Pani Stasia
Pani Stasia by?a organistk? w ko?ciele, mia?a ju? prawie 70 lat na karku i by?a star? pann?. By?a podziwiana przez wszystkich parafian za sw? dobro? i oddanie sprawom ko?cio?a. Pewnego razu wpad? do niej ksi?dz om�wi? szczeg�?y jakiej? ko?cielnej uroczysto?ci. Pani Stasia zaprosi?a duchownego do pokoju go?cinnego i zaoferowa?a mu herbatk?. Ksi?dz usiad? sobie wygodnie w stylowym fotelu, tak, ?e przed nim sta?y stare organy Pani Stasi. Ku wielkiemu zdziwieniu ksi?dza, na organach tych sta?a szklanka wype?niona wod?, a co jeszcze bardziej zaniepokoi?o ksi?dza to fakt, ?e w szklance tej p?ywa?a prezerwatywa. Jak Pani Stasia wr�ci?a z herbatk? zacz??a si? rozmowa. Ksi?dz chcia? jako? delikatnie zacz?? rozmow? o szklance wody i kondomie w niej p?ywaj?cym, ale mu si? nie udawa?o, wi?c postanowi? zapyta? wprost:
- Pani Stasiu, bardzo bym by? rad, gdyby mi pani to wyt?umaczy?a - tu wskaza? na nieszcz?sn? szklank?.
- Ooo tak, dobrze, ?e ksi?dz pyta... Czy? to nie wspania?e? Sz?am sobie raz przyko?cielnym parkiem par? miesi?cy temu i znalaz?am t? ma?? paczuszk? na ziemi. Instrukcja na opakowaniu wyra?nie m�wi?a, ?e nale?y to umie?ci? na organie, zapewni? by by?o wilgotne i to wtedy ochroni przed roznoszeniem si? chor�b.... I wie ksi?dz co? Przez ca?? zim? nie mia?am grypy.