Niewinna

Do ksi?dza zg?osi?a si? kobieta, kt�ra chcia?a wyj?? za m??, ale mia?a ju? trzech m??�w... - No c�?, prosz? pani, w tej sytuacji, w ?wietle prawa kanonicznego, sama pani rozumie, nie mog? udzieli? pani ?lubu...
- Ale?, prosz? ksi?dza - kobieta na to - mimo to ca?y czas jestem... hm... niewinna.
- Jak to?
- To d?uga historia. Opowiem ksi?dzu. M�j pierwszy m??... No c�?, wysz?am za niego na pro?b? mego ojca. Antoni by? uroczym cz?owiekiem, bardzo dobrym i poczciwym. Tylko, c�?, mi?? ju? 82 lata, ju? nie by? w stanie uszcz??liwi? mnie inaczej jak tylko swa dobroci?. Da?am biedakowi tylko pi?? miesi?cy szcz??cia...
- Hm, tak, rozumiem. Niezbadane s? wyroki Boskie...
- Drugi m?? z kolei by? m?odym, zab�jczo przystojnym oficerem policji. Wykszta?cony, wysportowany, znal j?zyki, ?wietnie si? zapowiada?, awans mia? w kieszeni. Ale mia? pecha. Jako prezent ?lubny dosta? od koleg�w motor.
Chcia? si? przejecha?. Mokre li?cie na drodze, drzewo, z?amana podstawa czaszki, rozlegle obra?enia wewn?trzne. M�j kochany Artur, przynajmniej nie cierpia?.
- Tak, rozumiem. Serdecznie pani wsp�?czuje. A trzeci m??? Jak d?ugo trwa?o po?ycie?
- Och, dziesi?? lat.
- Dziesi?? lat?! I m�wi pani, ze przez ca?y ten czas...?
- Ani razu. Wie ksi?dz, on by? z PIS. Co wtorek wieczorem przychodzi? do mego ?�?ka, siada? na brzegu i przez d?ugie godziny opowiada?, jak b?dzie fantastycznie, kiedy si? we?mie do rzeczy...

No votes yet

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 3 gości.

REKLAMA