Rozmowa z tym któremu urwało reke:
- Wie pan - mówi lekarz - możemy panu przyszyć nową rękę ale niestety mamy tylko kobiecą..
- Ok! Niech będzie cos sie pokombinuje i będzie ok..
To podchodzą do goscia któremu urwało nogę.
- Wie pan.. Mozemy panu przyszyć nogę, ale niestety mamy tylko kobiecą!
- Ok! Niech będzie, ja cos na bank wykombinuje i będzie ok!
Podchodza do kolesia któremu urwało penisa:
- Wie pan.. Niestety nie mamy zadnego penisa.. Ale za to mamy trąbe od słonia!
- Ooo! - koles się ucieszyl myśląć o wielkim penisie jakiego będzie miał - zgadzam się!
Tak jak lekarze powiedzieli tak też zrobili. Zaproszono panów na kontrolę pooperacyjną po miesiącu. Przychodzą wszyscy trzej. No i pytanie do każdego po kolei jak im się zyje z nowymi częsciami ciała:
- Ano - mówi ten któremu urwało rękę - wie pan. Nie jest źle, tylko jak sikam to nie chce mnie puscić nigdy, w końcu kobieca dłon! Wytrenuje sie..
- Hmm - mówi ten któremu urwało noge - tez nie jest źle. Tylko jak się rucham z żoną to mi noga się rozchodzi, jak do szpagata, wie pan, w koncu kobieca.. Ale i to sie wytrenuje..
- A ze mna tez nie jest strasznie - mówi ten któremu urwało kutasa - żona zadowolona z takiego penisa wielkiego. Wszystko było by ok gdyby nie to że mój nowy chuj jak idę bazarem chwyta banany i wkłada mi je w dupę...
Dowcip nr. 110 Ocena: 4.8/6 (12 razy oceniono)
Przychodzi Etiopczyk do domu, mama do niego:
-Chuchnij!
-Nie mamo, niee...
-No chuchnij!
-Ale mamo, niee...
-Chuchaj!
Etiopczyk chuchnal, a matka do niego:
-JADŁEŚ!!
Dowcip nr. 109 Ocena: 3.9/6 (12 razy oceniono)
Henryk i Alina odwiedzają Londyn. Na lotnisku biorą taksówkę i jadą do centrum miasta. Podróż trwa długo i taksówkarz postanawia porozmawiać z pasażerami.
- Where are you from? - pyta.
- We are from Poland - odpowiada Henryk. Alina, która nie zna angielskiego, pyta chłopaka, o co pytał taksówkarz.
- Chce wiedzieć, skąd jesteśmy - odpowiada Alfred.
- Where do you live in Poland? - brzmi kolejne pytanie taksówkarza.
- We live in Kraków - mówi Alfred.
- Oh my God! In Kraków! I had there the worst fuck in my life! - krzyczy taksówkarz.
Alina znów pyta chłopaka, o co chodzi.
- Taksówkarz mówi, że cię zna.